Było blisko...

Na własne życzenie koszykarki MKS MOS Karkonosze Jelenia Góra przegrały z Olimpią Wodzisław Śląski 64-67. Nasz zespół zagrał ambitnie, walczył do ostatniej sekundy, ale niestety był bardzo nieskuteczny. Klarownych niewykorzystanych sytuacji podkoszowych wystarczyłoby na obdzielenie kilku spotkań. Dotyczy to większości zawodniczek, więc nie ma sensu wymieniać, która z nich najczęściej pudłowała.
Rozpoczęło się rewelacyjnie, bo jeleniogórzanki prowadziły 8-2. Rywalki otrząsnęły się i po 10 minutach na tablicy wyników widniały dwie 15. W drugiej ćwiartce Olimpia próbowała uciec naszym dziewczętom. Na trzy minuty przed przerwą po rzucie Patrycji Jastrzębskiej przyjezdne miały już 9 pkt. przewagi. Skuteczne akcje Celiny Kwietoń i Darii Walczak pozwoliły zmniejszyć dystans do jednego oczka. Niestety Klaudia Rutkowska w końcówce zdobyła cztery pkt. i wodzisławianki zeszły na przerwę z "piątką" w zapasie.
Po wznowieniu gry Karkonosze zagrały agresywnie i skutecznie w obronie. Podobać mogła się zwłaszcza postawa Marty Klementowskiej, która miała mnóstwo przechwytów i zdobywała punkty po szybkim ataku. Jako jedyna obok Darii Walczak nie bała się grać akcji penetrujących. Przez długi okres z dobrym skutkiem. Pod koniec meczu rywalki zaczęły podwajać krycie i już tak różowo nie było, co nie zmienia faktu, że piąte przewinienie dla Marty było jak wyrok dla zespołu. Zwłaszcza, że wcześniej z tego samego powodu parkiet musiała opuścić Aleksandra Lorenz. Szkoda, bo chwilę wcześniej Konstancja Karaś trafiła za dwa i Karkonosze objęły prowadzenie 64-63. Jak się okazało były to ostatnie punkty jeleniogórzanek w tym spotkaniu. Przez pozostałe pięć nie trafiły już ani razu. Cztery oczka zdobyły natomiast rywalki, co pozwoliło im ostatecznie wygrać 67-64.
- Zabrakło "happy endu", bo nie wykorzystywaliśmy sytuacji stuprocentowych. To było widać. W takich sytuacjach przeciwnik niestety nas karał, a my w takich momentach nie trafialiśmy. Końcówka to gra nerwów. Lepiej wytrzymał ją zespół przeciwny. Dziękuję dziewczynom za walkę, bo naprawdę oddały dzisiaj bardzo dużo sił i serca, ale niestety nadal brakuje nam tych niuansów zarówno w obronie jak i w ataku. One po prostu muszą do tego dojrzeć - podsumował mecz Ireneusz Taraszkiewicz, trener Karkonoszy.

MKS MOS KARKONOSZE JELENIA GÓRA - OLIMPIA WODZISŁAW ŚLĄSKI 64-67 (15-15, 16-21, 22-21, 11-10)

KARKONOSZE: Walczak - 19, Gałka - 4, Kwietoń - 7, Klementowska - 16, Karaś - 4, Lorenz - 10, Feja, Stefan - 4.
OLIMPIA: M. Cichy - 9, Kocon - 5, Jabłońska - 8, Pawlik - 9, Jastrzębska - 12, Rutkowska - 19, Rusińska - 5.

Sędziowali: Krzysztof Fila i Grzegorz Jodłowski.
Widzów: 50.

Piotr Kuban
foto: Piotr Kuban