Demolka po przerwie
Mecz za "sześć" punktów przegrali w Złotoryi piłkarze Włókniarza Mirsk. Goście zostali rozgromieni przez Górnika 2-7, a o losach pojedynku zadecydowała druga połowa, która całkowicie potoczyła się pod dyktando miejscowych.
Górnik objął prowadzenie w 11-ej minucie po strzale Marcina Baszczaka. Mirszczanie czekali z odpowiedzią do 32-ej minuty, gdy skutecznością pod bramką złotoryjan wykazał się Bartosz Morzecki. Chwilę później w 16-tce Górnika faulowany był Jarosław Wichowski i Morzecki ponownie wpisał się na listę strzelców. Wydawało się, że obie ekipy udadzą się na przerwę przy prowadzeniu Włókniarza, ale w ostatnich sekundach gola wyrównującego zdobył Bartosz Haniecki. Ten sam zawodnik napoczął rywali na wstępie drugiej części gry, skutecznie wykonując jedenastkę. Kolejne bramki posypały się jak klocki domina. Autorem dwóch z nich był Tomasz Dubowski, swoje trzecie trafienie dołożył Haniecki, w notesie arbitra znalazł się też Mateusz Dudzic.
- W pierwszej połowie stworzyliśmy sobie cztery setki i zdobyliśmy tylko dwie bramki. Z kolei straciliśmy dwa kuriozalne gole, o których musimy jak najszybciej zapomnieć. Po zmianie stron wyszły wszystkie nasze braki i zostaliśmy kompletnie rozbici. Nie szukam winnych porażek, bo przegrywamy jako cały zespół. Musimy dawać z siebie zdecydowanie więcej, zarówno podczas meczu jak i na treningach, gdzie frekwencja od początku przygotowań nie jest taka jak być powinna. Trzeba pamiętać, że drużynę tworzy się w tygodniu podczas zajęć, a tego nam niestety brakuje. Po rundzie jesiennej byliśmy w super położeniu, teraz jeśli chcemy myśleć o punktach to musimy ostro pracować. Stać nas na lepszą grę - mówił po meczu trener Wichowski.
W niedzielę Włókniarz podejmie Górnika Boguszów-Gorce i ciężko sobie wyobrazić, że gospodarze się w końcu nie przełamią. Brak kompletu punktów w tym spotkaniu na serio będzie zwiastował wielkie problemy mirszczan w końcówce sezonu, bo jak widać ich ostatni rywal nie złożył broni i po pokonaniu Włókniarza zmniejszył dystans do niego, do sześciu punktów.
GÓRNIK ZŁOTORYJA - WŁÓKNIARZ MIRSK 7-2 (2-2)
Bramki: 1-0 Baszczak 11', 1-1 B. Morzecki 32', 1-2 B. Morzecki 35', 2-2 Haniecki 45', 3-2 Haniecki 52', 4-2 Dubowski 56', 5-2 Haniecki 61', 6-2 Dudzic 86', 7-2 Dubowski 90'.
Żółte kartki: Łuniewski oraz P. Niemienionek, Jabłonowski.
Sędziował: Marcin Tomalski.
GÓRNIK: Łuniewski - Januszewski (46' Dubowski), Marchewka, Sułek (82' Czaja), Nowosielski, Kufel, Dudzic, Krzeszowiec, Haniecki (87' Pinczyński), Franczak, Baszczak (75' Giełda).
WŁÓKNIARZ: Swarzyński - Zyner (70' Szkudlarek), Dasiak, B. Morzecki, Kowalski, Jabłonowski (75' Krawiec), Górgul (63' Faściszewski), Wichowski, Ł. Niemienionek, P. Niemienionek (77' Jędrzejczak), Badura (63' Żukowski).
Piotr Kuban
foto: Grzegorz Honcek
Tomasz Żukiewicz
Leszek Wrotniewski
Konrad Rydzewski
Rafał Piotr Szymański
Kazimierz Piotrowski
Hubert Papaj
Wojciech Leszczyk
Maciej Lercher
Paweł Kucharski
Oliwer Kubicki
Jacek Jakubiec
Paweł Gluza
Wojciech Chadży