Meczycho, szkoda, że zakończone porażką

Dobry mecz obejrzeli kibice w Strzegomiu, gdzie miejscowy AKS pokonał Karkonosze Jelenia Góra 2-1. Losy spotkania rozstrzygnęły się w drugiej połowie, która jak na IV-ligowe rozgrywki stała na naprawdę wysokim poziomie.
Gospodarze od początku postanowili wziąć sprawy w swoje ręce i szybko przejęli inicjatywę. Patryk Chrapek kapitalnie przymierzył z 18 metrów, ale Wiktor Błaszkiewicz w jeszcze lepszym stylu udowodnił, że na wiosnę jest najlepszym zawodnikiem Karkonoszy. W 17-ej minucie Roland Emeka z pięciu metrów główkuje obok słupka. Chwilę później ten sam zawodnik przegrywa pojedynek sam na sam z Błaszkiewiczem. W kolejnej akcji już na dobre rozgrzany jeleniogórski golkiper przenosi piłkę nad poprzeczką po strzale Dmytro Szewczenki. W 40-ej minucie chyba każdy na stadionie złapał się za głowę, gdy Kamil Sadowski z pięciu metrów nie trafił do pustej bramki. Do przerwy 0-0 i nie ukrywajmy, był to szczęśliwy wynik dla biało - niebieskich.
W drugiej połowie strzegomianie już tak nie dominowali, poniekąd było to spowodowane postawą jeleniogórzan, którzy przyjęli rękawicę i postanowili powalczyć na boisku lidera. Po 10 minutach nasz zespół wyprowadził kapitalną kontrę. Akcję rozprowadził Norbert Walczak, a Daniel Gałach prostopadłym podaniem dał możliwość Bartoszowi Poszelężnemu na pokonanie Kacpra Słowika. Niestety strzał Bartka minął słupek. Z drugiej strony bramkarz Karkonoszy dwa razy odbija piłkę po strzałach Damiana Sobczaka. Po chwili nie ma już nic do powiedzenia, Szewczenko z bliska pakuje piłkę do sieci. Szkoda, zwłaszcza okoliczności, w których gospodarze przejęli piłkę w okolicach naszego pola karnego. Odpowiedź podopiecznych trenera Krzysztofa Pietrzyka jest szybka. Na boisko za zmęczonego Pawła Habasińskiego wchodzi Mateusz Zatylny i jak się okazało był to dobry ruch, bo "Zatyl" dał z przodu sporo ożywienia. Okres lekkiej przewagi Karkonoszy wieńczą okazje Gałacha. Najpierw obrońca AKS-u blokuje uderzenie Daniela, a w kolejnej akcji Słowik w sobie tylko wiadomy sposób broni uderzenie z bliska zawodnika KSK. W 79-ej minucie los uśmiechnął się do gości, bo piłka po mocnym strzale Dawida Domaradzkiego wylądowała na poprzeczce. 120 sekund później jest już 1-1. Przy linii autowej przedarł się Maksymilian Denis, a jego precyzyjne podanie bez problemu wykończył Gałach. Radość gości nie trwała długo, bo już po minucie Emeka pokazał jak trudno go upilnować w polu karnym. Tym razem zawodnik AKS-u po rzucie rożnym głową wpakował piłkę do bramki KSK. Zaskakująca była bierność przy tej akcji naszych defensorów i bramkarza, który chyba powinien pokusić się o próbę wybicia dośrodkowanej piłki.
Ostatnie minuty to ambitna pogoń gości. Przy rzutach rożnych w pole karne AKS-u wędrował nawet Błaszkiewicz, jednak lider nie dał sobie odebrać wygranej i sięgnął po trzy punkty. W przekroju całego spotkania, na pewno zasłużenie. Piłkarzom z Jeleniej Góry została tylko satysfakcja z dobrego występu. Pod dużym wrażeniem widowiska jakie stworzyły obie ekipy byli m.in. sędziowie i obserwator, zgodnie przyznając, że tak dobrego IV-ligowego meczu w tym roku jeszcze nie widzieli.
- Szkoda tej drugiej bramki, która na pewno obciąża konto obrońców. Myślę, że też Wiktora. Zabrakło koncentracji po zdobytym golu. Szkoda, bo długo na niego pracowaliśmy i uważam, że nam się należał. Były sytuacje bramkowe dla nas przy wyniku 0-0, jak i przy 1-0, jednak zabrakło zimnej krwi, żeby wcześniej zrobić z nich pożytek. Świetne boisko, fajne warunki, obie drużyny zaprezentowały dobry poziom. Sądzę, że nie musimy się wstydzić tego występu. Trenerowi gospodarzy gratuluję wygranej i życzę awansu do III ligi - skomentował mecz trener Krzysztof Pietrzyk.
- Liczyliśmy się z tym, że będzie dzisiaj trudno. Przeciwnik, który potrafi grać w piłkę, to nie ulega wątpliwości. Pogubili wcześniej trochę punktów, ale widać, że mają potencjał piłkarski, co dzisiaj udowodnili. Mecz był bardzo wyrównany, chociaż z takim czynnikiem dla nas, bo bramkarz Karkonoszy kilka razy uratował ich przed stratą gola. Dzięki niemy długo utrzymywał się bezbramkowy remis. Popełniliśmy swoje błędy, ale strzeliliśmy o jedną bramkę więcej, to najważniejsze - mówił po meczu trener Robert Bubnowicz.
Już w sobotę (4 maja 2019, godz. 17:00) Karkonosze podejmą przy Złotniczej wicelidera Chrobrego II Głogów, który depcze po piętach strzegomianom. Trener AKS-u uważa, że wynik tego meczu jest sprawą otwartą: - Z całym szacunkiem dla Chrobrego, nie będą faworytem tego meczu. Znam ten zespół, wysoko oceniam ich potencjał, ale szanse w tym spotkaniu oceniam co najmniej na fifty / fifty.

AKS STRZEGOM - KARKONOSZE JELENIA GÓRA 2-1 (0-0)

Bramki: 1-0 Szewczenko 61', 1-1 Gałach 80', 2-1 Emeka 81'.
Żółte kartki: Emeka, Gawlik, Szewczenko oraz Wawrzyniak.
Sędziował: Bartłomiej Oniszczuk jako główny oraz Piotr Zając i Robert Żółty.
Widzów: 350.

AKS: Słowik - Durajczyk, Emeka (89' Lesiński), Sobczak, Domaradzki, Zieliński, Sadowski, Morawski, Gawlik, Szewczenko (85' Silva), Chrapek.
KSK: Błaszkiewicz - Wawrzyniak, Denis (87' Kaziemko), Walczak, Habasiński (65' Zatylny), Giziński (70' Lekszycki), Bębenek, Poszelężny, Gałach, Firlej, Juźwik.

Piotr Kuban
foto: Piotr Kuban