Arteniuk wstydzi się Karkonoszy?
Szperając w sieci natrafiliśmy na ciekawy wywiad z byłym szkoleniowcem Karkonoszy Tomaszem Arteniukiem jakiego udzielił Gazecie Kołobrzeskiej. Wynika z niego, iż pobyt w naszym klubie nie był specjalnym powodem do dumy dla obecnego trenera Kotwicy Kołobrzeg. Mało tego, próżno w owym tekście szukać informacji, iż pan Tomasz Karkonosze w ogóle trenował...
Możemy się natomiast dowiedzieć, iż faktycznie przez trzy miesiące w Jeleniej Górze przebywał ale był - uwaga - konsultantem ds. rozwoju piłki nożnej przy prezydencie Jeleniej Góry... Co ciekawe dowiadujemy się tego, w związku z informacją, iż Tomasz Malinowski brał udział w sparingach Kotwicy już w pierwszych dniach grudnia, a towarzyszył mu w wycieczkach nad morze inny piłkarz biało-niebieskich - Daniel Zalewski.
Poniżej możecie zapoznać się z treścią wywiadu jakiego Tomasz Arteniuk udzielił Gazecie Kołobrzeskiej. Rozmowę przeprowadzono przed 7 grudnia.
Piotr Kuban
Światło w tunelu
Zbudowana, przygotowana i prowadzona przez Grzegorza Lewandowskiego drużyna kompletnie zawiodła w części jesiennej sezonu 2006/2007. Od tygodnia III-ligowi piłkarze Kotwicy Kołobrzeg mają nowego trenera. Kibice zaś - nową nadzieję. Bo dla ostatniego zespołu tabeli przyszłość może być tylko lepsza. A wydaje się, że może być całkiem dobra, bo nowy szkoleniowiec niewątpliwie jest profesjonalistą w każdym calu nie tylko na pierwszy rzut oka.
39-letni Tomasz Arteniuk na dzień dobry spytał piłkarzy: kto chce utrzymać Kotwicę w III lidze? Zgłosili się wszyscy. No to szkoleniowiec zaproponował im zgłoszenie się do przedostatniego Rodła Kwidzyn, bo tam takich zawodników będą potrzebowali. - Nie szukam piłkarzy chcących minimum. Ja szukam zawodników, którym zależy na maksimum. Interesuja mnie ci, którzy chcą wygrywać 14 meczów, a nie utrzymywać klub w trzeciej lidze. Bez takiej mentalności, takiego charakteru, nie wróżę nikomu kariery piłkarskiej - mówi nowy szkoleniowiec "Kotwy".
Tomasz Arteniuk ukończył warszawską AWF. Jest trenerem II klasy, ale od stycznia rozpocznie studia podwyższające stopień trenerski. Pochodzi z Poznania, mieszka obecnie w Międzyrzeczu. Jest wychowankiem Lecha Poznań. Jako szkoleniowiec zaczynał pracę w Obrze Zbąszyń (liga okręgowa), później z Polonią Słubice wywalczył awans z IV do III ligi. Był asystentem trenera Copijaka w I-ligowym Lukullusie Świt Nowy Dwór Mazowiecki, po czym samodzielnie prowadził III-ligową Siarkę Tarnobrzeg. Następnie wprowadził do II ligi Finiszparkiet Nowe Miasto Lubawskie. Na " rugim froncie" trenował Szczakowiankę Jaworzono, a ostatnio zajmował się III-ligową Pogonią Świebodzin. Ajax Amsterdam i Hertha Berlin to kluby europejskiego formatu, gdzie odbywał staże trenerskie.
W związku z zatrudnieniem T. Arteniuka, o tydzień przedłużono zajęcia, by nowy szkoleniowiec przyjrzał się zespołowi i ewentualnie mógł podjąć pierwsze decyzje kadrowe. Rozegrano kilka treningowych meczów wewnętrznych, a my po środowym takim spotkaniu rozmawialiśmy z trenerem.
"Gazeta Kołobrzeska": - Tych kilka dni wystarczyło do wyciągnięcia wniosków?
Tomasz Arteniuk: - Już przed przyjazdem do Kołobrzegu wiedziałem sporo o Kotwicy, bo znam kilku trenerów prowadzących drużyny w tej grupie III ligi, a także kilku piłkarzy z innych zespołów. Wszyscy mówili, że to zespół z potencjałem. Przez te kilka dni przekonałem się o tym osobiście. Widzę światło w tunelu, widzę zawodników posiadających niezłe umiejętności i teraz rzecz polega na tym, żeby dokonać rzetelnej analizy i zdecydować, które pozycje wzmacniamy.
"GK": - Pierwsze decyzje kadrowe już zapadły?
T. A.: - Już wiem, że przed ciężkim zadaniem jakie nas czeka na wiosnę, nie będzie nam "po drodze" z Kobrysiem i Walkowiakiem. Ich odejście jest przesądzone. Mam dalsze przemyślenia w sprawach kadrowych, ale najpierw o decyzjach muszą się dowiedzieć sami zawodnicy, a dopiero później podamy to do publicznej wiadomości.
"GK": - Zazwyczaj trenerzy mają w przysłowiowym zanadrzu kilku dobrze sobie znanych piłkarzy, których widzieliby w nowym dla siebie zespole. Pan także?
T. A.: - Jutro przyjedzie na testy Tomek Zakierski. To stoper, z którym pracowałem w Finiszparkiecie. On pasowałaby idealnie do systemu, którym chciałabym grać w lidze. To właściwie jest jedna taka osoba. Dziś w meczu kontrolnym grało dwóch zawodników. To utalentowany junior Daniel Zalewski i Tomek Malinowski. Obaj z Karkonoszy Jelenia Góra, gdzie miałem trzymiesięczny epizod sprawowania funkcji konsultanta do spraw rozwoju piłki nożnej przy Prezydencie Miasta. Są to zawodnicy, którzy na pewno mogą uzupełnić kadrę z punktu widzenia jakości. To właściwie tyle, a zastanawiał będę się dalej nad kwestią pozyskania nowych zawodników, jeśli ktoś jeszcze wypadnie nam ze składu.
"GK": - Jakie formacje wymagają zmian?
T. A.: - Przede wszystkim brakuje nam dwóch młodzieżowców, bo nie może być tak, że bez konkurencji w rywalizacji o miejsce w składzie pozostają Paweł Grocholski i Łukasz Miklasiński. Będzie to kwestia właśnie zawodników defensywnych. To jest rzecz główna, bo rywalizacja trzecioligowa rozgrywa się właściwie na poziomie jakości młodzieżowców. Jeśli zapadnie decyzja na tak i Kamil Jackiewicz oraz Marcin Warakomski pozostaną w zespole, to do rozwiązania pozostaną nam jedynie kwestie dwóch młodzieżowców i stopera.
"GK": - Wielka rewolucja nie grozi więc zespołowi?
T. A.: - Te kilka dni obserwacji skłaniają mnie do stwierdzenia, że zespół generalnie jest rzeczywiście na wysokim poziomie. Zawodnicy podchodzą do zajęć z bardzo dużym zaangażowaniem, grają niezłą piłkę. Rewolucje raczej nigdy nie wychodzą na dobre.
"GK": - Co sądzi pan o tej grupie III ligi?
T. A.: - Jak mówią statystyki, zespoły z tej grupy, podobnie jak "śląskiej", trafiając do II ligi zazwyczaj niezadługo tam goszczą. Poziom jest wyrównany, ale nie jest to poziom na przykład grupy "podkarpackiej", która według mnie jest najsilniejszą w III lidze. My stoimy przed takim wyzwaniem, że myślenie o tym z kim mamy grać i jak wygląda grupa, nie powinno nas interesować. Musimy się skupiać na swojej piłce, musimy być zdeterminowani do osiągnięcia korzystnego rezultatu w każdym kolejnym meczu. Nie możemy rozpatrywać rundy pod kątem 14 spotkań. Nasi zawodnicy będą stali przed takim oto wydarzeniem: pierwszy mecz jest ostatnim meczem, drugi mecz - jest ostatnim meczem, trzeci - ... i tak dalej, aż do końca sezonu.
"GK": - Plan pracy na okres zimowy na pewno ma pan już przygotowany?
T. A.: - Oczywiście. Rozpoczynamy 8 stycznia 10-dniowym okresem wprowadzającym. Później 14-dniowy obóz dochodzeniowy, w trakcie którego będziemy pracowali nad wytrzymałością i siłą statyczną, plus do tego dojdzie trening koordynacji ruchowej i rytmiki ruchowej ze Szkółki Ajaksu. Następnie będziemy mieli tydzień akumulacji po tym wysiłku, po czym wyjdziemy na boisko i popracujemy nad taktyką. Wielkim plusem Kotwicy jest to, że kiedy inne zespoły będą miały do wyboru salę sportową bądź biegi w lesie, my będziemy mogli spokojnie pracować na płycie. Ograniem i przygotowaniem do gry możemy wyprzedzić inne zespoły. I musimy to zrobić.
"GK": - To jeszcze słowo o kołobrzeskim obiekcie. Jakie wrażenia?
T. A.: - Marzenie. Jeszcze gdy uda się zmodernizować stadion główny, to niemożliwością jest, by nie spróbować tu stworzyć w miarę silnego klubu piłkarskiego.
Tomasz Żukiewicz
Leszek Wrotniewski
Konrad Rydzewski
Rafał Piotr Szymański
Kazimierz Piotrowski
Hubert Papaj
Wojciech Leszczyk
Maciej Lercher
Paweł Kucharski
Oliwer Kubicki
Jacek Jakubiec
Paweł Gluza
Wojciech Chadży