Jak nie idzie to nie idzie...

Czarne chmury zbierają się powoli nad Włókniarzem Mirsk. Podopieczni trenera Jarosława Wichowskiego zawodzą w kolejnych meczach i czują już na sobie oddech grupy pościgowej w walce o utrzymanie. Gra z nożem na gardle nie pomaga o czym mirscy kibice przekonali się w niedzielę, gdy oglądali jak pełną pulę z ich stadionu wywozi Górnik Boguszów-Gorce.
Gospodarzom trudno zarzucić braku chęci i ambicji. Przeciwnie, starali się i mieli dużo okazji do zdobycia goli, co z tego skoro żadnej nie potrafili wykorzystać. Już na wstępie Wichowski przelobował bramkarza, ale piłkę zmierzającą do pustej bramki zdołał wybić Rafał Grzelak. Boguszowianie odpowiadali tylko stałymi fragmentami gry i jak się okazało to wystarczyło. W 31-ej minucie Wojciech Klimek piękną główką po centrze z rzutu rożnego nie dał szans na obronę Kacprowi Witczakowi. Po zmianie stron mirszczanie całkowicie zdominowali rywali i mieli mnóstwo sytuacji do zmiany wyniku. Niestety zawodzili, np. Bartosz Morzeczki nie trafił do pustej bramki i Górnik mógł się cieszyć z kompletu punktów.

WŁÓKNIARZ MIRSK - GÓRNIK BOGUSZÓW-GORCE 0-1 (0-1)

Bramki: 0-1 W. Klimek 31'.
Żółte kartki: Ł. Niemienionek, P. Niemienionek, Makowski oraz Choiński, Grzelak, Pietrzak, Klimek.
Sędziował:
Widzów: 250.

WŁÓKNIARZ: Witczak - Makowski, Zyner, Faściszewski (20' Jabłonowski), Morzecki, Kowalski, Górgul (71' Grygiel), Wichowski, Ł. Niemienionek, P. Niemienionek (79' Krawiec), Badura (63' Żukowski).
GÓRNIK: Malczewski - Pietrzak, Grzelak, Maliszewski, W. Klimek (82' Rudzki), Z. Bejnarowicz (79' Yehorov), Podgórski (75' P. Klimek), Ostrowski (65' Choiński), R. Bejnarowicz, Pryk, Maliszewski (85' Siczek).

Piotr Kuban
foto: Grzegorz Honcek