Szału nie było, ale punkty się zgadzają

Zdecydowanie to nie był wieczór Sudetów Jelenia Góra. Nasz zespół okrutnie męczył się z Gimbasketem Wrocław, ale co najważniejsze będąc w słabszej dyspozycji nie pozwolił na przegraną i stratę punktów, co też trzeba docenić.
Pierwsza kwarta nie zapowiadała schodów. Przeciwnie, gospodarze grali na luzie, chętnie i z powodzeniem rzucali za trzy punkty. Dwa razy z rzędu przymierzył Paweł Minciel, w jego ślady skutecznie poszli też Patryk Ostrowski i Jakub Pawlak. Po 10 minutach 28-13, mówiąc krótko zapowiadała się sielanka. W następnej ćwiartce szybko dwa przewinienia złapał Minciel, a że miał ich na swoim koncie już cztery, trener Rafał Niesobski momentalnie posadził go na ławce. Był to zwrotny moment spotkania, bo bez Pawła zespół zupełnie się pogubił, a przewaga topniała w oczach. Po zmianie stron nie było lepiej. Goście gonili wynik i w połowie kwarty mieli do Sudetów już tylko dwa punkty straty. Na szczęście o swoich możliwościach dwiema trójkami przypomniał Michał Kozak, również za trzy poprawił Pawlak i przed ostatnią kwartą ekipa trenera Niesobskiego prowadziła 53-48. Początek ostatniej części meczu to pokaz skutecznej i agresywnej obrony Wojciecha Szpryki. Zawodnik Sudetów kilka razy w pojedynkach jeden na jeden odebrał piłkę rywalom, by zdobywać kolejne punkty z kontraktu. Udało się odzyskać kontrolę nad meczem i można było odfajkować dwa punkty.
Za tydzień wicelider grupy D II ligi ponownie zagra w hali im. Mariana Koczwary, jednak nie jak zawsze w sobotę, a w niedzielę (24 listopada 2019, godz. 18:00). Rywalem pomarańczowo - granatowych będzie Maximus Kąty Wrocławskie.

SUDETY JELENIA GÓRA - GIMBASKET WROCŁAW 77-64 (28-13, 10-19, 15-16, 24-16)

SJG: Koper, P. Ostrowski - 12, Kanecki, Szpyrka - 10, Pawlak - 13, Jyż, Kozak - 8, Ł. Niesobski - 7, D. Ostrowski - 3, Minciel - 16, Wilusz - 4, Raczek - 4.
GIMBASKET: Sienkiewicz, Lewandowski, Kościuk - 20, Zubik - 21, Kwiatkowski - 2, Rogoziński - 3, Szeszycki - 2, Gałczyński - 16.

Sędziowali: Rafał Szwej i Radosław Zawadzki.
Widzów: 200.

Piotr Kuban
foto: Piotr Kuban