Rozmowa z Józefem Szabatem, prezesem Orkana Szczedrzykowice

Mało brakowało, a Orkan w przerwie zimowej wycofałby się z rozgrywek czwartej ligi jeleniogórsko-legnickiej. Wszystko przez kłopoty finansowe, które zaczęły dotykać klub. - Zaczęło brakować pieniędzy dla zawodników - przyznaje Józef Szabat, szef klubu ze Szczedrzykowic.

Orkan miał być jednym z głównych kandydatów do walki o wygranie rozgrywek. Tymczasem na półmetku sezonu drużyna znalazła się poza podium. Czy mimo tego nie uważa Pan jesieni za straconej?

JÓZEF SZABAT: - Jesień w naszym wykonaniu nie była zła. Zakładaliśmy żeby być w czubie. Po cichu liczyliśmy, że będziemy na podium. Była na to szansa do samego końca, ale wzmocniony zawodnikami z pierwszej drużyny zespół z Głogowa nie pozostawił nam złudzeń.

Po meczu w Głogowie zaczęły pojawiać się informacje, że był to prawdopodobnie ostatni mecz Orkana na czwartoligowym szczeblu. Co się stało?

- Zabrakło nam pieniędzy na wynagrodzenia dla zawodników. Może po części jest to moja wina? Teraz uważam, że troszeczkę za dużo im płaciliśmy. Byli rozpieszczeni. Wszystko zaczęło wychodzić kiedy poszedłem na emeryturę. Sprawy zaczęły się komplikować. Urwały się znajomości, które wcześniej miałem i dobrze wpływały na kondycję klubu. Pod koniec rundy powiedziałem chłopakom, że jest bardzo ciężko i chyba nie damy rady przystąpić do rundy wiosennej. Nie mogłem spać po nocach. Zawodnicy zapewnili mnie, że dograją sezon do końca nawet gdyby nie otrzymali za to żadnej złotówki. Przekonali mnie by się nie poddawać, a swoją postawą zasłużyli na ogromny szacunek. Gdyby w tym momencie klub upadł to nie wiem czy kiedykolwiek udałoby się mu podnieść. Jestem z Orkanem od początku jego istnienia. Założyłem klub w 1969 roku. Jak nie trudno policzyć wkrótce będziemy obchodzili jubileusz 50-lecia powstania. Mam nadzieję, że dotrwamy.

Zespół opuścił jednak trener Eugeniusz Oleśkiewicz. Ma Pan o to żal do nowego już szkoleniowca Górnika Złotoryja?

- Trener wiedział o kłopotach finansowych i deklaracji zawodników. Powiedział, że w związku z brakiem pieniędzy nie będą mieli motywacji by trenować na pełnych obrotach. Już wtedy czułem, że zaczyna myśleć o odejściu. Najbardziej zabolało mnie nie samo odejście trenera, ale sposób w jaki to zrobił. Trener wiedział, że jestem umówiony na spotkanie ze sponsorem. Od wyniku rozmów miał uzależnić swoją decyzję. Po spotkaniu poprosił żebym do niego zadzwonił. Oddzwoniłem o 17 i powiedziałem, że w 85 procentach będziemy grali i zawodnicy będą mogli liczyć na pieniążki. Tymczasem okazało się, że przed naszą rozmową na portalu e-legnickie.pl ukazał się wywiad z trenerem. Mówił w nim, że spotkał się ze mną, złożył rezygnację i ja ją przyjąłem. Tak nie było. Strasznie mnie to zabolało. Szanuję Eugeniusza Oleśkiewicza jako trenera. Bardzo dobrze nam się współpracowało przez te 4,5 roku. Gdyby powiedział, słuchaj - odchodzę do Górnika Złotoryja - zrozumiałbym. Nie spodziewałem się, że w taki sposób się rozstaniemy zwłaszcza, że byliśmy w stałym kontakcie.

Kto zastąpi trenera Oleśkiewicza i jak wyglądają przygotowania do wiosny?

- Rozmawialiśmy z trenerem Mirosławem Zieleniem, ale ostatecznie nic z tego nie wyszło. W tej chwili zajęcia prowadzi Jarek Gambal. Pomagają mu Marcin Ogórek i Adaś Kłak. Wszyscy mają licencję UEFA B. Rozglądamy się za trenerem z licencją UEFA A, która uprawnia do prowadzenia zespołu w czwartej lidze. Treningi rozpoczęliśmy 15 stycznia. Spotykamy się trzy razy w tygodniu. Ćwiczymy na sztucznej murawie przy ulicy Grabskiego w Legnicy. Do tego dochodzi siłownia, zawodnicy biegali też w terenie w Szczedrzykowicach. Mamy w planach rozegranie kilku sparingów. W weekend wystąpiliśmy w turnieju halowym o Puchar Wójta Gminy Kunice. 7 lutego zagramy z Miedzią Legnica CLJ, 9 lutego z Zagłębiem Lubin CLJ, 17 lutego z Odrą Chobienia, 24 lutego ze Śląskiem II Wrocław oraz 3 marca z UKS Huta Przemków. Być może przed samymi rozgrywkami zagramy też z... Górnikiem Złotoryja.

A co z kadrą zespołu? Rzeczywiście jest tak, że cały zespół zostaje na pokładzie?

- Opuścił nas Adam Wasilewski. Nic do chłopaka nie mam, ale szczerze od początku nie byłem entuzjastą jego transferu. Dołączył do nas na wniosek trenera Oleśkiewicza. Szkoda mi natomiast Pawła Wyżgi. Podobnie jak Adam przeniósł się do KS Legnickie Pole. Będzie tam też spełniał się jako zawodowy pracownik Straży Pożarnej. Reszta zostaje na pokładzie. Dodam też, że trenuje z nami czterech nowych zawodników. Póki co nic nie jest dograne, więc wstrzymam się z podaniem nazwisk.

Z Pana wypowiedzi powiewa optymizm. Najgorsze macie już więc chyba za sobą?

- Nie do końca. Mam tutaj na myśli nasze boisko. Gmina ogłosiła przetarg na renowację murawy. Okazało się, że człowiek, który podjął się zadania nie ma pojęcia o renowacji boisk. Może nadawałby się do zrobienia oprysku przeciw chwastom, piaskowania boiska czy skoszenia trawy. Ta inwestycja go przerosła. Boisko gorzej wygląda niż przed rozpoczęciem prac. Woda stoi tam, gdzie jej wcześniej nie było. Sugerowałem od razu co należy zrobić, ale postąpiono inaczej. Wygląda to strasznie i nic nie wskazuje by prędko się zmieniło. Cały 2018 rok spędzimy na boisku Konfeksu Legnica.

Rozmawiał
GRZEGORZ BEREZIUK