Gryf wiceliderem ligi okręgowej

Łużyce w spotkaniu z Gryfem zaprezentowały się bardzo słabo. Już w 13. min gości na prowadzenie wyprowadził Marcin Cieślak. Kolejne bramki padły po zmianie stron. Spory udział przy większości z nich miał golkiper Łużyc. Najpierw jego nieporozumienie z obrońcą wykorzystał Mateusz Tyszkowski. Popularny "Tycho" posłał nad nim piłkę a następnie wpakował do pustej bramki. W kolejnej sytuacji Ral złapał piłkę podaną przez swojego obrońcę i arbiter podyktował dla gości rzut wolny pośredni. Do piłki podszedł Tomasz Gandurski i mocnym strzałem wpakował tuż przy słupku do siatki. Trafienie zespół z Gryfowa Śląskiego zadedykował swojemu bramkarzowi Łukaszowi Królowi, któremu urodził się syn Wojtuś (gratulacje!). Kilka chwil później rozbitą drużynę z Lubania dobił Bartosz Gola. Warto zaznaczyć, że był to szósty ligowy mecz Gryfa bez straconego gola! Łużyce natomiast po niezłym początku sezonu systematycznie osuwają się w dolne rejony tabeli. - Mecz ułożył się po naszej myśli. Zespół grał z sercem i pełnym zaangażowaniem co udokumentował golem. Po przerwie szybko strzelone bramki zamknęły mecz. W zespole panuje bardzo dobra atmosfera. Nie wpadamy jednak w euforię i zdajemy sobie sprawę, że mecze z teoretycznie silniejszymi zespołami dopiero przed nami. W tej lidze każdy może wygrać z każdym, a każde spotkanie ma swoją historię - powiedział po spotkaniu Daniel Koko, trener Gryfa.

ŁUŻYCE - GRYF 0:4 (0:1)

Bramki: 0:1 Cieślak (13), 0:2 Tyszkowski (47), 0:3 Gandurski (54), 0:4 Gola(56).
Żółte kartki: Sitek, Kocuła oraz Marzec.
Sędziował: Paweł Turek.
Widzów: 100.

ŁUŻYCE: Ral (59 Lużyński) - Czuchryta (30 Fereniec), Rogalski, Kocuła, Duszyński (46 Starczewski), Misiurek (62 Sudnik), Rymer, Berliński, Mandżejewski (78 Wichowski), Bojdziński, Sitek.
GRYF: Król - Cieślak, Tyszkowski (70 Celuch), Marzec, Kozań (80 Wójcikowski), Serdeczny (59 Roskowiński), Ptaszkowski, Gandurski (76 T. Cieślak), Romanowski, Adamski, Gola (68 Herdzik).

(GB)