Jacek Kołodziejczyk ostro po meczu Karkonosze u19 - Śląsk u18

Jacek Kołodziejczyk (trener Karkonoszy Jelenia Góra u19): - Mieliśmy okazję zmierzyć się z topowym zespołem juniorskim w kraju. Uważam to spotkanie za doskonały sprawdzian i pokazanie w jakim miejscu się znajdujemy oraz ile pracy musimy jeszcze wykonać. Chłopcy byli w to spotkanie zaangażowani, chcieli się pokazać z jak najlepszej strony. Takie nastawienie powinni mieć również do pozostałych jednostek treningowych. Niestety różnie z tym bywa.
- Na tym poziomie potrzebne jest zaangażowanie do treningu na 110 procent. Trzeba to jasno powiedzieć - takie podejście ma tylko garstka chłopaków. Po krótkiej świątecznej przerwie trenujemy od początku stycznia 2021. Tych jednostek odbyło się już około 18-tu. Niestety są osoby, które w tym okresie pojawiły się na zajęciach raz... Oczekiwanie są duże, a dla mnie takie podejście to pełna amatorka. Chłopcy mają stworzone świetne warunki przez klub, o których niejeden chłopak z innego zespołu mógłby tylko marzyć, a nie potrafią z tego korzystać. Zamiast zaangażowania i obecności na treningu słyszę o bólu głowy, wizycie u fryzjera, przeziębieniu, czy... potrzebie zrobienia sobie przerwy. Przypominam, mówimy tu o 17-18-latkach, czyli praktycznie dorosłych ludziach. Rzeczywistość jest taka, że pociąg niedługo odjedzie, a część pasażerów pomimo posiadania talentu do niego nie wsiądzie.
- Chłopcy z naszego okręgu muszą sobie zdać sprawę, że nie ma nic za darmo, a ciężką praca można osiągnąć wiele. Teraz mają najlepszą okazję do tego żeby się pokazać w Makroregionalnej Lidze Juniorów. Nikt przed nimi nie miał takiej możliwości w Karkonoszach. Jeśli jednak nie będą dawać z siebie tych 110 procent, to za kilka lat gdy dojrzeją, spojrzą wstecz i powiedzą: kurde, nie wykorzystałem tej szansy. Zawodnicy występujący na szczeblu centralnym nie są z kosmosu. Po prostu mają inne podejście do piłki nożnej, dyscyplinę i kulturę...
- Wracając do meczu, to uważam, iż wstydu nie przynieśliśmy. Martwi kolejna kontuzja, tym razem Wojtka Galosa, który bezpośrednio po meczu udał się do ortopedy. W weekend artroskopię kolana przeszedł Mikołaj Milewski. Niestety wyniki są niepomyślne. Mikołaj zerwał więzadła krzyżowe. Bardzo duża strata. Zwłaszcza, że Mikołaj jest w garstce chłopaków, którzy profesjonalnie podchodzą do futbolu. Teraz czeka go rekonstrukcja ACL i dużo ciężkiej pracy. Trzymam za niego kciuki i liczę na jak najszybszy powrót do zespołu. Z urazem boryka się również Kuba Firmanty, więc wesoło nie jest...


Piotr Kuban