Koncert do przerwy
Kapitalny i skuteczny futbol zaprezentowali do przerwy piłkarze Karkonoszy Jelenia Góra. Nasz zespół na tle Orkana Szczedrzykowice grał wręcz koncertowo, gorzej było po zmianie stron, bo po wymienieniu ponad połowy instrumentów przez trenera Ołeksandra Szeweluchina zamiast koncertu było już lekkie rzępolenie. Może to i mocne słowa, ale sposób w jaki jeleniogórzanie stracili dwa gole woła o pomstę do nieba. Nie zmienia to faktu, że nasz zespół bez najmniejszych problemów sięgnął po komplet punktów i umocnił się na prowadzeniu w zachodniej grupie IV ligi dolnośląskiej.
Na pierwszego gola kibice przy Złotniczej musieli czekać zaledwie sześć minut. Siergiej Taran dośrodkował z boku pola karnego, tam piłkę głową zgrał Michał Wawrzyniak, a egzekucją zajął się Mateusz Czerwiński. Filmowa akcja, w której każdy element był przemyślany i wykonany jak trzeba. Jak się okazało kolejny gol przyćmił to trafienie. Tym razem Taran otrzymał podanie od Oskara Gizińskiego. Ograł rywala i z ok. 18 metrów mocnym strzałem pod poprzeczkę nie dał szans Patrykowi Barszczowi. Trzy minuty później było już 3-0. W polu karnym Orkana faulowany był Taran, a pewnym wykonawcą jedenastki został Czerwiński. Następny gol to kolejna perełka. W narożniku pola bramkowego piłkę otrzymał Bartosz Poszelężny. Nasz zawodnik był odwrócony do bramki, mimo to mając przeciwnika na plecach zdołał się obrócić i mocnym strzałem z ostrego kąta wpakował piłkę pod poprzeczkę.
Po zmianie stron nadal dominowały Karkonosze. Biało - niebiescy seryjnie marnowali dogodne okazje, dopiero w 62-ej minucie Taran popisał się pięknym crossem, który strzałem z pierwszej piłki wykończył Nikodem Siudak. Młodzieżowiec KSK uczcił w ten sposób wypadające na dzisiaj jego 18-te urodziny. Gratulujemy i życzymy wszystkiego najlepszego!
Ostatnie pół godziny było niestety rozczarowujące dla jeleniogórskich fanów. Najpierw Michał Wawrzyniak sprokurował rzut karny dla rywali wykorzystany przez Sebastiana Burdę, a kwadrans później po stracie Roberta Lekszyckiego, Jarosław Gambal przy biernej postawie defensorów Karkonoszy pokonał Wojciecha Fościaka.
- Wydaje mi się, że szybko załatwiliśmy ten mecz. Cztery bramki szybko strzelone, pierwsza połowa to naprawdę dobra nasza gra. Słowa uznania dla chłopaków, bo udało się zamknąć to spotkanie już do przerwy. W drugiej połowie troszkę zeszliśmy z tonu, chociaż strzeliliśmy piątą bramkę. Później zabrakło trochę koncentracji, mimo to uważam, że to jeden z najlepszych meczów w tym sezonie. Dwa stracone gole nie zmieniły niczego, najważniejsze są trzy zdobyte punkty - skomentował mecz Bartosz Poszelężny. - Czy przerastamy tę ligę? Nie, proszę nawet takich rzeczy nie mówić i my nie możemy tak mówić. Musimy iść krok po kroku i mobilizować się na każdego kolejnego przeciwnika jakby to był najważniejszy mecz w lidze - dodał "Poszel".
- Zasłużone zwycięstwo Karkonoszy. Lepiej weszli w mecz, pierwsze 20-30 minut lepiej operowali piłką, my tak naprawdę się broniliśmy. Cztery sytuacje, cztery weszły, dwie z tych bramek to strzały życia i mecz się dla nas skomplikował. W przerwie powiedzieliśmy sobie w szatni, że trzeba jeszcze wyjść z twarzą z tego meczu. Powalczyć, pokazać się, że też potrafimy grać w piłkę - mówił po meczu Rafał Fościak z Orkana. - Gra przeciwko bratu to bardzo fajne uczucie. Nigdy się nie spodziewałem, że do czegoś takiego dojdzie, bo sam kiedyś broniłem, teraz trochę biegam za piłką. Mam nadzieję, że Wojtek razem z Karkonoszami wywalczy awans do III ligi. Życzę im tego - dodaje R. Fościak.
- Szkoda, że nie możemy grać w pełnym składzie. Dzisiaj z różnych powodów zabrakło ośmiu zawodników - przyznał prezes Orkana Józef Szabat. - Ja za to kilka słów o sędziowaniu. Pan Krzysztof Nerlo prowadził nasz mecz już chyba trzeci raz i z pełnym przekonaniem twierdzę, że to bardzo słaby arbiter. Przy tym brak mu manier na boisku - irytował się po zawodach kapitan szczedrzykowiczan Jarosław Gambal.
Dodajmy, że formalnie gospodarzem meczu był Orkan. Ekipa ze Szczedrzykowic poprosiła o zmianę terminu spotkania ze względu na wesele jednego z graczy, w którym będzie uczestniczyło siedmiu zawodników. O 19-ej można było zagrać tylko w Jeleniej Górze, stąd taka lokalizacja spotkania.
ORKAN SZCZEDRZYKOWICE - KARKONOSZE JELENIA GÓRA 2-5 (0-4)
Bramki: 0-1 Czerwiński 6', 0-2 Taran 16', 0-3 Czerwiński 19', 0-4 Poszelężny 27', 0-5 Siudak 62', 1-5 Burda 64', 2-5 Gambal 77'.
Czerwona kartka: Tas w 83' za dwie żółte.
Żółte kartki: Tas x2.
Sędziowali: Krzysztof Nerlo oraz Przemysław Bartoś i Krzysztof Dłużniak.
Widzów: 200.
ORKAN: Barszcz - Pawlak, Pawlaczyk, Huk (55' Buń), Karwecki, Burda, Gambal, Pulikowski, Kołbuc, R. Fościak, Tas.
Trener: Hubert Łysy.
KSK: W. Fościak - Kuźniewski, Wawrzyniak (71' Michałek), Taran (62' Firlej), Czerwiński (56' Lekszycki), Giziński (58' Siudak), Bębenek (65' Sołtysiak), Niemienionek, Poszelężny (66' Staniszewski), Kulchawy, Sutor.
Trener: Ołeksandr Szeweluchin.
Piotr Kuban
foto: Piotr Kuban
Tomasz Żukiewicz
Leszek Wrotniewski
Konrad Rydzewski
Rafał Piotr Szymański
Kazimierz Piotrowski
Hubert Papaj
Wojciech Leszczyk
Maciej Lercher
Paweł Kucharski
Oliwer Kubicki
Jacek Jakubiec
Paweł Gluza
Wojciech Chadży