Zagramy czy nie? - stanowisko klubów ligi okręgowej

Tak jak zapowiadaliśmy dzisiaj na temat problemów związanych z pandemią corona virusa wypowiadają się przedstawiciele klubów ligi okręgowej. Przypominamy pytania: "Czy wierzysz w rozpoczęcie rozgrywek rundy wiosennej sezonu 2019/2020 na Dolnym Śląsku?" oraz "Jeśli do niego nie dojdzie, jakich rozwiązań i regulacji oczekujesz od DZPN względem formalnego zakończenia rozgrywek 2019/2020? Utrzymania obecnego stanu na podstawie aktualnych tabel, unieważnienia sezonu 2019/2020, czy innych rozstrzygnięć?". Odpowiedzi poniżej. W następnym poście stanowisko ludzi związanych z klubami A i B-klasy.

Marcin Dąbrowski (trener Hutnika Pieńsk): - W obecnej sytuacji, przy tej skali problemu może być ciężko wznowić rozgrywki, ale trzeba być dobrej myśli.

- Zakładając, że nie rozpoczniemy ligi nie widzę rozwiązania, które w jakiś sposób kogoś nie skrzywdzi. Osobiście bardziej przychylam się do zaakceptowania wyników z jesieni niż anulowania całego sezonu.

Krzysztof Kaliciak (trener GKS Warta Bolesławiecka): - Jako trener i zawodnik uważam, że każdy chce grać, nawet jeśli rozgrywki zostałby wznowione wraz z początkiem maja. Do końca czerwca będzie 9 weekendów, a w środku tygodnia da się uzgodnić między zespołami dogodne terminy. Każdy będzie trenować, a o tej porze roku dobre warunki do rozgrywania spotkań będą nawet do godziny 20-ej.

- Jeżeli runda wiosenna miałaby się nie odbyć, to każdy jest w innej sytuacji i zacznie się polityka. Jedni będą chcieli zacząć od nowa, innym pasuje jak jest. Nie ma tu jednej słusznej decyzji.

Marcin Kocuła (wiceprezes Łużyc Lubań w imieniu zarządu klubu): - Patrząc na to co się dzieje na świecie nie wierzymy, że rozgrywki uda się dokończyć. Przesunięcie rozpoczęcia rundy wiosennej było ogłoszone przy kilku potwierdzonych zarażeniach wirusem, a jak wiadomo liczba ta rośnie i w najbliższym czasie będzie rosła. Nie wiadomo, kiedy się zatrzyma. Decyzja DZPN jest w zasadzie odroczeniem ogłoszenia zakończenia obecnego sezonu, aby był czas na analizę i ustalenie w jakiej formie ma się to wydarzyć.

- Każda forma zakończenia obecnego sezonu okaże się dla kogoś niekorzystna. W naszej opinii najbardziej sprawiedliwe będzie ogłoszenie zakończenia przy zachowaniu obecnego kształtu tabeli. Wszystkie drużyny zagrały między sobą chociaż raz, dlatego tabele w dużym stopniu oddają poziom każdej z drużyn. Wg nas należy więc uwzględnić obecną klasyfikację i na tej podstawie ogłosić spadki i awanse.

Radosław Szajwaj (trener Leśnika Osiecznica): - Ciężko jest teraz wypowiadać się na temat naszych rozgrywek. Mój zespół jest w szoku. Z niecierpliwością czekaliśmy na rozpoczęcie ligi, ponieważ graliśmy najlepszy sezon od lat. Tworzymy historię w Osiecznicy, a wirus odbiera nam nadzieję na jej kontynuowanie...

- Z tego co mi wiadomo, jeśli rozgrywki zakończą się w tym momencie, to pozycja lidera po rundzie jesiennej da nam awans. Nie jest to fair, wolelibyśmy uzyskać go dzięki naszej grze, ale nie mamy wpływy na decyzję PZPN. Ja nadal wierzę, że wrócimy do rytmu meczowego. Była długa pauza, a po niej nastała przerwa... Nie możemy grać i trenować, kibice nie mogą oglądać spotkań. To ciężkie czasy, ale zdrowie jest najważniejsze. Musimy zaakceptować wszystkie decyzje związane z epidemią. Wyciągniemy też dużo nauki i doświadczenia na przyszłość.

Marcin Ramski (trener Lechii Piechowice): - Szanse na rozpoczęcie rozgrywek są, ale przyznam, że niewielkie.

- Jeśli rozgrywki nie zostaną dokończone powinno się je unieważnić. Utrzymanie obecnego stanu byłoby niesprawiedliwe, bo klubu przez całą zimę prowadziły przygotowania, ponosiły koszty (wynajem boisk, hali, opłaty sędziowskie, transfery, transport), aby jak najlepiej przygotować się do rundy rewanżowej. W przeszłości polskiego futbolu zdarzały się już sezony, gdy nie przyznawano tytułów mistrzowskich, pomimo, iż duża część spotkań była już rozegrana.


Piotr Kuban