Czerwone światło dla Karkonoszy?

W środę 1 lutego minął pierwszy rok działalności nowego zarządu MKS Karkonosze Jelenia Góra. Z tej okazji prezes klubu Piotr Lizak zwołał konferencję prasową, na której chciał podsumować dokonania klubu za ten okres. Na wspomnienia poświęcono jednak niewiele czasu, gdyż znów na pierwszy plan powrócił temat bieżących relacji pomiędzy MKS Karkonosze i Urzędem Miasta.
Nie sposób było uciec od tych kwestii, tak więc prezes Lizak po raz kolejny przypomniał kłopoty klubu, wśród, których pojawiła się kiepska komunikacja na linii MOS - KSK, a konkretnie brak możliwości porozumienia odnośnie korzystania z obiektów MOS-u przez piłkarzy w biało-niebieskich koszulkach oraz bierność Urzędu Miasta, którego pracownicy obojętni są na bieżące problem Karkonoszy.
- Chcemy aby pan prezydent Marek Obrębalski jasno się określił czy widzi miejsce dla piłki nożnej w Jeleniej Górze i czy chce pomóc naszemu klubowi - mówi prezes Lizak. - Wysłaliśmy już tonę podań, próśb i strategii, niestety nadal na każdym kroku mamy czerwone światło. Podobnie wygląda sprawa korespondencji z MOS-em. Nasze oczekiwania są zupełnie ignorowane, a dyrektor Brykner ciągle zasłania się brakiem umowy z klubem ale jak mam ją podpisać skoro warunki jakie proponuje są skandaliczne i nie mogę ich zaakceptować - dodaje zdesperowany prezes.
Przy tej okazji jak bumerang powróciła kwestia kampanii wyborczej, w której prezydent wykorzystał wizerunek klubu przedstawiając na jego stadionie Edwarda Ptaka jako potencjalnego sponsora Karkonoszy. Towarzyszył mu przy tym prezes klubu, jednak nie obecny tylko były - Bogusław Kempiński, a obecnego nie raczono nawet poinformować, iż takie spotkanie będzie miało miejsce. - Szczerze mówiąc nie spotkałem się jeszcze z taką sytuacją - nie kryje zdziwienia Piotr Lizak. - To tak jakbym wszedł do domu sąsiada pod jego nieobecność i chciał zaprowadzać w nim swoje porządki, nie bacząc na to, iż nie jestem jego gospodarzem - dzieli się swoimi spostrzeżeniami prezes KSK i ciężko się z nim nie zgodzić. - Proszę mnie jednak, źle nie zrozumieć. Nie chcę już wracać do przeszłości, ani do tematu pana Ptaka, zależy mi aby stosunki i współpraca z miastem układały się wzorowo - podkreśla.
Do rozpoczęcia rundy rewanżowej zostało już tylko 6 tygodni. Przydałoby się aby piłkarze mogli do niej przygotowywać się w spokoju, bez medialnego zgiełku i obserwacji tarć na linii miasto - klub. Niestety, na razie nie widać końca kłopotów Karkonoszy i przy obecnej postawie Urzędu Miasta nie zanosi się aby cokolwiek się zmieniło. - Teraz piłeczka jest po stronie pana prezydenta, zna nasze oczekiwania i potrzeby - mówi Lizak i dodaje - marzy mi się otwarte spotkanie z udziałem Marka Obrębalskiego, kibiców i zawodników, może oni potrafiliby go przekonać, że piłka nożna to wspaniały sposób spędzania czasu i znakomita promocja dla miasta. Jeszcze nie tracę nadziei, iż tak się stanie...

W poniedziałek zaprezentujemy wywiad z prezesem Karkonoszy, w którym dogłębnie wyjaśni on, co najbardziej obecnie gnębi klub i jak zamierza rozwiązać te problemy.

Piotr Kuban
foto: Grzegorz Bereziuk