Lekcja od Czechów

Lekcję szybkiego futbolu otrzymali dzisiaj przy Złotniczej piłkarze Karkonoszy Jelenia Góra. Udzielili im jej juniorzy U19 Slovana Liberec, którzy pokonali nasz zespół 4-1. Hat-trickiem w tym spotkaniu popisał się Jan Málek.
Pierwszego gola Málek poprzedził wygraniem pojedynku z Ołeksandrem Szeweluchinem. Zawodnik Slovana zdołał się przepchać i w sytuacji sam na sam pokonał Wojciecha Fościaka. Drugi gol padł po zespołowej akcji, a rola Málka ograniczyła się do dołożenia stopy w kluczowym momencie. Do przerwy 0-2, choć warto zaznaczyć, że Karkonosze podjęły walkę i momentami działo się również pod bramką przeciwnika. Po zmianie stron hat-trick strzelca poprzednich goli stał się faktem. Prowadzenie Czechów na 4-0 podwyższył Andriy Yuzvak, który wygrał pojedynek biegowy z Kacprem Sutorem i Fościak musiał szukać piłki w sieci. W końcówce jeleniogórzanie przejęli inicjatywę, co pozwoliło na zdobycie honorowego gola. Jego autorem był Oskar Giziński, który technicznym strzałem z linii pola karnego nie dał szans na skuteczną interwencję Lukášowi Hasalíkowi.
- Od samego początku było widać, że chłopaki z Liberca grają na wysokim tempie i o dziwo grali tak przez całe 90 minut. Śmiem stwierdzić, że w IV lidze przez całą następną rundę nie spotkamy się z meczem, który będzie się toczył w takim tempie - mówił po meczu Oskar Giziński. - Ciężko po wyniku 1-4 o jakieś pozytywy. Na pewno nie graliśmy jeszcze sparingu z tak mocnym rywalem, który prezentował taką grę. Przyjdzie czas na analizy i wnioski zostaną wyciągnięte. Uważam, że lepiej grać mecze z tak silnymi drużynami i przegrywać nawet wysoko, niż wrzucać po kilka goli słabszym rywalom - dodał strzelec jedynego gola dla KSK.
- Powiem szczerze, że pierwszy raz oglądałem polską IV ligę. Generalnie sidzę w piłce czeskiej i wiem jak to tam wygląda. Nie będę ukrywał, że brakowało mi trochę intensywności jeśli chodzi o grę Karkonoszy. Spodziewałem się trochę więcej biegania, trochę więcej zaangażowania. To na pewno na minus. Natomiast na plus, podobało mi się, że chcieli grać od tyłu piłką po ziemii i próbowali wyjść spod wysokiego pressingu czeskich zawodników - dzielił się swoimi wrażeniami z meczu Adrian Pawelczyk, polski skaut akademii Slovana.
Dodajmy, że Slovan Liberec występuje na drugim poziomie rozgrywek centralnych dla rocznika U19 w Czechach. W grupie B tej ligi nie ma sobie równych. Po rundzie jesiennej jest liderem z kompletem punktów, bilans spotkań 15-0-0, bramki 100-9. O awans na najwyższy poziom rozgrywek juniorskich w Czechach, mistrz grupy B zmierzy się z mistrzem grupy A. Po jesieni w grupie A prowadzi Bohemians Praga, który również może się pochwalić bilansem spotkań 15-0-0, bramki 84-16.

KSK: Fościak - Wawrzyniak, Szeweluchin, Sutor, Firlej, Bębenek, Kocot, Gargas, Walczak, Lekszycki, Czerwiński / Siudak, Giziński, Michałek.
Trener: Ołeksandr Szeweluchin.
SLOVAN U19: Hasalik - Winkler (Holub), Polyák, Horňáček, Zvěřina (Pajkrt), Kytka, Knobloch, Horčička (Pokorný), Bulejko, Málek, Yuzvak.
Trener: Pavel Čapek.

Sędziowali: Kamil Snacki, Michał Niemirski i Dariusz Czechowski.
Widzów: 100 osób koczujących na stojąco wokół boiska FIFA Quality Pro.

Piotr Kuban
foto: Piotr Kuban