Dogadali się

Władze Włókniarza Mirsk porozumiały się z trenerem Jarosławem Wichowskim odnośnie kontynuowania współpracy. Jak mówi szkoleniowiec, rozmowy były bardzo długie, ale wszystkie błędy komunikacyjne zostały wyjaśnione. - Na pewno pracuję nadal w Mirsku. Chciałbym też zaznaczyć, że powodem mojej wcześniejszej rezygnacji nie były finanse jak sugerowało wiele osób w regionie - wyjaśnia Wichowski. - Bardzo budujące dla mnie było to, że w ósmym roku pracy cała drużyna stanęła za mną murem i chciała mojego pozostania na stanowisku. To największe wyróżnienie jakie trener w pracy może sobie wymarzyć. Warte więcej od rzeczy, które można sobie kupić. Szacunku nie można! - dodaje "Wicher".

Piotr Kuban