Sensacja była blisko, jest niespodzianka

SNysa była o krok od sprawienia wielkiej sensacji. W 80. min gospodarze przeprowadzili zespołową akcję. W jej kluczowym momencie Daniel Piechno wszedł w pole karne z bocznego sektora boiska, następnie wycofał piłkę na 11m, a nabiegający Machowski po chwili huknął nie do obrony pod poprzeczkę. W 85. min mogło być po meczu, ale Wójcik w wybornej sytuacji posłał piłkę obok bramki. W odpowiedzi w drugiej minucie doliczonego czasu gry Radziemski z rzutu wolnego wstrzelił piłkę w pole karne, a w zamieszaniu z bliska do bramki skierował ją Morawski. - Przed meczem remis bralibyśmy w ciemno. Teraz czujemy niedosyt. Mimo tego, że AKS częściej utrzymywał się przy piłce i konstruował akcje, to nie potrafił stworzyć sobie klarownej okazji do strzelenia gola. My natomiast mieliśmy okazję by dobić przeciwnika. Niestety jej nie wykorzystaliśmy z czego doświadczony zespół ze Strzegomia w końcówce skorzystał. Zespół zasłużył na słowa pochwały. Zostawił na boisku dużo zdrowia, ale też pokazał kawał dobrej piłki. Patrząc jednak na to z jakim rywalem graliśmy z punktu się cieszymy - powiedział po meczu Adam Łuszczyk, który pauzował za kartki i jednocześnie spełniał się w zastępstwie jako kierownik drużyny ze Zgorzelca. - Przytrafiło nam się słabsze spotkanie. W kolejnym meczu mamy nadzieję, że zagramy dużo lepiej i wywalczymy kolejne zwycięstwo w sezonie - powiedziała Agnieszka Sudoł, kierowniczka AKS.

NYSA ZGORZELEC - AKS STRZEGOM 1:1 (0:0)

Bramki: 1:0 Machowski (80), 1:1 Morawski (90+2).
Żółte kartki: Sobczak, Morawski, Durajczyk, Chrapek.
Sędziowali: Jakub Szkutnik jako główny oraz Mateusz Banaszak i Kamil Struski (Wrocław).
Widzów: 50.

NYSA: Spałek - Duduć, Daniel Piechno, Witowski, Monik, Buzała, Jaworski, Stępniewicz, Damian Piechno (75 Bogdaniec), Wójcik, Machowski.
AKS: Słowik - Sobczak, Sabat, Szerszeń (62 Kuczma), Rosiak, Gadowski, Morawski, Durajczyk, Chrapek, Radziemski, Grosiak (72 Lesiński).

(GB)