Bartosz Gęca: - To była prawdziwa wojna

Pierwszy A-klasowy mecz w historii mają za sobą piłkarze Victorii Jelenia Góra. Beniaminek na wyjeździe zremisował 1-1 z Czarnymi Strzyżowiec. Oto garść spostrzeżeń po tym spotkaniu trenera jeleniogórzan Bartosza Gęcy.

- Tak jak zakładałem przed meczem była to prawdziwa wojna. Bardzo dużo fauli z jednej i drugiej strony. Boisko i styl drużyny przeciwnej mocno wpływają na to jak można się zaprezentować w Strzyżowcu.
- Trener Robert Rodziewicz ustawił drużynę blisko siebie i to głównie na własnej połowie. Uniemożliwiało nam to rozgrywanie piłki na połowie przeciwnika, dlatego dużo było walki w powietrzu.
- Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem bezbramkowym, więc na drugą część zdecydowałem się dokonać trzech zmian w składzie. Przyniosło to ożywienie w naszej grze i dominację nad Czarnymi. Brakowało nam szczęścia w kilku sytuacjach, do tego nie udało nam się wykorzystać rzutu karnego i niestety po jednej z niewielu akcji rywali straciliśmy gola jako pierwsi. Fakt ten podziałał na nas jeszcze bardziej motywująco i za sprawą składnej akcji wykończonej przez Juliana Rudnickiego udało nam się wyrównać. Na więcej zabrakło już czasu.
- Przed meczem remis by mnie zadowolił, ale z przebiegu spotkania uważam, że powinniśmy wygrać ten mecz z przewagą dwóch goli. Życzę powodzenia zespołowi Roberta i jestem pewny, że u siebie będą bardzo groźni i zdobędą wiele punktów.


Piotr Kuban