Gryf sunie do IV ligi

Nysa starcie z wiceliderem rozpoczęła od mocnego uderzenia. Gospodarze szybko doskakiwali do rywali i grali pressingiem. Nie przełożyło się to jednak na klarowne szanse do zdobycia gola. - Byliśmy zaskoczeni dobrą postawą zespołu ze Zgorzelca, któremu ostatnio nie szło. Przez 30 minut nie byliśmy w stanie praktycznie nic zrobić. Później mecz wyglądał już jednak inaczej, bo gospodarzom prawdopodobnie zabrakło sił - relacjonował Daniel Koko, trener Gryfa. W 56. min po zagraniu Tyszkowskiego wzdłuż bramki do nadbiegającego Traube lot piłki niefortunnie przeciął Czajkowski i było 0:1. - Stracony gol podłamał chłopaków - przyznał Dariusz Zawistowski, kierownik Nysy. Gryf przejął inicjatywę i kontrolował sytuację. Kwadrans przed końcem siódmą wygraną gryfowian z rzędu przypieczętował Soczyński. Warto dodać, że był to 18. mecz Gryfa bez porażki z rzędu!

NYSA - GRYF 0:2 (0:0)

Bramki: 0:1 Czajkowski (56-samobójcza), 0:2 Soczyński (75).
Żółta kartka: Jabłoński.
Sędziował: Arkadiusz Dołęga.
Widzów: 200.

NYSA: Masalski - Chędogi (61 Aftyka), Kierpal (54 Latus), Jabłoński, Kaczmarek, Czajkowski (65 Żurek), Smółka (77 Zarębski), Wójcik, Iwanowski, Masalski, Witowski (80 Brzoza).
GRYF: Opolski - M. Cieślak, Tyszkowski (75 Złocik), Marzec (83 Adamski), Kozań (87 Dąbrowa), T. Cieślak (50 Wiedro), Ptaszkowski, Soczyński (80 Gola), Romanowski, Zyner, Traube (60 Herdzik).

(GB)