Mogło być tak pięknie...

Być może najlepszy mecz w obecnym sezonie rozgrywały do 59-ej minuty szczypiornistki KPR-u Jelenia Góra. Nasz zespół prowadził wówczas na neutralnym terenie w Karpaczu z KPR-em Kobierzyce 21-19 i posiadał piłkę. Niestety dwie straty zamieniły się w dwie skuteczne akcje rywalek, które na sekundy przed końcem doprowadziły do remisu, a w rzutach karnych z zimną krwią wypunktowały KPR do zera. Niemożliwe jeszcze 60 sekund przed końcową syreną stało się faktem...
Od początku dało się zauważyć bojowe usposobienie jeleniogórzanek, które walczyły o każdy metr boiska i nie ustępowały kobierzyczankom nawet o krok. Na 1-0 trafiła Aleksandra Oreszczuk, później po dwa gole zdobyły Oktawia Bielecka i Sylwia Jasińska, co dało nam remis 5-5. Końcówka pierwszej połowy to dalszy ciąg emocji. W ciągu minuty na listę strzelczyń wpisują się Małgorzata Jurczyk oraz Sabina Kobzar i prowadzimy 13-11. Niestety w ostatniej akcji pierwszej połowy przyjezdne wywalczyły rzut karny i Anna Mączka wykorzystała szanse na doprowadzenie do wyrównania.
Po zmianie stron żółto - niebieskie utrzymywały przeciwniczki na dystans, a prowadzenie KPR-u rotowało pomiędzy 1-2 bramkami. Olbrzymi udział w tym miała bramkarka Martyna Wierzbicka. Jej interwencje wywoływały owację kibiców na trybunie, podobnie jak gole Małgorzaty Jurczyk. Skrzydłowa KPR-u cztery razy z rzędu umieściła piłkę w kobierzyckiej bramce i wydawało się, że wszystko jest na dobrej drodze do zgarnięcia kompletu punktów. W 58-ej minucie Sabina Kobzar popisała się mocnym rzutem z biodra i trener Michał Pastuszko mógł powoli oswajać się z myślą, że po raz drugi w tym sezonie jego podopieczne wygrają dolnośląskie derby. Niestety jak wspomnieliśmy na wstępie, dwie niezrozumiałe straty piłki jeleniogórzanek dały szansę Kobierzycom na odrobienie strat. Najpierw dynamiczną akcją popisała się Marta Dąbrowska, a sekundy przed końcem Kinga Jakubowska doprowadziła jeleniogórskich fanów do rozpaczy. Bardziej rozczarowane od nich przebiegiem wypadków na hali były chyba tylko zawodniczki KPR-u, które z kretesem przegrały konkurs rzutów karnych 0-3 i zostały z jednym punktem. Pudłowały Joanna Załoga, Aleksandra Tomczyk i Martyna Żukowska. W bramce gości wybornie spisała się Magdalena Słota.
- Na pewno było ciężko. Przeciwniczki stawiły nam wysoki opór. Dopisało nam szczęście i udało się doprowadzić do remisu. W karnych to już loteria wygrywa. Jedni trafiają, drudzy nie... Nie grałyśmy tak dobrze jak w poprzedniej konfrontacji z KPR-em, mimo to wszystko szczęśliwie się skończyło - powiedziała po meczu Magdalena Słota. - Nasza gra cieszy, bo wyglądała fajnie. Najgorsze jest to, że nie dowiozłyśmy tego do końca. Dałyśmy się dwa razy tak zrobić w końcówce, że brak mi słów. Wielka szkoda tych punktów. Mimo dobrej gry pozostaje duży niedosyt, bo pełna pula mogła zostać w Jeleniej Górze - skomentowała Martyna Wierzbicka.
Dodajmy, że jeszcze przed przerwą mecz zakończył się dla Kamili Konofał, która doznała groźnie wyglądającej kontuzji kolana. Zawodniczka KPR-u już nie powróciła na parkiet, przeciwnie opuściła halę przy pomocy służb medycznych. Życzymy jej szybkiego powrotu do zdrowia!

KPR JELENIA GÓRA - KPR KOBIERZYCE 21-21 (11-11), k. 0-3

KPR: Wierzbicka, Filończuk - Bielecka - 2, Oreszczuk - 3, A. Tomczyk - 2, Jurczyk - 5, Kobzar - 6, Załoga, Jasińska - 3, Żukowska, M. Tomczyk, Konofał.
KOBIERZYCE: Ciesiółka, Słota - Jakubowska - 2, Skalska - 3, Wojda, Mączka - 3, Janczak - 2, Wesołowska - 12, Kaźmierska - 1, Wiertelak - 4, Charzyńska, Walczak, Dąbrowska - 2, Michalak - 2.

Piotr Kuban
foto: Piotr Kuban