Głowy do góry, jutro gramy kolejny mecz

Juniorzy Sudetów Jelenia Góra mają za sobą pierwszy występ w turnieju ćwierćfinałowym mistrzostw Polski. Niestety nasz zespół przegrał z Arką Gdynia 63-106. Wynik duży, ale warto wiedzieć, że koszykarze z północy Polski to jeden z kandydatów do wygrania krajowego czempionatu.
Mecz otworzył celnym rzutem Kajetan Grześkiewicz, ale później niepodzielnie na parkiecie panowali goście. Gospodarze nie potrafili sobie poradzić z agresywnym kryciem i mieli duże problemy z wyprowadzeniem piłki z własnej połowy, a później rozegraniem jej na obwodzie. Do tego od samego początku zawodzili na linii rzutów wolnych. 12 udanych prób na 37 rzutów, to liczby, w które ciężko uwierzyć. Mimo to trener Łukasz Niesobski potrafił poderwać zespół w szatni i w trzeciej kwarcie były fajne momenty walki oraz udało się zniwelować straty do 19 punktów. Koniec końców gdynianie odzyskali kontrolę nad meczem, a w czwartej kwarcie wrzucili czwarty bieg i zakończyli spotkanie z ponad 40-punktową przewagą.
- Uważam, że mecz nie był tak łatwy jak sugeruje wynik końcowy. W pewnym momencie ekipa z Jeleniej Góry wróciła do minus 19 i jakby jedna ważna trója nie padła w tym momencie, to mogło być trochę inaczej. Bardzo dobrze broniliśmy na całym boisku, a w ataku jak była skuteczność, to też było jak trzeba - mówił po meczu trener gości Miloš Mitrović. - Czy spodziewałem się większego oporu ze strony Sudetów? Myślałem, że grając na swoim boisku przy takiej atmosferze będzie więcej energii z ich strony. Trochę jej zabrakło i mocnej gry w defensywie - dodał szkoleniowiec Arki. - Weszliśmy na parkiet, chcieliśmy walczyć, zrobiliśmy co mogliśmy tak mi się wydaje. Jestem dumny z drużyny, choć pod koniec wyglądało to jak wyglądało. Na pewno jutro będziemy walczyć ile sił w kolejnym meczu, to mogę obiecać. Teraz już skupiamy się tylko na następnych dwóch meczach - skomentował mecz najskuteczniejszy gracz Sudetów Kamil Białachowski (19 pkt.).
Szkoda porażki, tym bardziej, że udana akcja promocyjna turnieju, w którą mocno oprócz przedstawicieli klubu zaangażowali się również sami zawodnicy przyniosła znakomity efekt, i na trybunach pomimo wczesnej pory meczu pojawiło się blisko pół tysiąca osób. Organizatorzy stanęli na wysokości zadania zapewniając wiele atrakcji kibicom. Zaskoczeniem był tylko brak spikera zawodów. Jego zadań nie potrafił przejąć wodzirej, który starał się rozruszać trybuny. Wychodziło mu to całkiem nieźle, jednak były też skutki uboczne jego obecności na parkiecie, bo notorycznie dekoncentrował swoimi spacerami i zachowaniami sąsiadującą z jego stanowiskiem ławkę rezerwowych Sudetów. Szczerze mówiąc z punktu widzenia zawodników łatwiej się chyba skupić i skoncentrować podczas meczu streetball-a niż przy jego towarzystwie.
W drugim meczu po zaciętej walce Gimnazjum 92 Ursynów Warszawa pokonało MOSM Bytom 81-74. Losy meczu na swoją korzyść przechylili koszykarze ze Stolicy dopiero w ostatniej minucie. Spotkanie przyszłych rywali oglądali zarówno trenerzy jak i zawodnicy Sudtów. Jakie wyciągnęli wnioski? Tego nie wiemy, ale wydaje się, że obie ekipy są w zasięgu naszej drużyny. Panowie, głowy do góry, oczyśćcie umysły, wyśpijcie się i jutro zróbcie co do was należy. To jest do wygrania! Stać was na to!

SUDETY JELENIA GÓRA - ARKA GDYNIA 63-106 (15-26, 15-31, 22-19, 11-30)

SUDETY: Koper - 5, Pawłowski - 9, Walaszek - 4, Wielgus - 12, Walkowiak, Lis - 1, Dekurniewicz - 4, Grześkiewicz - 4, Białachowski - 19, Kulnis, Kwiatoń - 5, Wierzbicki.
ARKA: Kowalczyk - 23, Kaszowski - 12, Korolczuk - 2, Pajkert - 14, Olender - 4, Jurkowski - 9, Perzanowski - 19, Cebula, Rydzewski, Lichowski - 6, Szelągowski - 4, Lis - 13.

Sędziowali: Marek Tyliszczak i Paweł Krupa.
Widzów: 450.

piątek, 29 marca 2019:

Arka Gdynia - Sudety Jelenia Góra 106-63
G92 Ursynów Warszawa - MOSM Bytom 81-74

sobota, 30 marca 2019:

Sudety Jelenia Góra - MOSM Bytom, godz. 16:00
Arka Gdynia - G92 Ursynów Warszawa, godz. 18:30

niedziela, 31 marca 2019:

G92 Ursynów Warszawa - Sudety Jelenia Góra, godz. 11:00
MOSM Bytom - Arka Gdynia, godz. 13:30

Piotr Kuban
foto: Piotr Kuban