Satysfakcja "Eskiego"

Stella zapomniała już o słabym początku sezonu. Tym razem pokonała na swoim boisku Łużyce. Pierwsza część nie zwiastowała jednak ostatecznego sukcesu gospodarzy, bo lubanianie prezentowali się nieźle. Tego faktu goście nie potrafili jednak udokumentować bramką. Konkretniejsza była Stella, która po przerwie zapewniła sobie sukces. W 65. min zagraniu z rzutu rożnego najprzytomniej w polu karnym zachował się Machelski. 10 minut przed końcem M. Malarowski urwał się rywalom, a następnie dograł piłkę do Soczyńskiego, który dopełnił formalności. - Pierwsza połowa była dobra w naszym wykonaniu. W drugiej zarysowała się przewaga Stelli. Szkoda, że nie mieliśmy okazji zrobić kołyski Marcinowi Sudnikowi, który kilka dni wcześniej został ojcem - powiedział Rafał Wichowski, trener Łużyc. - Uważam, że wygraliśmy zasłużenie. O ile w pierwszej połowie mecz był wyrównany, to w drugiej dopadliśmy przeciwnika - ocenił Krzysztof Gajewski, który w poprzednim sezonie zanotował niezbyt udaną przygodę jako trener drużyny z Lubania.

STELLA - ŁUŻYCE 2:0 (0:0)

Bramki: 1:0 Machelski (65), 2:0 Soczyński (80).
Sędziował: Kamil Snacki.
Widzów: 100.

STELLA: Engler - Brodziński, Machelski, Jędras, Górny, Podobiński, M. Malarowski, D. Malarowski, Szramowiat, Soczyński, Sawicki.
ŁUŻYCE: Ral - T. Czuchryta, Kocuła, Sudnik (83 Wichowski), Duszyński (55 Fereniec), Misiurek, Beliński, Kuriata (46 F. Czuchryta), Sitek, Rymer, Mandżejewski (65 Starczewski).

(GB)