Podsumowujemy rundę jesienną w wykonaniu juniorów starszych Karkonoszy

[di=16057|F|N||08.01.2007 04:24:06, jun.jpg]

Juniorzy starsi Karkonoszy przed meczem z Woskarem.


Lada dzień przygotowania do nowego sezonu rozpoczną juniorzy Karkonoszy Jelenia Góra. Zanim to nastąpi spróbujemy podsumować i przypomnieć ich dokonania w rundzie jesiennej. Zarówno młodsi jak i starsi zakończyli rok na trzecim miejscu w tabeli. Dzisiaj zajmiemy się starszymi rocznikami za kilka dni poświęcimy więcej miejsca juniorom młodszym.
W przerwie letniej w zespole juniorów starszych na stanowisku trenera dokonała się istna zmiana pokoleń. Sędziwego Stanisława Zagrodnika zastąpił Daniel Gawlik, trener młodego pokolenia, który do tej pory trenował grupy młodzieżowe w KKS-ie Jelenia Góra. Gawlik rozpoczął przygotowania do sezonu już w lipcu, a szlifowanie formy oprócz własnych obiektów miało również miejsce na obozie sportowym w Darłówku nad Bałtykiem.
Po dobrze przepracowanym okresie przygotowawczym przyszedł zimny prysznic w postaci porażki z Granicą Bogatynia 1-4 na inaugurację ligi. Jakby tego było mało pierwszy pojedynek w Jeleniej Górze zakończył się remisem 1-1 z bardzo przeciętną Kwisą Świeradów Zdrój. Zwycięstwo przyszło dopiero w III kolejce w Kowarach, gdzie biało-niebiescy pokonali miejscową Olimpię 2-0. Niestety euforię szybko ostudzili piłkarze Woskara, którzy w następnej serii gier zasłużenie pokonali jeleniogórzan 2-0.
- Początek rundy jesiennej mieliśmy beznadziejny - cofa się wstecz myślami trener Daniel Gawlik - bo jak inaczej nazwać dorobek czterech punktów w czterech meczach. W tym okresie przytrafiły się nam dwa najsłabsze mecze w rundzie. Za najgorszy występ uważam remis 1-1 z Kwisą na własnym boisku, a niewiele lepiej wspominam wypad do Piechowic na mecz z Woskarem, gdzie 0-2 było najłagodniejszym wymiarem kary - dodaje Gawlik.
Fatalny był jednak tylko początek sezonu. Po meczu z Woskarem drużyna zaczęła grać i co najważniejsze wygrywać! Przekonały się o tym kolejno Włókniarz Mirsk, Gryf GŚ i Łużyce LŚ, które zostały odprawione z bagażem goli. W VIII kolejce młodzi jeleniogórzanie pokazali charakter pokonując w Lwówku Śląskim groźny zespół Czarnych po golu w ostatniej minucie. Kolejne spotkanie zyskało niemały rozgłos w lokalnych mediach. Powodem popularności nie był jednak dobry występ Karkonoszy, które uporały się 3-1 z Olimpią Kamienna Góra, a niecny postępek kilku piłkarzy zespołu gości, którzy pozwolili sobie przywłaszczyć i zniszczyć dobra swoich jeleniogórskich kolegów.
Mecz w Zawidowie miał dać odpowiedź czy biało-niebieską młodzież stać będzie w tym sezonie na nawiązanie walki o awans do LDJ. Po raz kolejny podopieczni Daniela Gawlika pokazali karkonoski charakter zwyciężając na niezwykle trudnym terenie 3-2, po raz kolejny zdobywając zwycięskiego gola w ostatniej minucie. Cień na tym meczu położyły co prawda czerwone kartki, którymi hojnie obdarowywał jeleniogórzan sędzia ale wyjaśnienia w OZPN-ie pozwoliły anulować część kar.
W meczu z Bobrzanami Karkonosze urządziły sobie trening strzelecki, gromiąc swoich rywali 12-0. Była to najwyższa wygrana naszego zespołu w całej rundzie. W ostatnich dwóch meczach zespół Daniela Gawlika zdobył 4 punkty na co składały się, pechowy remis z Hutnikiem Pieńsk i zwycięstwo z Chrobrym Nowogrodziec wywalczone po raz kolejny w tej rundzie dzięki bramce zdobytej w ostatniej minucie.
- Myślę, że po kiepskim początku drużyna z każdym kolejnym meczem nabierała charakteru. W 9 meczach odnieśliśmy osiem zwycięstw i tylko raz zremisowaliśmy w Pieńsku. O dobrym przygotowaniu do rundy świadczyć może fakt, iż w kluczowym pojedynku w Zawidowie szalę wygranej na naszą korzyść udało się przechylić w ostatnich 7 min. gry. Do tego czasu wynik brzmiał 2:1 na korzyść Piasta (ostatecznie 3:2 dla nas!). Podobnie było w ostatnim meczu z Chrobrym Nowogrodziec zwycięska bramka na 3:2 padła w 90 min. gry - podsumowuje dokonania swojego zespołu trener Karkonoszy.
- Reasumując myślę, że wiosną może, i powinno być tylko i wyłącznie lepiej - wybiega w przyszłość Daniel Gawlik. - Awans na szczyt tabeli zdaje się być zupełnie realny! A skłania mnie do takiego optymizmu fakt, iż ze wszystkimi czterema czołowymi drużynami gramy na własnym terenie! Mądrzejsi powinniśmy być już po pierwszej kolejce i meczach Karkonoszy z Bogatynią i Lwówka z Zawidowem - podsumowuje szkoleniowiec.
Czy plany trenera Karkonoszy się sprawdzą przekonamy się za kilka miesięcy. My życzymy biało - niebieskim awansu do LDJ, gdzie będą mogli walczyć z najlepszymi juniorami z Dolnego Śląska!

Poniżej możecie zapoznać się z cenzurkami jakie wystawił swoim zawodnikom trener Daniel Gawlik za minione półrocze.

BRAMKARZE

Artur Hałka (1989r.)
- Podstawowa "jedynka" w drużynie. Bardzo solidna runda w jego wykonaniu, choć notę obniżają dwie interwencje w meczach z Kwisą Swieradów i Hutnikiem Pieńsk (oba zremisowane),szczególnie druga wpadka, gdzie dostał bramkę za "kołnierz" na 4 minuty przed końcem! Cechuje go świetna gra na linii bramkowej, słabiej wypada na przedpolu (warunki fizyczne zaledwie 180cm wzrostu). Jego gorsze występy tłumaczyć można brakiem godnego zmiennika na tej pozycji.

Bartosz Sender (1990r.) - Bardzo dobre warunki fizyczne oraz świetny refleks predysponują go do gry na bardzo wysokim poziomie! To, iż dostawał on tak rzadko szansę gry spowodowane było faktem, iż z racji wieku był podstawowym zawodnikiem juniorów młodszych. Mimo to swą przydatność do starszej grupy wiekowej udowodnił wspaniałą interwencją w 90 min. meczu przeciwko Czarnym we Lwówku ratując bezcenne trzt punkty(3:2 dla Karkonoszy).

OBROŃCY

Robert Rodziewicz (1988r.) - Prawdziwy kapitan i ostoja defensywy. W jego grze widać bardzo dużą pewność i swobodę w operowaniu piłką. Drobne braki zwrotnościowe i szybkościowe nadrabia bardzo dobrą antycypacją i "czytaniem gry". Jego słabszy początek rundy, szczególnie mecz z Woskarem Szklarska Poręba (dopiero wówczas dołączył do zespołu), tłumaczyć można nieprzepracowanym w pełni okresem przygotowawczym (z treningów wyłączyła go kontuzja pachwiny, która niestety odnowiła się w połowie grudnia). Jego postawa zarówno na boisku jak i poza nim powinna być wzorem do naśladowania dla młodszych partnerów z zespołu.

Macej Jurkowski (1990r.) - Najlepsze warunki fizyczne spośród defensorów (ponad 190cm wzrostu), które udało mu się świetnie spożytkować przy stałych fragmentach gry (dwie bramki ) w tym jedna w końcówce "meczu rundy" z Zawidowem. Najbardziej wyrównana postawa w przekroju całej rundy jesiennej na tle całej drużyny (nie było u niego wzlotów i upadków). Bardzo ułożony i elokwentny chłopak zarówno na boisku jak i w życiu codziennym.

Maciej Zyner(1990r.) - Jeden z najbardziej wszechstronnych i utalentowanych graczy w drużynie (w trakcie rundy grał na trzech różnych pozycjach: środkowego i bocznego obrońcy oraz defensywnego pomocnika), na wszystkich spisywał się bez zarzutu. Świetny motywator oraz przykład do naśladowania jeśli chodzi o udział i zaangażowanie zarówno w treningach jak i meczach. Jego boiskowym wzorem jest Marcin Pacan(obecnie Radomiak Radom) ale jeśli jego zaangażowanie i praca pójdą we właściwym kierunku to wróżę mu podobną karierę jak w przypadku jego imiennika.

Maciej Respondek (1998r.) - Zawodnik na pół roku wypożyczony z Halniaka Miłków. Największa niewiadoma spośród graczy całej drużyny. Świetny początek rundy(5 meczów), po których przyszedł kryzys związany ze słabszą dyspozycją i brakiem zaangażowania podczas treningów (szczególnie absencje) co spowodowało wypadnięcie z pierwszej jedenastki.

Dawid Malicki (1988r.) - Jedyna "lewa noga" wśród defensorów. Prawdziwy tytan pracy potrafiący swoje drobne braki szybkościowe nadrabiać wielką ambicją i wkładaniem serca do każdego pojedynku. Jego równą i wysoką notę w rundzie jesiennej obniża występ przeciwko liderowi Granicy Bogatynia i "zawalone" dwie bramki (porażka 1:4). To jedna z najsympatyczniejszych postaci w drużynie, jego rozwój hamują kontuzję szczególnie ta ostatnia (zerwane więzadła krzyżowe) i przymusowa absencja w grze uniemożliwiająca udział tego gracza zarówno w przygotowaniach jak i grze w rundzie wiosennej.

Tomasz Palimąka (1990r.) - Dołączył do drużyny w trakcie rundy (powrót z USA) i niemal natychmiast wywalczył miejsce w podstawowej jedenastce (kosztem Macieja Respondka). Jeden z najbardziej dynamicznych graczy, który pomimo skromnych warunków fizycznych świetnie gra głową w pojedynkach powietrznych. Bardzo dobra dyspozycja nie zawsze poparta zostaje rozsądkiem (głupie faule, wdawanie się w boiskowe utarczki i dyskusje z sędziami kończące się niepotrzebnymi kartkami, które w konsekwencji osłabiają zespół).

POMOCNICY

Dominik Kik (1989r.) - Jeden z bardziej utalentowanych graczy drużyny, który próbowany był kilkakrotnie w drużynie seniorów. Świetna runda w jego wykonaniu, gdy tylko mógł zawsze był do dyspozycji i zostawiał całe serce na placu gry (w kilku pojedynkach go zabrakło, gdyż kolidowało to z jego grą??? w pierwszej drużynie). Niemal w pojedynkę potrafił wygrać mecz we Lwówku pojawiając się na boisku w drugiej połowie przy stanie (0:1), strzelił jedną z bramek, wypracował drugą i wprowadził zupełnie nową jakość w grę drużyny.

Marcin Smolak (1990r.) - Najbardziej przebojowy i obdarzony największą szybkością gracz. Świetna gra nie zawsze poparta jest właściwym nastawieniem mentalnym co powoduje, że jego talent jeszcze w 100 % nie eksplodował (a stać go na bardzo, bardzo wiele!). Wierzę, że wiosna będzie jego najlepszym okresem w dotychczasowej karierze!

Filip Kostka (1990r.) - Myślę, iż jest to gracz, który nawet w 70% nie pokazał swoich umiejętności, a pomimo tego był jednym z najbardziej wartościowych graczy drużyny. Potrzeba mu meczu w którym przełamie swą bojaźń prezentowaną w niektórych boiskowych poczynaniach i stanie się prawdziwym liderem zespołu.

Kamil Chromik (1988r.) - Po powrocie ze Szkocji miał być wreszcie liderem z prawdziwego zdarzenia i rzeczywiście piłkarsko spełniał pokładane w nim nadzieje. Jednak prawdą okazały się opinie, iż jest on typowym piłkarskim "chuliganem" (w przeszłości dwuletnie zawieszenie za udział w bójce po meczu z Górnikiem Polkowice). W rundzie nie ustrzegł się również konfliktów z panami w czerni i dwukrotnie w czterech swoich grach przedwcześnie opuszczał plac gry (z Pieńskiem i z Bobrzanami Bolesławiec już w przeciągu 23 min obejrzał dwa "żółtka!)....

Artur Niemirski (1988r.) - Również on dołączył do drużyny mniej więcej w połowie rundy. Bardzo duża ambicja, poparta wysokimi umiejętnościami technicznymi. W jego przypadku wyraźnie widać było braki kondycyjne spowodowane nieprzepracowanym okresem przygotowawczym co próbował nadrabiać wielką wolą walki i sercem wkładanym w każdy pojedynek. Gracz ten uratował drużynie komplet punktów w ostatnim meczu rundy (z Chrobrym Nowogrodziec) strzelając zwycięską bramkę w ostatniej minucie gry!(3:2).

Sławomir Sobczak (1991r.) - Pozyskany w przerwie letniej z Chojnika Cieplice. Wobec absencji podstawowych graczy kilkakrotnie wystąpił w drużynie juniorów starszych okazując się wartościowym zmiennikiem. W jego przypadku widoczne są jeszcze braki szybkościowe, koordynacyjne i nadmierna bojaźń w grze, jednak zawodnik ten swą pracą na treningach udowadnia, iż nie przypadkowo zasłużył na swoją szansę i jeśli jeszcze takową dostanie na pewno jej nie zmarnuje.

Daniel Kotarba (1988r.) - O jego grze mogę najmniej powiedzieć, a to z tej prostej przyczyny, iż w juniorach wystąpił zaledwie raz! (spowodowane to było jego występami w pierwszej drużynie). Pomimo zaledwie jednorazowego epizodu (w meczu z Gryfem w Gryfowie) walnie przyczynił się do dopisania kompletu punktów(5:2). Wszedł na boisko w drugiej połowie, mimo to zdążył zapisać na swoim koncie dwie bramki i asystę! O jego walorach mógł przekonać się każdy odwiedzający stadion przy ul. Złotniczej przy okazji meczów seniorów!

NAPASTNICY

Jakub Piórko (1988r.) - Świetnie wyszkolony technicznie i obdarzony naturalną szybkością zawodnik. W przekroju 15 spotkań nie miał "swojego meczu", w którym przy słabszej dyspozycji partnerów wziąłby na siebie ciężar odpowiedzialności za wynik (choć stać go na to). Pomimo, iż strzelił 5 bramek to od tej klasy gracza wymagać należy dużo więcej! Podobnie jak w przypadku Artura Hałki w niektórych meczach grał z konieczności (brak wartościowego zmiennika). Bardzo rzadkie wizyty na treningach nie pozwoliły mu w całej krasie pokazać swoich nieprzeciętnych umiejętności.

Marcin Krupa (1989r.) - Myślę, że ta runda i strzelone w niej 13 bramek (choć z powodu "rzekomej" czerwonej kartki w meczu z Zawidowem musiał pauzować w 3 ostatnich meczach rundy) w pełni pozwoliła mu przełamać pewne bariery psychiczne i w 100% uwierzyć we własne możliwości. Okazał się być prawdziwym "królem pola karnego", choć nie obce było mu również zdobywanie bramek z dalszej odległości, jak również rzutów wolnych (prawdziwy majstersztyk z Granicą Bogatynia).

Mateusz Gałka (1991r.) - Przybył z Gryfa Gryfów w przerwie letniej. Największy brylant z chłopców z młodszego rocznika. Z graczy spoza pierwszego składu wywarł na mnie największe wrażenie! Gracz szybki, przebojowy, skuteczny, dobrze grający głową, potrafiący zdobywać ważne bramki (np.z Olimpią Kowary na 2:0). Jego mankamentem jest gra lewą nogą. Choć na treningi ma prawie 30 km (mieszka w Chmieleniu) nie opuścił żadnych zajęć!

Piotr Kuban