Rozmowa z Krzysztofem Makowskim, prezesem KS Łomnica
Łomnica wiceliderem pierwszej grupy A-klasy po rundzie jesiennej. Na taki wynik liczyłeś?
KRZYSZTOF MAKOWSKI: - Mając na względzie fakt, iż jesteśmy na drugim miejscu po rundzie jesiennej w gronie 16 zespołów, jestem zdania, że zajmujemy dobre miejsce do wiosennego ataku na pozycję lidera. Jeśli ktoś dokładnie śledzi poczynania naszej drużyny, to zapewne zdołał zaobserwować, iż rundy wiosenne są lepsze w naszym wykonaniu. Cel jaki sobie stawiamy w ostatnim czasie to miejsce na podium, więc póki co jesteśmy tam gdzie planowaliśmy i żadna tragedia się nie wydarzyła. Martwi tylko fakt, iż strata do lidera wynosi już osiem punktów.
No właśnie, osiem punktów straty to naprawdę sporo. Można jeszcze przegonić w tabeli Victorię Jelenia Góra?
- Wszystko zależy od tego czy wiosną dane nam będzie rywalizować. Jeśli tak, to przed nami 15 spotkań i 45 punktów do zdobycia. Skoro jesienią Victorii udało się uzyskać tak dobry wynik, nie widzę przeciwwskazań, aby inny zespół to powtórzył. Uważam, że sprawa awansu nadal jest nierozstrzygnięta.
Bezpośredni mecz z jeleniogórzanami przegraliście 1-2. Twoja opinia o tym spotkaniu?
- Ciężko mi szerzej wypowiedzieć się na ten temat, gdyż ze względu na obowiązki zawodowe nie mogłem obejrzeć spotkania na miejscu. Widziałem transmisję w Internecie i na jej podstawie uważam, że nasza drużyna zagrała dobre zawody, a mecz mógł się podobać kibicom. Z naszej strony zabrakło zimnej krwi w wykończeniu akcji oraz brakowało trochę szczęścia. Przypomnę choćby sytuację, gdy piłką obijaliśmy poprzeczkę. Jestem przekonany, że na wiosnę rewanż również będzie ciekawym widowiskiem.
Najbardziej rozczarowany byłeś po ostatnim gwizdku z Orłem Mysłakowice czy Pub Golem Jelenia Góra?
-To chyba pytanie retoryczne. W meczu z Orłem pokazaliśmy się z bardzo dobrej strony, ale też sami w końcówce sprowadziliśmy na siebie kłopoty. Przy wyniku 3-1 było wiele okazji, aby zamknąć to spotkanie strzelając kolejne gole. Niestety, zamiast wysoko wygrać podzieliliśmy się punktami, co dla nas - w przeciwieństwie do naszych rywali - było porażką. Nie odrobiliśmy lekcji po meczu w Marciszowie, gdzie również w ostatniej akcji wypuściliśmy dwa punkty. Jeśli chodzi o mecz z Pub Golem, to tego dnia byliśmy stroną wyraźnie słabszą i nie dziwi fakt, że po prostu ten mecz przegraliśmy.
Derby gminy Mysłakowice szczelnie wypełniły trybunę kibicami. To chyba przyjemne chwile dla prezesa klubu, gdy widzi, że jest zapotrzebowanie m.in. i na jego działalność?
- Tak, to bardzo przyjemne chwile. Jako klub nie narzekamy na frekwencję podczas naszych spotkań, która jest jedną z lepszych w okręgu. Mecz derbowy uświadomił nam, że konieczny jest remont trybuny i stworzenie godnych warunków nie tylko dla piłkarzy, ale również dla kibiców. W przyszłym roku planujemy ruszyć z modernizacją. Chcemy zwiększyć pojemność trybuny i wyposażyć ją w wygodne siedziska z oparciami. Mam nadzieję, że wtedy wszyscy internetowi hejterzy się zmieszczą i będą mieli możliwość oglądania naszych drużyn.
Jesteś zadowolony z pracy trenera Macieja Maćkowskiego? Omówiliście już rundę?
- Jestem zadowolony. Cieszy mnie frekwencja jaką utrzymuje na treningach, sposób ich prowadzenia oraz to jak zarządza drużyną. Ponadto bardzo podoba mi się jak współpracuje z trenerem drużyny rezerw. Póki co nie mieliśmy okazji spotkać się z Maćkiem osobiście, bo obaj przebywamy na kwarantannach. Mimo to cały czas jesteśmy w kontakcie i planujemy przygotowania do rundy wiosennej.
Mateusz Cieślik, jeden z najgłośniejszych letnich transferów w Kotlinie Jeleniogórskiej spełnił twoje oczekiwania?
- Mateusz w naszym klubie pełni dwie funkcje, zawodnika i trenera, bo oprócz grania w pierwszym zespole prowadzi też drużyny trampkarzy i młodzików. Po rundzie jesiennej jest naszym najlepszym strzelcem. Podczas treningów służy kolegom radą i pomocą. Szczególnie udaną miał końcówkę rundy, niestety w meczu rezerw doznał kontuzji barku i jego rekonwalescencja może potrwać nawet kilka miesięcy. Mimo to wierzę, że na wiosnę nadal będzie stanowił o ofensywnej sile naszego zespołu.
Kogoś personalnie chciałbyś wyróżnić w swojej ekipie?
- Daleki jestem od indywidualnych wyróżnień dla zawodników. Sam natomiast chciałbym podziękować mojej narzeczonej Kasi, która nie tylko przymyka oko na moją pracę w klubie, ale też stara mi się w tym wszystkim pomóc. Prowadzenie klubu posiadającego siedem drużyn naprawdę wymaga wiele czasu.
W B-klasie dobrą rundę zanotowały rezerwy Łomnicy. Nastroje popsuły pewnie walkowery, którymi ukarano was w końcówce. Możesz wyjaśnić tę sytuację kibicom?
- Temat drużyny rezerw przewijał się w mojej głowie od 2018 roku. W ubiegłym zbyt późno się do tego zabraliśmy, a wiadomo, że co nagle to po diable. Teraz wyszło już jak chcieliśmy. Udało nam się pozyskać środki na funkcjonowanie zespołu i zgłosić go do rozgrywek. Wyniki przerosły nasze oczekiwania, ale śmiem twierdzić, iż to nie my graliśmy tak dobrze, ale poziom B-klasy jest po prostu bardzo niski. W drużynie realizują się zarówno młodzi chłopcy jak i doświadczeni zawodnicy. Nie brakuje też miejsca dla tych, którzy mają mniej okazji do pokazania swoich umiejętności w A-klasie. Jeśli chodzi o sytuację z walkowerami zostawię ją bez komentarza. Sprawę wyjaśniliśmy w związku i tam proszę pytać o szczegóły.
Łomnica to nie tylko dorosłe drużyny, gracie również na kliku frontach młodzieżą. Jak jesienią spisały się zespoły Łomnicy?
- Obecnie szkolimy dzieci w pięciu kategoriach wiekowych. Trampkarze i młodzicy rywalizują w rozgrywkach ligowych, natomiast orliki, żaki i skrzaty biorą udział w turniejach. Jak każdy klub z małej miejscowości mamy problem demograficzny. Dzieci jest coraz mniej. U nas w gminie dotyczy to zwłaszcza roczników 2009 i 2010, co sprawia, że również dotyka to naszą sekcję. Wyniki sportowe naszej młodzieży są poprawne. W tych kategoriach wiekowych nie chodzi tylko o nie. Moim zdaniem jest wiele ważniejszych aspektów.
Od lat obiekt w Łomnicy jest modernizowany. Co udało się zrobić w tym roku i jakie są plany na przyszły?
- Jako prezes klubu, za jeden z priorytetów postawiłem sobie modernizację obiektu i podnoszenie jego standardu. Jak już wspomniałem wcześniej, stworzyliśmy godne warunki dla zawodników. W tym roku dokonaliśmy kompleksowego remontu zaplecza sanitarnego w szatni gospodarzy. Dodatkowo doposażony został plac zabaw oraz postawiliśmy wiatę, która ma służyć naszej społeczności jako mała świetlica. Dokończyliśmy elewację budynku szatni. W 2021 roku mamy ambitne plany dotyczące infrastruktury naszego stadionu. Głównym celem jest remont trybuny i utwardzenie ciągów komunikacyjnych kostką betonową. Ruszą też prace wykończeniowe wiaty. Planujemy montaż tablicy wyników oraz wymianę lamp oświetlających płytę boiska. Jeśli to się powiedzie, to na naszym boisku nie tylko będzie można trenować wieczorami - co już ma miejsce - ale możliwe stanie się rozgrywanie spotkań o tej porze. Nowe lampy mają mieć moc 500 lux. Powodzenie tej akcji zależy od pozyskania środków zewnętrznych, nad czym pracujemy.
Jaką ligę będą na nim oglądać łomniccy fani w sezonie 2021/2022?
- Na pewno zobaczą B-klasę, bo bez względu na miejsce jakie zajmiemy w obecnych rozgrywkach, to kolejny sezon również spędzimy na tym szczeblu. Jeśli chodzi o pozostałe rozgrywki odpowiem dopiero w czerwcu.
Rozmawiał Piotr Kuban
Tomasz Żukiewicz
Leszek Wrotniewski
Konrad Rydzewski
Rafał Piotr Szymański
Kazimierz Piotrowski
Hubert Papaj
Wojciech Leszczyk
Maciej Lercher
Paweł Kucharski
Oliwer Kubicki
Jacek Jakubiec
Paweł Gluza
Wojciech Chadży