Znakomity początek rundy juniorów Karkonoszy

Znakomicie rozpoczęli rundę wiosenną juniorzy starsi Karkonoszy Jelenia Góra. Zespół prowadzony przez Daniela Gawlika ograł na boisku przy Lubańskiej lidera Granicę Bogatynia 2-0, tym samym zrównując się z nią punktami. Gorzej wypadli juniorzy młodsi, którzy ulegli bogatynianom 3-6.


Pierwsza połowa meczu juniorów starszych była bardzo wyrównana, goście okazali się twardym i wymagającym rywalem, który kilka razy sprawił kłopoty jeleniogórskiej obronie. Największe w 44 minucie, gdy jeden z bogatynian w sytuacji sam na sam przegrał pojedynek z Arturem Hałką. Bramkarz Karkonoszy popisał się fantastyczną interwencją ratując remis do przerwy dla swojego zespołu.
Po przerwie zobaczyliśmy zupełnie inne Karkonosze, biało - niebiescy od pierwszych minut przejęli inicjatywę, której efekty przyszły bardzo szybko, bo już kilka minut po rozpoczęciu gry w zamieszaniu podbramkowym bardzo przytomnie zachował się Jakub Piórko zdobywając prowadzenie dla swojego zespołu. Gol ten nie uśpił gospodarzy, którzy kontynuowali swój napór. W 70 minucie drugiego gola dla KSK zdobył Marcin Krupa. Napastnik gospodarzy zdecydował się na strzał z 16 metrów i jak się okazało była to słuszna decyzja, gdyż piłka wpadła obok bezradnego bramkarza Granicy.
W ostatnich 10 minutach podopieczni trenera Gawlika oddali inicjatywę bogatynianom i mogło to się na nich srodze zemścić. W 85 minucie Robert Rodziewicz sfaulował piłkarza Granicy w polu karnym, co skrupulatnie odnotował dobrze sędziujący zawody Przemysław Marcinkowski dyktując rzut karny. Jedenastkę w świetnym stylu obronił Hałka, którego można uznać za cichego bohatera spotkania, gdyż bramkarz jeleniogórzan po raz drugi w tym meczu uratował zespół od straty gola w kluczowym momencie.
Ostatecznie Karkonosze wygrał 2-0, co miejmy nadzieję jest zwiastunem udanej rundy naszego zespołu. Szkoda, że nie udało się jeleniogórzanom wygrać 3-0, co pozwoliłoby im na zluzowanie na pozycji wicelidera Granicy, ze względu na lepszy stosunek bezpośrednich meczów. Ten niestety lepszy mają bogatynianie, którzy u siebie pokonali jeleniogórzan 4-1.
Po meczu juniorów starszych na placu boju pojawili się ich młodsi koledzy. Niestety biało-niebieski narybek spisał się dużo gorzej przegrywając 3-6. Do przerwy było jeszcze całkiem nieźle, bo za taki wynik można uznać remis 1-1, jednak w drugiej połowie dominacja gości nie podlegała dyskusji. Porażką swojej drużyny nie zmartwił się chyba zbytnio trener Tomasz Rak, który opuścił w przerwie meczu stadion przy Lubańskej rezygnując z oglądania i kierowania swoim zespołem w II połowie meczu...

Piotr Kuban
foto: Piotr Kuban