Woskar wypuścił wygraną z rąk
Piłkarze Woskara Szklarska Poręba stracili dzisiaj dwa punkty w meczu z Nysą Zgorzelec, uważa prezes klubu Krzysztof Jahn oraz miejscowi fani, którzy przez zdecydowaną większość meczu oglądali niezły występ swoich piłkarzy, którzy zupełnie pogubili się w końcówce.
Po 15-20 minutach gospodarze przejęli inicjatywę na boisku. Stworzyli kilka sytuacji, a dwie z nich zamienili na gole. Na 1-0 ładnym uderzeniem z rzutu wolnego trafił Łukasz Kowalski. Drugiego gola zapisał na swoje konto Klim Khodzamkulov, który wpakował piłkę pod poprzeczkę po zgraniu jej od "Kowala". - Goście w tym okresie nie mieli wiele do powiedzenia. Ich pomysł na grę to szukać Bartłomieja Jabłońskiego. Raz go nie upilnowaliśmy, ale przeniósł piłkę nad poprzeczką z ośmiu metrów - mówi Jahn.
Chwilę po wznowieniu gry w walce o piłkę starli się Łukasz Lisowski i Krzysztof Pacak. Niestety nie obyło się bez urazu i to poważnego Pacaka, który został odtransportowany karetką pogotowia do szpitala. Mijały minuty i wydawało się, że Woskar kontroluje wydarzenia. W 75-ej minucie nastąpił zwrot. Rzut wolny wykonał Paweł Jaworski. Na tyle szczęśliwie, że piłka odbiła się od nierówności i zaskoczyła Michała Dubiela. Kontaktowy gol podziałał na zgorzelczan. Goście zwietrzyli swoją szansę i zaatakowali. W doliczonym czasie gry piłka po interwencji Dubiela pozostała w polu karnym miejscowych i w zamieszaniu do sieci skierował ją Damian Zarębski. Ze stratą gola nie mógł pogodzić się prezes Jahn: - Michał był faulowany przy próbie piąstkowania. Rozmawiałem z nim o tym po meczu. W pierwszej połowie podobna sytuacja miała miejsce w ich polu karnym i wtedy arbiter nie wahał się użyć gwizdka. Szkoda, bo tak jak z Granicą tracimy punkty w kontrowersyjnych okolicznościach, a na nie zasłużyliśmy.
- Na pierwszą połowę wyszliśmy z nastawieniem spokojnego rozgrywania akcji. Okazało się, że kultura gry jest zupełnie inna niż w IV lidze. Dlatego po zmianie stron postawiliśmy na walkę. To przyniosło oczekiwany efekt. Udało się wyciągnąć wynik i uratować punkt. Martwi kontuzja Krzysia Pacaka ale mam nadzieję, że szybko do nas wróci - powiedział Adam Łuszczyk, trener Nysy.
WOSKAR SZKLARSKA PORĘBA - NYSA ZGORZELEC 2-2 (2-0)
Bramki: 1-0 Kowalski 28', 2-0 Khodzamkulov 39', 2-1 Jaworski 75', 2-2 Zarębski 90'+5'.
Czerwona kartka: Pędzich za obrazę arbitra po zakończeniu spotkania.
Żółte kartki: Klimek, Khodzamkulov, Lisowski, Dubiel, Brożyna, Kozołubski oraz Łuszczyk.
Sędziowali: Piotr Bajer jako główny oraz Waldemar Socha i Andrzej Socha.
Widzów: 50.
WOSKAR: Dubiel - Stolarski (65' Pędzich), Siatrak, Brożyna, Śniegula, Jahn, Klimek, Kozołubski, Lisowski (80' Ziółkowski), Kowalski (70' Walczak), Khodzamkulov (85' Kruczek).
NYSA: Nafalski (46' Franaszczuk) - Iwanowski, Łuszczyk, Monik, Pacak (50' Chędogi), Masalski (46' Przystaś), Smółka, Jaworski (80' Kaczmarek), Jabłoński, Witowski (70' Bogdaniec), Grabowski (46' Zarębski).
Piotr Kuban
foto: Piotr Kuban
Tomasz Żukiewicz
Leszek Wrotniewski
Konrad Rydzewski
Rafał Piotr Szymański
Kazimierz Piotrowski
Hubert Papaj
Wojciech Leszczyk
Maciej Lercher
Paweł Kucharski
Oliwer Kubicki
Jacek Jakubiec
Paweł Gluza
Wojciech Chadży