Lechia zdemolowała lidera i zajęła jego miejsce

Lechia Piechowice jest nowym liderem. Pierwsze miejsce ekipa trenera Marcina Ramskiego zajęła detronizując poprzedniego przodownika tabeli grupy I A-klasy - Budowlanych Wojcieszów. Gospodarze zrobili to wielkim stylu gromiąc rywali 6-0. Do meczu z Lechią goście przystąpili w 10-osobowym składzie. Podobnie było tydzień temu, jednak nie miało to wpływu na wygraną wojcieszowian z Pub Golem Jelenia Góra 2-0.
Na pierwszego gola piechowiccy fani czekali do 30-ej minuty. Dominik Pietrzykowski dobił strzał Sebastiana Rzepeckiego i było 1-0. Trzy minuty przed przerwą drugiego gola strzałem z linii pola karnego zdobył Sławomir Sobczak. Po zmianie stron worek z golami został rozwiązany. W 59-ej piłkę w okienko bramki gości posłał Jakub Najczuk. Chwilę poźniej Mateusz Myjak efektownym wolejem podwyższył na 4-0. O piątego gola postarał się Wojciech Paradowski, a strzelaninę zakończył Najczuk, który dopełnił formalności po akcji Pietrzykowskiego.
- Mogliśmy wygrać dużo wyżej. Wspomnę tylko o dwóch poprzeczka i dwóch słupkach z naszej strony. Teraz jedziemy do Marciszowa i spodziewamy się trudniejszego spotkania - powiedział po meczu trener Marcin Ramski, który nie do końca mógł się cieszyć z sukcesu swojego zespołu, bo w łatwym i jednostronnym meczu jego podopieczni pozwolili sobie na karę trzech żółtych kartek, co prędzej czy później spowoduje absencje w kolejnych spotkaniach.

LECHIA PIECHOWICE - BUDOWLANI WOJCIESZÓW 6-0 (2-0)

Bramki: 1-0 Pietrzykowski 30', 2-0 Sobczak 42', 3-0 Najczuk 59', 4-0 Myjak 62', 5-0 Paradowski 75', 6-0 Najczuk 88'.
Żółte kartki: Palewicz, Sobczak, Myjak oraz Klawiński.
Sędziowali: Mariusz Czechowski jako główny oraz Michał Niemirski i Zbigniew Mateuszów.
Widzów: 50.

LECHIA: Niemiec - Woronowicz, Sobczak (70' Paradowski), Śmigasiewicz, Rzepecki (78' Kowalski-Ciepiela), Pietrzykowski, Palewicz (57' Najczuk), Myjak, Mackiewicz, Kwiatkowski, Bukat.
BUDOWLANI: Tokarek - Lidtke, T. Kaniewski, Terlecki, Sporny, Nowicki, Małek, Kuraś, Klawiński, Małoszek.

Piotr Kuban
foto: Piotr Kuban