Było miło, ale źle się skończyło

Pierwszej porażki doznali w nowym sezonie juniorzy starsi Karkonoszy Jelenia Góra. Lepsza od biało - niebieskich okazała się Miedź Legnica, choć początek spotkania dawał nadzieję na dobry występ jeleniogórzan z wygraną włącznie.
Wynik meczu po kwadransie otworzyli biało - niebiescy. Nikodem Siudak zbiegł do linii końcowej i mocno dośrodkował, niemal nabijając Łukasza Raneckiego, który za chwilę mógł się cieszyć z kolegami z gola. W 20-ej minucie było jeszcze lepiej, bo Siudak idealnie dośrodkował na głowę Bartosza Ryfy, a ten nie dał szans bramkarzowi Miedzi na obronę. Wydawało się, że mecz toczy się po myśli ekipy trenera Jacka Kołodziejczyka, jednak w 23-ej minucie nastąpił zwrot. Rozpoczął go kuriozalny gol Błażeja Żarkowskiego, który zacentrował w środek bramki, a Gracjan Zakrzewski ku osłupieniu zarówno gospodarzy jak i gości pozwolił piłce wylądować w bramce. Jego koledzy byli tak zszokowani tym wydarzeniem, że 120 sekund później stali jak zahipnotyzowani, gdy Mateusz Wrzesiński mijał ich jak tyczki, by doprowadzić do remisu. Legniczanie poczuli krew i mocno napierali. Maciej Urbański z rzutu wolnego trafił piłką w słupek, a w 39-ej minucie Wrzesiński po kolejnej popisowej akcji wyprowadził Miedź na prowadzenie.
Druga połowa była wyrównana, ale gole zdobywali tylko gospodarze. Kwadrans przed końcem trafił Daniel Maciejski, a w ostatniej akcji meczu wynik ustalił Dominik Jagielski. Szkoda, bo wynik sugeruje, że były to jednostronne zawody, jednak tak nie było. Z drugiej strony trudno podważyć tezę, iż wygrana Miedzi była po prostu zasłużona.
- Spotkanie pod naszą przewagą przez cały mecz. Żałujemy straconych bramek, które wynikały z naszych błędów. My mieliśmy szczęście przy jednej bramce, ponieważ źle się zachował bramkarz drużyny gości. Kolejne zwycięstwo, osiągnęliśmy to co zamierzaliśmy. Myślę, że w chwili obecnej jesteśmy już zdecydowanym faworytem do wygrania ligi - skomentował mecz trener Miedzi Marek Stepnowski. - Z przebiegu spotkania nie zasłużyliśmy na tak duży wynik. Chłopcy naprawdę zostawili dużo serca na boisku. W 20-ej minucie prowadziliśmy 2-0, jeden błąd zmienił wszystko. Nie oszukujmy się Gracjan dał ciała przy tej bramce na 1-2 i to nakręciło zespół gospodarzy. Do tego momentu mieliśmy mecz pod kontrolą, Legnica w zasadzie nie stworzyła sobie sytuacji, a później poszło wszystko lawinowo - mówił na gorąco Jacek Kołodziejczyk. - Dziękuję chłopcom za to, że podjęli walkę. Stać ich na wiele. To był tylko jeden mecz, teraz dzień wolnego i pracujemy nad kolejnymi spotkaniami - dodał trener KSK.
Teraz przed Karkonoszami kolejny trudny wyjazd, tym razem do Wrocławia, gdzie w sobotę (19 września 2020, godz. 17:30) zmierzą się z FC Academy. Później w środę (23 września, godz. 17:00) przy Lubańskiej zagrają z Górnikiem Polkowice.

MIEDŹ LEGNICA - KARKONOSZE JELENIA GÓRA 5-2 (3-2)

Bramki: 0-1 Ranecki 14', 0-2 Ryfa 20', 1-2 Żarkowski 23', 2-2 Wrzesiński 25', 3-2 Wrzesiński 39', 4-2 Maciejski 75', 5-2 Jagielski 90'.
Żółte kartki: Jagielski, Żarkowski, Urbański.
Sędziowali: Mateusz Lombardo oraz Piotr Zając i Kacper Gontarek.

MIEDŹ: Ślepowroński - Pisula, Strzelecki, Stróżyński, Urbański (65' Jagielski), Wrzesiński (72' Fraska), Zachaczewski (72' Matusik), Maciejski, Winnik, Żarkowski (83' Klaska).
Trener: Marek Stepnowski.

KSK: Zakrzewski - Juszczyk, Ryfa, Tokarz (72' Kułakowski), Sołtysiak (46' Wiejak), Siudak (46' Woliński), Ranecki, Milewski, Michalik (82' Kania), Firmanty, Engler (46' Gil).
Trener: Jacek Kołodziejczyk.

Piotr Kuban
foto: Piotr Kuban