Pech Gryfa

W pierwszej połowie Gryf skupił się na bronieniu dostępu do własnej bramki. Górnik posiadał inicjatywę i wydawało się, że szybko obejmie prowadzenie. Najpierw Bartosz Haniecki próbował pokonać Łukasza Króla strzałem z ostrego kąta. Chwilę później niewiele brakowało, a dośrodkowanie Damiana Ciunowicza zmieniło się w centro-strzał. Później zespołowi ze Złotoryi długo nie udawało się skonstruować groźnej akcji. Dopiero pod koniec pierwszej połowy bliski szczęścia był Mateusz Dudzic, ale golkiper Gryfa przytomnie wybiegł z bramki i utrudnił sytuację strzelcowi. Tuż po przerwie Króla nie zdołał pokonać z kolei Mateusz Baszczak. Później beniaminek z Gryfowa Śląskiego zaczął grać odważniej dzięki czemu mecz był ciekawy do samego końca. Oba bramkarze zachowywali jednak czyste konta i wydawało się, że spotkanie zakończy się bezbramkowym remisem. Tymczasem w doliczonym czasie gry Mateusz Dudzic wpadł z piłką w pole karne i po kontakcie z rywalem upadł na murawę. Goście nie mogli się z pogodzić z decyzją arbitra, ale ten był pewny swojej decyzji. Do piłki podszedł Dawid Kufel. Bramkarz Gryfa wyczuł intencje strzelca, ale nie dał rady. - Wyszliśmy ustawieni bardzo defensywnie z myślą by przede wszystkim nie stracić gola, a jak się uda to skontrować. Górnik w ataku pozycyjnym, my w kontrataku, stąd bardzo duże posiadanie piłki w pierwszych 45 minutach przez rywali. Nie miało to jednak odzwierciedlenia w sytuacjach podbramkowych. Po przerwie Górnik dążył do zdobycia gola i się odkrył. My wyprowadziliśmy coraz bardziej dokładne kontry, które powinny zakończyć się golem. Mariusz Malarowski w 60. minucie stanął praktycznie oko w oko z bramkarzem i trafił mu w nogi. W okolicach 80 minuty rajdem otwartą lewą stroną przedarł się Michał Szramowiat, doskonale na 7 metrze złamał do środka i stojąc tylko przed bramkarzem trafił mu prosto w ręce. Górnik w drugiej połowie praktycznie miał jedną sytuację, po której z 5 metrów obronną ręką wyszedł Król. Sędzią doliczył 4 minuty i kiedy wydawało się że wynik będzie 0:0. Tymczasem w ostatniej akcji przytrafił się naszemu obrońcy fatalny błąd w ustawieniu. Uważam, że remis byłby sprawiedliwy z przebiegu całego spotkania. Na pewno nie zasłużyliśmy na porażkę. Chłopcy napracowali się przez całe spotkanie i jeden jedyny błąd kosztował nas utratę punktu, na który bez wątpienia zasłużyliśmy. Tydzień temu w podobnych okolicznościach jak teraz Górnik cieszyliśmy się ze zdobycia 3 punktów. Kolejny mecz bez punktów na wyjeździe, ale z cennym doświadczeniem 4-ligowym, które myślę, że w przyszłości zaowocuje - skomentował Daniel Koko, trener Gryfa.

GÓRNIK ZŁOTORYJA - GRYF GRYFÓW ŚLĄSKI 1:0 (0:0)

Bramka: 1:0 Kufel (90+5-karny).
Żółte kartki: Sułek, Poparda, Franczak oraz Gandurski, Marzec, T. Cieślak, M. Cieślak, D. Malarowski.
Sędziował: Bartłomiej Oniszczuk (Wrocław).

GÓRNIK: Piotrowski - Olewnik (73 Radkiewicz), Pilarowski, Serwciński, Sułek (77 Kociszewski), Baszczak (68 Poparda), Dudzic, Franczak, Haniecki (46 Nowosielski), Krzeszowiec.
GRYF: Król - M. Malarowski (70 Gola), Szramowiat (80 Tyszkowski), T. Cieślak, Soczyński (90 Roskowiński), D. Malarowski, Adamski, M. Cieślak, Gandurski, Marzec (85 Ptaszkowski), Traube.

(GB)
foto: Paweł Zatoński