Nie ma powodów do niepokoju

Po spadku z czwartej ligi z obozu Nysy Zgorzelec docierały nienajlepsze wieści. Nieoficjalnie mówiło się nawet o wycofaniu klubu ze Zgorzelca z rozgrywek. Kibice zgorzeleckiej drużyny zaczęli się poważnie martwić w momencie gdy zespół nie pojechał na sparingowy mecz z Piastem Wykroty. W rozmowie z prezesem klubu Wojciechem Szymkowem dowiedzieliśmy się, że nic złego biało-niebieskim nie grozi. - Faktycznie w pewnym momencie wyglądało to nieciekawie. W trakcie minionego sezonu coś pękło i musieliśmy dogrywać rozgrywki głównie młodzieżą. Obecnie jest już jednak wszystko w porządku. Będziemy dysponowali kadrą 18-20 zawodników - powiedział sternik klubu ze Zgorzelca. Kibice w drużynie z przygranicznego miasta nie zobaczą jesienią Macieja Machowskiego, który przenosi się do Apisu Jędrzychowice. Prawdopodobnie jego śladem podąży Daniel Piechno. Swoich sił za granicą chce spróbować Sebastian Monik. Ponadto wypożyczenie skończyło się także Damianowi Buzale, który obecnie szuka nowego klubu. Niejasna jest przyszłość Piotra Stępniewicza. W Zgorzelcu szykuje się kilka powrotów. Z wypożyczeń wracają Łukasz Nafalski (ostatnio Hutnik Pieńsk) oraz Łukasz Kaczmarek, Tomasz Chędogi i Bartosz Iwanowski (wszyscy Iskra Łagów). Wzmocnieniem powinien być doświadczony Bartłomiej Jabłoński, który wrócił z Niemiec. - Rozmawiamy jeszcze z dwoma chłopakami. Temat jest gorący i póki nie zostanie dopięty nie chciałbym zdradzać ich nazwisk - powiedział Wojciech Szymków. Dobrej myśli jest też trener Adam Łuszczyk. - Piłka nożna to gra zespołowa. Najważniejsze są chęci i zaangażowanie. Jeśli będą, to wszystko powinno być w porządku. W ramach przygotowań w najbliższą środę (1.08) Nysa zmierzy się z Górnikiem Węgliniec, a w sobotę (4 sierpnia) zagra z Apisem Jędrzychowice. Niewykluczone, że w 8 sierpnia biało-niebiescy rozegrają jeszcze jeden mecz kontrolny.

(GB)