Ambitna Victoria bliska niespodzianki
Naprawdę niewiele zabrakło, aby dzisiejsze pucharowe derby Jeleniej Góry rozstrzygały się w konkursie rzutów karnych. Biało - niebiescy w Parku Norweskim awans do IV rundy rozgrywek zapewnili sobie dopiero w 90-ej minucie.
Victoria od początku spotkania skupiła się na szczelnej defensywie. Ekipa trenera Bartosza Gęcy rzadko przedostawała się na połowę Karkonoszy, ale potrafiła trzymać gości poza granicami pola karnego. IV-ligowcy nie mieli pomysłu jak rozmontować obronę grających w A-klasie rywali, więc często decydowali się na strzały z dystansu, te były groźne, jednak nie dla Macieja Harasimowicza, a ptaków w Parku Norweskim. Miejmy nadzieję, że żaden nie oberwał piłką i nie leży teraz pod drzewem...
W 31-ej minucie Karkonosze przeprowadziły pierwszą rozsądną akcję. Przemysław Kocot ładnie znalazł Mateusza Czerwińskiego, ten w sytuacji sam na sam uderzył z lewej nogi, ale piłka obiła tylko słupek. 60 sekund później przed polem karnym KSK doszło do zamieszania. Ostatecznie piłka spadla pod nogi Radosława Paradowskiego, który strzałem nie do obrony pokonał Wojciecha Fościaka. Wynik 1-0 utrzymał się do przerwy.
Po zmianie stron gra biało - niebieskich niewiele się zmieniła. Dopiero pojawienie się na boisku Siergieja Tarana sprawiło, że akcje Karkonoszy nabrały jakiegoś pomysłu. Ukrainiec zauważył, że jego koledzy nie są w stanie wymienić dwóch - trzech podań przed polem karnym gospodarzy i szukał rozwiązań indywidualnych. Nie bał się pojedynków jeden na jednego, potrafił czasem przedryblować kilku graczy i dośrodkować. W 84-ej minucie po jego centrze odważnie wsadził głowę Robert Lekszycki, piłka po jego strzale odbiła się od słupka i wpadła do bramki. Karkonosze nie poprzestały na tym golu i w ostatniej minucie kolejne dośrodkowanie Tarana zostało skierowane głową do siatki. Tym razem zrobił to Bartosz Poszelężny. Victoria w doliczonym czasie gry postawiła wszystko na jedną kartę, jednak wyrównać już nie zdołała.
- Jestem bardzo dumny z chłopaków, bo zostawili kawał zdrowia na boisku. Zaprezentowaliśmy super dyscyplinę taktyczną w tym meczu. Oczywiście graliśmy za podwójną gardą, ale wiedzieliśmy z kim mamy do czynienia. W każdym razie środki jakie zastosowałem do tego meczu naprawdę się sprawdziły. Wiadomo to jest piłka, jednak nie da się ukryć, że wygrał lepszy. Co nie zmienia faktu, że czuję lekki niedosyt. Karkonoszom gratuluję awansu i życzę powodzenia w lidze. My mamy swoje cele i będziemy je realizować w A-klasie - powiedział po meczu trener gospodarzy Bartosz Gęca.
- Mieliśmy dzisiaj ciężki mecz, ale myślę, że to z naszej winy tylko i wyłącznie. Posiadaliśmy przewagę, biliśmy głową w mur, a dostaliśmy przypadkową bramkę, która nasze plany pokrzyżowała. Później pokazaliśmy też troszkę charakteru i cieszymy się ze zwycięstwa - komentował na gorąco Przemysław Kocot z KSK. - Pogratulować Victorii dzisiejszego meczu, bo fajnie chłopcy biegali i grali. Naprawdę sprawili nam dużo kłopotów - dodał zawodnik Karkonoszy.
Dodajmy, że mecz choć był momentami ostry i nie brakowało w nim walki, toczony był w atmosferze fair play, bez złośliwości. Licznie stawili się kibice, którzy dopingowali oba kluby.
VICTORIA JELENIA GÓRA - KARKONOSZE JELENIA GÓRA 1-2 (1-0)
Bramki: 1-0 Paradowski 32', 1-1 Lekszycki 84', 1-2 Poszelężny 90'.
Żółte kartki: Maryszczak, Rudnicki oraz Wawrzyniak, Sołtysiak, Niemienionek.
Sędziowali: Arkadiusz Dołęga oraz Janusz Staniewski i Zbigniew Mateuszów.
Widzów: 500.
VJG: Harasimowicz - Roskowiński (70' Kuncewicz), Okowiński, Kocot, Becker, Paradowski (62' Sobczak), Maryszczak, Rząca, Nowiński, Kogut (90' Gluza), Rudnicki.
Trener: Bartosz Gęca.
KSK: Fościak - Kuźniewski (51' Sutor), Kocot (78' Sołtysiak), Gargas (51' Taran), Czerwiński, Michałek (46' Lekszycki), Niemienionek, Poszelężny, Kulchawy, Siudak, Firlej (46' Wawrzyniak).
Trener: Ołeksandr Szeweluchin.
Piotr Kuban
foto: Piotr Kuban
Tomasz Żukiewicz
Leszek Wrotniewski
Konrad Rydzewski
Rafał Piotr Szymański
Kazimierz Piotrowski
Hubert Papaj
Wojciech Leszczyk
Maciej Lercher
Paweł Kucharski
Oliwer Kubicki
Jacek Jakubiec
Paweł Gluza
Wojciech Chadży