L. Oleksy i B. Józefowicz o meczu Wilki Karpacz - Szczawno Zdrój

Leszek Oleksy (trener Wilków Karpacz): - Będę szczery, to był dobry zespół. Chłopcy ze Szczawna trenują z I ligą Górnika Wałbrzych. Tam po prostu jest współpraca pomiędzy I i III ligą, nie będę mówił do czego piję, ale taka jest prawda i tyle. Natomiast na to co dzisiaj zagraliśmy, nie powiem, że kaszanę, przynajmniej przez dwie i pół kwarty, to jest dobry wynik. Doprowadziliśmy do dogrywki, a mogliśmy skończyć dwie dychy w plecy.
- Zagraliśmy inaczej niż tydzień temu. Nie wiem z czego to wynika. Zagraliśmy indywidualnie zamiast zespołowo. Jak graliśmy kolektywnie to fajnie to wyglądało, jak były wybryki indywidualne, to były straty. Mam pretensje do zespołu o ostatnią akcję, bo ja nie chciałem grać za dwa punkty tylko założyłem rzut za trzy na zwycięstwo. Mnie druga dogrywka nie interesowała. Dzisiaj miałem krótką ławkę i byłoby bardzo ciężko. Dlatego oczekiwałem rzutu za trzy. Nie wpadnie biorę na siebie, wpadnie to się cieszymy.
- Czy doświadczeni zawodnicy w końcówce pomijali w rozegraniu młodzież, np. Dawida Bęca? Przepraszam, nie będę ich tłumaczył. Natomiast Bęcu w takim wymiarze nie grał nawet w juniorach. Dlaczego zagrał? Bo stawiam na niego. Chodzi, trenuje, nie zawiódł mnie, nie zdradził i cały czas jest w drużynie. I nadal będę na niego stawiał.

Bartłomiej Józefowicz (trener MKS Basket SZ):- Fajny mecz przede wszystkim. Gratulacje za postawę dla ekipy z Karpacza. Jest to nowa drużyna, która dopiero zaczęła funkcjonować jako klub, jako organizacja. Widać, że jest na to pomysł. Wracając do spotkania, kibice powinni być zadowoleni. Emocje do ostatniej sekundy, dogrywka, po prostu kwintesencja koszykówki. Właśnie tego oczekujemy od tej dyscypliny sportu.
- Przez trzy kwarty kontrolowaliśmy mecz. Już podczas trzeciej ćwiartki niepotrzebnie pozwoliliśmy gospodarzom trafić kilka łatwych rzutów, sami kilka razy byliśmy nieskuteczni pod ich koszem. Więc można powiedzieć, że sami sobie zafundowaliśmy nerwową końcówkę meczu. Mimo to cieszę się, że mecz, który trochę nam już uciekał, ostatecznie potrafiliśmy wygrać.


Piotr Kuban