Karkonosze za burtą Pucharu Polski

Bez fajerwerków rozpoczęli wiosenne zmagania piłkarze jeleniogórskich Karkonoszy. Biało-niebiescy odpadli bowiem z rozgrywek o Puchar Polski, przegrywając w Zawidowie z miejscowym Piastem po rzutach karnych 2-4.
Mecz od pierwszych minut toczył się pod dyktando jeleniogórzan. Podopieczni Andrzeja Buskiego opanowali środek pola i osiągnęli sporą przewagę. Niestety zabrakło jej efektu bramkowego, pomimo iż sytuacji pod bramką Szalkowskiego nie brakowało. Najlepsze zmarnowali Maciej Suchanecki i Mariusz Kowalski-Ciepiela oraz Łukasz Kowalski, który nie potrafił dobić z kilku metrów piłki odbitej od słupka po strzale z rzutu wolnego Marka Wawrzyniaka. W końcówce I połowy obudzili się gospodarze. Dwa razy na skutek błędów Łukasza Zwierzyńskiego, który tracił piłkę w okolicach swojego pola karnego, zakotłowało się pod bramką Tomasza Ciepieli. To, że w jednym z przypadków nie padła bramka, Karkonosze zawdzięczają Wojciechowi Bijanowi, ofiarni odbijającemu klatką piersiową strzał zawodnika Piasta.
Po przerwie napór jeleniogórzan się zmniejszył, jednak to lider "okręgówki" nadal dominował na boisku. Groźnie główkował Robert Turczyk, niebezpiecznie było też po strzale Pawła Walczaka. W odpowiedzi miejscowi stworzyli niebezpieczną sytuację pod bramką Ciepieli ale główka Patryka Pazyry powędrowała nad poprzeczką. Ostatnie pięć minut to najciekawszy okres gry w tym meczu. Najpierw rzut wolny dla KSK wykonuje Łukasz Kowalski, po jego strzale piłka odbija się od muru gospodarz i z najwyższym trudem wybija ją Szalkowski. W 89 minucie mogło być po zawodach. Efektownymi nożycami popisał się Pazyra, jednak gościom sprzyjało szczęście, gdyż jego strzał wylądował na poprzeczce bramki Ciepieli. Zanim sędzia odgwizdał koniec II połowy, jeszcze Kowalski zdążył uderzyć groźnie na bramkę Piasta ale trafił tylko w boczną siatkę.
Dogrywka niewiele różniła się od II połowy. Nie było w niej zbyt wielu sytuacji, a najgroźniejszą stworzyli sobie goście w 119 minucie. Rzut wolny wykonywał Kowalski ale piłka po jego strzale uderzyła w poprzeczkę.
Seria rzutów karnych początkowo znakomicie ułożył się dla Karkonoszy. Już pierwszą jedenastkę znakomicie obronił Ciepiela. Gdy swoje strzały zamienili na bramki Suchanecki i Chrząszcz wydawało się, iż to jeleniogórzanie będą się cieszyć z awansu. Niestety stało się inaczej. W trzeciej serii jedenastek strzał Pawła Walczaka obronił Szalkowski, a w następnej Robert Turczyk trafił w poprzeczkę. Przed ostatnią kolejką gospodarze prowadzili 3-2 i w przypadku celnego trafienia Frankiewicza zapewniali sobie promocję do półfinału PP. Tak też się stało i ku olbrzymiej radości miejscowych fanów mecz ten zakończył się wynikiem 4-2 dla Piasta.
Podsumowując dzisiejsze spotkanie ciężko nie oprzeć się wrażeniu, iż Karkonosze przegrały ten mecz na własne życzenie. Jeleniogórzanie byli zdecydowanie lepszym zespołem i naprawdę nie grały źle. Niestety zabrakło zimnej krwi pod bramką gospodarzy i ... drugiego napastnika w zespole. Sam Łukasz Kowalski zwycięstw nie będzie nam zapewniał, szczególnie w przypadku gdy będzie kryty przez trzech obrońców jak to momentami miało miejsce dzisiaj. Szkoda, że na stadionie w Zawidowie zabrakło kilku zawodników, którzy mogliby pomóc kolegom w odniesieniu zwycięstwa. Mowa tu o Michale Gadzimskim (grypa), Macieju Wojtasie, Krzysztofie Smolińskim, Gabrielu Kaczmarku oraz Danielu Kotarbie. Absencja kilku z nich jest co najmniej zastanawiająca...

PIAST ZAWIDÓW - KARKONOSZE JG 0-0 k. 4-2

KSK: Ciepiela - Chrząszcz, Bijan, Wawrzyniak, Zwierzyński (46 Siatrak), Turczyk, Żelazowski (71 Maląg), Suchanecki, Walczak, Kowalski, Kowalski-Ciepiela.

Czerwona kartka: Kiewra (Piast, 120 - za dwie żółte)
Widzów: 150 w tym 15 z Jeleniej Góry.

Piotr Kuban
foto: Grzegorz Bereziuk, Piotr Kuban