Wichoś trzy kroczki bliżej fazy centralnej

Bardzo emocjonujące spotkanie rozegrały przy Moniuszki juniorki Wichosia Jelenia Góra i AZS AJP Gorzów Wielkopolski. Po dramatycznej końcówce wygrały jeleniogórzanki 54-51 i to one na tę chwilę są minimalnie bliżej awansu do fazy centralnej mistrzostw Polski.
Od początku mecz był bardzo zacięty. Do przerwy nieco lepiej radziły sobie gorzowianki, które miały przewagę pod tablicami i głównie dzięki zagraniom Igi Lewandowskiej ją wykorzystywały. Po zmianie stron Wichoś odzyskał wigor. Kilka fajnych przechwytów zanotowała Maja Śmigaj, a wraz z upływem czasu rozkręcała się Martyna Główczak. 14-latka zaczęła trafiać, w tym za trzy punkty. Jej skuteczność pozwoliła naszym dziewczętom na trzy minuty przed końcem osiągnąć przewagę 11-tu punktów. Niestety nie udało się jej utrzymać, go ekipa z Gorzowa Wielkopolskiego się pozbierała i po rzucie za trzy punkty Mai Maćkowiak doprowadziła do remisu po 51. Ostatnia akcja to kolejny popis Główczak. Najmłodsza zawodniczka na parkiecie sekundę przed końcem została faulowana przy próbie rzutu zza linii 6,75 m. i stanęła przed szansą zdobycia punktów z rzutów wolnych. Wykorzystała wszystkie trzy próby, co w kontekście dwumeczu może okazać się bardzo ważne.
- Było to ważne spotkanie dla obu drużyn, bo decyduje o wejściu do rozgrywek centralnych. Było blisko... Szkoda, ale w sumie trzy punkty straty to jest niezły prognostyk przed rewanżem u nas w Gorzowie - mówił na gorąco po meczu trener AZS Rafał Duchnowski. - To jest nowy zespół, cały czas go budujemy. Takie mecze są tylko i wyłącznie pomocne, aby ten zespół zbudować. Cieszymy się, że nie poddaliśmy się przy tym minus 11, tylko udało się wrócić do grania - dodaje szkoleniowiec gorzowianek.
- Jest trochę niedosyt, bo 2,5 minuty przed końcem mieliśmy 11 pkt. przewagi. Rywalki ruszyły w tym momencie i chyba kilku naszym dziewczynom zabrakło sił. Graliśmy ósemką zawodniczek i w zasadzie nie było takiej głębszej rotacji składu na boisku. Kluczowe było też spadnięcie za pięć fauli Oliwii Szpili, bo ona jednak trzymała tę grę. Ma różne momenty, ale z reguły robi to poprawnie i jej zabrakło w końcówce - komentuje trener Wichosia Rafał Sroka. - Generalnie mecz wygrał zespół, jednak całą końcówkę zrobiła Martyna Główczak. Ona u nas rozpoczyna mecze trochę inaczej niż w grupach młodszych. Tam dostaje piłkę, śpieszy się i gra szybko. Tutaj tak się nie da. Powiedziałem jej, bądź daleko do piłki, a ona do ciebie przybędzie w odpowiednim czasie i trzy razy do niej przybyła w odpowiednim momencie, gdy stała w rogu, dzięki czemu zdobyła dla nas ostatnie 9 pkt. - dodaje Sroka.
Aktualnie Wichoś zajmuje trzecie miejsce w tabeli ligi dolnośląsko - lubuskiej juniorek, gwarantujące udział w fazie centralnej. Jeleniogórzanki mają jeden mecz rozegrany więcej od AZS, z którym zagrają rewanż 5 marca 2021. Obie ekipy jeszcze czekają mecz domowe z MKS MOS Betard Wrocław, który jest obecnie drugi w tabeli i zapewne będzie faworytem tych konfrontacji, ale trener Rafał Sroka liczy, że jego ekipie uda się skutecznie nawiązać walkę z wrocławiankami. Mecz Wichoś - MKS MOS odbędzie się 3 marca (godz. 17:00) przy Moniuszki. Na czele ligi z kompletem zwycięstw jest MKS Polkowice.

WICHOŚ JELENIA GÓRA - AZS AJP GORZÓW WIELKOPOLSKI 54-51 (11-12, 14-18, 13-8, 16-13)

WJG: Podroużek - 11, Filuś, Szpila - 6, Śmigaj - 2, Brzeźniak - 2, Pladzyk - 8, Mosoń - 2, Główczak - 23, Najmrodzka, Szewczuk.
Trener: Rafał Sroka.

AZS: Pytel - 13, Trawczyńska, Mochól - 6, Maćkowiak - 16, Wierzchanowska, Steblecka - 7, Łotarewicz, Sroka, Tamm - 2, Knutelska - 4, Lewandowska - 3, Małkowska.
Trener: Radosław Duchnowski.

Sędziowali: Michał Lisiecki i Michał Błażków.
Bez publiczności.

Piotr Kuban
foto: Piotr Kuban