Trzy gole, trzy punkty, plan wykonany
Komplet punktów w meczu ze Stalą Chocianów zapewnili sobie piłkarze Karkonoszy Jelenia Góra. Gospodarze wygrali 3-0, a przy lepiej nastawionych celownikach ich dorobek mógł wyglądać jeszcze okazalej.
Pierwsza połowa nie porywała miejscowych fanów. Najciekawiej było po szarżach Oskara Gizińskiego, który sprawiał duże problemy chocianowskim defensorom, a gdy już im uciekał to dwa razy na wysokości zadania stawał Patryk Barszcz. Aktywny był też Mateusz Czerwiński. Przy pierwszej próbie napastnika Karkonoszy bez zarzutu spisał się golkiper Stali, przy następnej w odpowiednim momencie uderzenie Czerwińskiego zablokował jeden z obrońców. W 30-ej minucie już nie było niedomówień. Na skrzydle zrobił swoje Bartosz Poszelężny, a z trzech metrów formalności dopełnił Giziński. Z drugiej strony boiska działo się niewiele. Tylko Adam Gryga mógł coś zdziałać, jednak źle uderzył piłkę i Wojciech Fościak nawet nie musiał interweniować.
W 53-ej minucie na Karkonosze spadł letni prysznic. Dlaczego nie zimny, bo sędzia nie uznał gola zdobytego głową przez Krzysztofa Komarka, a gdyby tak się stało, to chyba nikt na stadionie nie robiłby z tego powodu rabanu. - Przy tej bramce byliśmy potrójnie zdziwieni. Najpierw faktem, że zawodnik Stali wygrał pojedynek główkowy, potem tym, iż zdołał zmieścić piłkę przy krótkim słupku, a na koniec interwencją sędziego. Dobrze, że zauważył spalonego - przyznał Patryk Bębenek. Jak się okazało prysznic podziałał i Karkonosze szybko przeszły do ofensywy. Sytuacje mieli Czerwiński i Poszelężny. Zwłaszcza główka tego drugiego powinna wylądować w sieci. W 66-ej minucie Poszelężny wypatrzył Macieja Gargasa. "Gargi" tradycyjnie zostawił rywali w tyle, dopadł do piłki i nad bramkarzem umieścił ją w bramce, 2-0. Chwilę później powinno być trzy, jednak Czerwiński po podaniu Gizińskiego okrutnie przestrzelił. Zrehabilitował się w kolejnej akcji, podając do Poszelężnego, który ograł Barszcza i ustalił wynik na 3-0.
- Było trudno, bo Chocianów schował się z tyłu i tylko próbował nam przeszkadzać. Na dobrą sprawę mieli tylko jedną groźną sytuację. W pierwszej połowie gdzieś tam zabrakło nam koncentracji. Myśleliśmy, że mamy już mecz wygrany przy tym 1-0, a gdyby nas trafili to byłby problem. Myślę, że z drugiej połowy możemy być zadowoleni, bo zaczęliśmy wykonywać założenia trenera. Wysłuchaliśmy swoje w szatni i gdzieś to zaczęło lepiej funkcjonować. Szczególnie w sytuacjach, bo ich nie brakowało i wynik tego meczu mógł być dużo wyższy - skomentował mecz Patryk Bębenek.
Dodajmy, że dzisiaj po raz pierwszy w tym sezonie wystąpił Przemysław Kocot, który po kontuzji stopy od dwóch tygodni już trenuje z drużyną. Trener Ołeksandr Szeweluchin dał mu szansę zapoznania się z boiskiem w ostatnich minutach. Sam szkoleniowiec nadal zmaga się z kontuzją mięśniową i podobnie jak w meczu z AKS Strzegom prowadził drużynę z ławki.
KARKONOSZE JELENIA GÓRA - STAL CHOCIANÓW 3-0 (1-0)
Bramki: 1-0 Giziński 30', 2-0 Gargas 67', 3-0 Poszelężny 74'.
Żółte kartki: Giziński oraz Gogosz, Gryga.
Sędziowali: Marcin Nawracaj jako główny oraz Paweł Andrasz i Krzysztof Dziedzic.
Widzów: 150.
KSK: Fościak - Kuźniewski (77' Sołtysiak), Wawrzyniak, Czerwiński (85' Wawak), Giziński (77' Lekszycki), Bębenek, Frankiewicz, Poszelężny (82' Kocot), Kraiński (86' Ryfa), Siudak (57' Gargas), Firlej.
STAL: Barszcz - Wasieńko, Gogosz, Bekieszczuk, Roman, Róg (75' Grzyb), Bartuzel, Komarek, Kocik, Zdulski, Gryga.
Piotr Kuban
foto: Piotr Kuban
Tomasz Żukiewicz
Leszek Wrotniewski
Konrad Rydzewski
Rafał Piotr Szymański
Kazimierz Piotrowski
Hubert Papaj
Wojciech Leszczyk
Maciej Lercher
Paweł Kucharski
Oliwer Kubicki
Jacek Jakubiec
Paweł Gluza
Wojciech Chadży