W Bolesławcu polała się krew
Pojedynek beniaminków zapowiadał się bardzo interesująco. Kibice od początku spodziewali się ostrej wymiany ciosów. Tymczasem spotkanie rozpoczęło się od wzajemnego badania sił. Przez to mecz toczył się w środkowej strefie boiska, a sytuacji było jak na lekarstwo. Spotkanie ożywiło się w 19. min. Wówczas piłkę głową uderzył Graczyk, a ta nad wysuniętym Łokajem wpadła pod poprzeczkę. W 35. min po akcji K. Dmuchowskiego pewnym strzałem na 2:0 podwyższył Kulesza. Później na boisku doszło do groźnego zdarzenia. W walce o piłkę głowami zderzyli się Krzysztof Lisowski oraz Krzysztof Szymański. Obaj na szczęście po chwili mogli kontynuować grę... w opatrunkach. Zespół z Parzyc bardzo chciał strzelić kontaktową bramkę jeszcze w pierwszej połowie. Raz gospodarzy przed utratą gola uratowała poprzeczka. W innych przypadkach dobrze bronił Kizyma. W 45. min goście dopięli swego kiedy po dośrodkowaniu z rzutu rożnego piłkę do siatki wpakował Szymański. Co jest warte podkreślenia piłkarz uderzył piłkę zranioną częścią głowy. - Dałem mu pograć jeszcze 20 minut po przerwie, ale rana znów krwawiła i musiał w tej sytuacji wygrać rozsądek. Zdrowie jest najważniejsze - przyznał Radosław Szajwaj, trener klubu z Parzyc. Po przerwie drużyna gości posiadała inicjatywę. Przewaga w polu nie przekładała się jednak na sytuacje mogące dać gościom wyrównanie. Poza dwoma przypadkami. Raz grający trener TS w zamieszaniu trafił w swojego kolegę z drużyny, w drugim podbramkowym kociołku piłkę zablokował jeden z obrońców gospodarzy. BKS czekał natomiast na okazję kiedy będzie można skontrować odkrytego rywala. Udało się w końcówce meczu. Graczyk obsłużył dokładnym podaniem Kuleszę, który przypieczętował sukces swojej drużyny. W końcówce kolejny raz pechowo ucierpiał Lisowski. Pechowiec w ekipie BKS doznał rozcięcia łuku brwiowego i musiał opuścić boisko. Na stadion została wezwana karetka. Po przyjeździe ekipa pogotowia pozszywała krwawiącego piłkarza. - Stracony gol do szatni trochę nami zachwiał, a rywalom dodał skrzydeł. Po przerwie mocno nas przycisnęli. Goście nie stworzyli sobie jakiejś stuprocentowej sytuacji, ale przy stałych fragmentach gry musieliśmy być bardzo czujni - powiedział po meczu Mariusz Rutkowski ze sztabu szkoleniowego BKS. - Szkoda, że nie udało nam się choćby zremisować. W piłce chodzi jednak o strzelanie bramek, a w tym elemencie BKS okazał się tego dnia lepszy - dodał Radosław Szajwaj.
BKS BOBRZANIE BOLESŁAWIEC - TS PARZYCE 3:1 (2:1)
Bramki: 1:0 Graczyk (19), 2:0 Kulesza (35), 2:1 Szymański (45), 3:1 Kulesza (90).
Żółte kartki: Szaja, Kizyma, Smolarek oraz R. Szajwaj.
Sędziował: Mateusz Owoc.
Widzów: 200.
BKS BOBRZANIE: Kizyma - Biały, Dul, Lisowski (90 Pirożek), Janicki, Szaja, Smolarek (80 Zielonka), Gasiak (80 M. Dmuchowski), K. Dmuchowski (60 Pochwała), Kulesza, Graczyk.
PARZYCE: Łokaj - Turek, Sondaj, Ohagwu, Engel (26 Szuter), Pereira, Potyszka, R. Szajwaj, Szymański (65 Wilas), Sikora, Puzio (55 Ziobro).
(GB)
Tomasz Żukiewicz
Leszek Wrotniewski
Konrad Rydzewski
Rafał Piotr Szymański
Kazimierz Piotrowski
Hubert Papaj
Wojciech Leszczyk
Maciej Lercher
Paweł Kucharski
Oliwer Kubicki
Jacek Jakubiec
Paweł Gluza
Wojciech Chadży