8-0-0

Twierdza Złotnicza nadal stoi i ma się dobrze. W sezonie 2019/2020 nie zdobył jej żaden zespół, a bilans spotkań 8-0-0 musi robić wrażenie na reszcie IV-ligowej stawki. Dzisiaj od murów naszej twierdzy odbił się kolejny rywal - Orkan Szczedrzykowice, który przegrał przy Złotniczej 1-2.
Biało - niebiescy chcieli jak najszybciej objąć prowadzenie i udało im się ten cel osiągnąć już w czwartej minucie. Tobiasz Kuźniewski posłał podanie po przekątnej pola karnego gości, do piłki na piątym metrze dopadł Robert Lekszycki i Damian Wójcik musiał wyciągać piłkę z sieci. Chwilę później mogło być 2-0. Kuźniewski ładnie znalazł na skrzydle Mateusza Firleja, który w dziecinny sposób ograł Jakuba Stettlera i podał do nabiegającego Nikodema Siudaka. Ten uderzył z pierwszej piłki, ale trafił tylko w poprzeczkę. Poprawną w każdym calu akcję udało się przeprowadzić w 30-ej minucie. Patryk Bębenek z rzutu wolnego podał do Oskara Gizińskiego, który w narożniku pola karnego poradził sobie z Michałem Pawlaczykiem i technicznym strzałem w długi róg pokonał Wójcika, 2-0 do przerwy.
Krótko po wznowieniu gry Karkonosze powinny cieszyć się z trzeciego gola i spokojnie wyczekiwać końca meczu. Tak się nie stało, Mateusz Czerwiński w doskonałej sytuacji przegrał pojedynek sam na sam z Wójcikiem. Mało tego, miał jeszcze lepszą opcję - mógł podawać do Gizińskiego, który towarzyszył mu od połowy boiska, jednak "Czerwo" zagrał egoistycznie. Zemściło się to bardzo szybko, bowiem w 68-ej minucie Orkan zdobył bramkę kontaktową. Jarosław Gambal przy biernej postawie karkonoskiej defensywy rozegrał piłkę z Kacprem Stolarczykiem i mocnym strzałem pod poprzeczkę posłał ją do bramki gospodarzy. Gol napędziły gości i choć nie mieli oni już klarownych okazji, to stałe fragmenty w ich wykonaniu stresowały kibiców z Jeleniej Góry. W końcówce na boisku zrobiło się nerwowo, gracze Orkana często mieli pretensje do trójki sędziowskiej. Tuż po zakończeniu spotkania zdenerwowany Jarosław Gambal stwierdził, że w tej rundzie nie był jeszcze świadkiem tak skandalicznego sędziowania. - Proszę to napisać - mówił zawodnik Orkana.
Niezadowolony po meczu, ale też i przed meczem był prezes gości Józef Szabat: - Nie chcieliśmy dzisiaj tutaj przyjeżdżać, bo nie mogliśmy zagrać w pełnym składzie. Kilku chłopaków robi kursy trenerskie i na sobote mieli wyznaczony zjazd. DZPN, który sam przeniósł na tegoroczny termin pierwszą wiosenną kolejkę nie usprawiedliwia nieobecności z takiego powodu, więc poprosiliśmy Karkonosze o przełożenie meczu, ale się nie zgodzili.
Z dystansem do wygranej swoich podopiecznych podszedł trener Ołeksandr Szeweluchin: - Klasyczny piłkarski scenariusz. Zamiast dobić rywala, położyć go na łopatki, sami zafundowaliśmy sobie nerwową końcówkę. Mateusz (Czerwiński przyp. red.) ma ten egoizm napastnika, zdajemy sobie z tego sprawę. Ok., on musi być, nawet jest pożądany, ale taki sportowy egoizm, nie zachłanność na gole za wszelką cenę, która szkodzi drużynie. I ta sytuacja to potwierdziła. Mimo to chwała wszystkim chłopcom, że dowieźliśmy ten wynik i zakończyliśmy rundę zwycięstwem.

KARKONOSZE JELENIA GÓRA - ORKAN SZCZEDRZYKOWICE 2-1 (2-0)

Bramki: 1-0 Lekszycki 4', 2-0 Giziński 30', 2-1 Gambal 68'.
Żółte kartki: Giziński, Firlej oraz Medyński, Kołbuc, Gambal.
Sędziowali: Adrian Dorocki jako główny oraz Krzysztof Dłużniak i Jarosław Krażewski.
Widzów: 120.

KSK: Fościak - Bębenek, Czerwiński (72' Ranecki), Firlej, Giziński, Kraiński, Kuźniewski, Lekszycki, Szeweluchin (41' Sołtysiak), Siudak (62' Staniszewski), Wawrzyniak.
ORKAN: Wójcik - Karwecki (83' Łysy), Skotarczak, Pawlak, Ułasiewicz (46' Magdziak), Stettler, Pawlaczyk, Medyński, Kołbuc, Gambal, Ogórek.

Piotr Kuban
foto: Piotr Kuban