Nysa nie nadąża za Lotnikiem i Gryfem

Stella szybko przejęła inicjatywę. Gospodarze często gościli pod bramką Nysy. - Gol wisiał w powietrzu - relacjonował Tomasz Rak, prezes Stelli. Ten padł w 20. min a na listę strzelców wpisał się Kocot. Po zmianie stron spotkanie się wyrównało, ale zespół z Lubomierza kontrolował sytuację. Zwycięstwo miejscowych w 69. min przypieczętował Hubski, który na raty pokonał Franaszczuka. - Przespaliśmy pierwszą połowę. Po przerwie staraliśmy się odrobić straty, mieliśmy swoje okazje, ale nie udało się - powiedział Dariusz Zawistowski, kierownik Nysy. - Patrząc na całe spotkanie uważam, że wygraliśmy zasłużenie. Powoli szykujemy się do zaatakowania trzeciej pozycji - zadeklarował Tomasz Rak.

STELLA - NYSA 2:0 (1:0)

Bramki: 1:0 Kocot (20), 2:0 Hubski (69).
Sędziował: Łukasz Nalepa.
Widzów: 100.

STELLA: Engler - Jędras (70 Maryszczak), Celencewicz, Laudyński (70 Zygmunt), Szramowiat, Kocot, Machelski, Podobiński, Malarowski, Hubski (79 Sidorski), Sawicki.
NYSA: Franaszczuk - Wojciechowski, Jabłoński, Pacak (19 Witowski), Brzoza (80 Latus), Kaczmarek, Smółka, Żurek, Iwanowski, Masalski, Zarębski (46 Piechno).

(GB)