Apis wystartuje z poślizgiem

Przynajmniej o tydzień opóźni się inauguracja rundy wiosennej z udziałem Apisu Jędrzychowice. - Otrzymaliśmy wstępną informację od przedstawicieli Górniak Boguszów - Gorce, że ich boisko nie nadaje się do rozegrania spotkania. Drugi termin jest ustalany i jak sądzę poznamy go jeszcze dzisiaj - informuje Gerard Jurewicz, trener Apisu. Wszystko więc wskazuje, że pierwszym wiosennym rywalem mistrza jesieni będą Karkonosze Jelenia Góra. - Nie chcieliśmy grać w wielkanocną sobotę i dlatego zwróciliśmy się do Karkonoszy z prośbą o rozegranie meczu już w czwartek bądź piątek, ale prezes Tomasz Kowalczyk odmówił. Nie zgodził się też na przesunięcie godziny sobotniego spotkania z 16-ej na 11-ta - mówi szkoleniowiec jędrzychowiczan.
Kto wie czy do meczu z biało - niebieskimi piłkarze znad granicy przystąpią jako lider grupy zachodniej IV ligi dolnośląskiej, bowiem zgodnie z planem powinien odbyć się mecz AKS-u Strzegom z Orkanem Szczedrzykowice i jeśli wygrają podopieczni trenera Roberta Bubnowicza, to oni zasiądą w fotelu. Na tę chwilę Apis ma jeden punkt przewagi. Przypomnijmy, że jesienny bilans lidera to 36 pkt. w 15 meczach, bilans spotkań 11-3-1, bramki 36-10. Jedynej porażki Apis doznał w Mirsku, gdzie 1-0 wygrał Włókniarz. Z 11-tu zwycięstw za najlepszy mecz jesieni trener Jurewicz uznaje wyjazd do Ścinawy. - Do przerwy nam nie szło. W drugiej połowie wprowadziłem na boisko Artura Paradowskiego, który rozruszał atak. Strzelił gola, zanotował asystę i wywalczył rzut karny. Wygraliśmy 3-1 - relacjonuje. - Zadowolony byłem też po meczu z Orkanem. Nie tylko z wyniku 4-0 z tym silnym przeciwnikiem, ale też stylem jaki zaprezentowaliśmy. Był adekwatny do rezultatu. Cenię sobie też remis z rezerwami Chrobrego Głogów, które przyjechały do Jędrzychowic niemal w I-ligowym zestawieniu - dodaje.
W indywidualne cenzurki Jurewicz nie chce się bawić. Jak mówi razem z Adrianem Woźniczką chcieli stworzyć zespół, który należy oceniać jako jeden organizm i to się udało. Wspomina tylko o Patryku Bystryku, że pozytywnie go zaskoczył. Sprowadzany był z Nysy Zgorzelec jako zawodnik nie mogący być pewnym miejsca w pierwszym składzie, a swoją solidnością i umiejętnościami potrafił je sobie wywalczyć, choć zadania łatwego nie miał. Wystarczy spojrzeć na kadrę Apisu, aby się o tym przekonać. - Generalnie nikt mnie nie zawiódł. Każdy grał swoje i dawał tej drużynie co trzeba - krótko podsumowuje Jurewicz.
Wiosną kibice Apisu będą mieli okazję oglądać nowych zawodników, bo kadrę uzupełnili: Krzysztof Pieśkiewicz (Włókniarz Leśna), Tomasz Wojciechowski (KS Polkowice), Łukasz Chodyga (Warta Sieradz) oraz Marcin Gawlik i Damian Migalski (obaj Górnik Wałbrzych). - Niestety Marcin Gawlik w jednym ze sparingów zerwał więzadła i raczej przepadła mu cała runda. Czekamy na niego i życzymy mu szybkiego powrotu do zdrowia - zapewnia trener. W odwodzie czeka jeszcze transfer Brazylijczyka z włoskim paszportem, ale póki co formalności papierkowe ślimaczą się od dwóch tygodni i nadal nie został zatwierdzony do gry. Kogo fani z Jędrzychowic na boisku już nie zobaczą? Adriana Wójcika i Jakuba Chrzanowskiego - pierwszy wyjechał za granicę, drugi odszedł do Pilicy Białobrzegi.

Piotr Kuban