Nie ma mocnych na ruszowian

Mecz w Bolesławcu zapowiadał się bardzo ciekawie. Gospodarze na własnym boisku nie zwykli tracić punktów. Victoria była dobrym kandydatem do przerwania tej serii. Rozpędzony beniaminek cel osiągnął, ale na wygraną musiał solidnie pracować. Od pierwszej minuty na boisku było dużo walki w środku pola. Bliżej zdobycia bramki byli gospodarze i to oni dłużej utrzymywali się przy piłce. Najpierw dobrej sytuacji nie wykorzystał Graczyk, który w sytuacji sam na sam z Bilińskim posłał piłkę nad poprzeczką. Drugą okazję miał Smolarek, ale także przestrzelił. W drugiej połowie obraz gry się nie zmieniał. To ekipa trenera Sebastiana Tylutkiego prowadziła grę, ale goście byli czujni w obronie. Ruszowianie cierpliwie czekali na swoją okazję i dopięli swego po godzinie gry. Wówczas Kizyma nie zdołał odbić piłki po strzale aktywnego Borgesa z ostrego kąta. Brazylijczyk miał też udział przy drugim golu, którego 10 minut przed końcem zdobył Kopania.

BKS BOBRZANIE - VICTORIA 0:2 (0:0)

Bramki: 0:1 Borges (60), 0:2 Kopania (80).
Żółte kartki: Kopania, Kusiak, Wołek.
Sędziował: Sławomir Michałczak.
Widzów: 150.

BKS BOBRZANIE: Kizyma - Biały, Janicki, Szaja (55 Markowski), Smolarek, Pochwała (72 Zielonka), Gasiak (83 Pirożek), Graczyk (83 Dmuchowski), Kulesza, Lisowski, Dul.
VICTORIA: Biliński - Borges, De Oliveira, Dziewiątak, Graczyk (46 Kostek), Kopania, Kusiak (89 Wołek), Matusiak (87 Szczygielski), Pirszel, Stelwach (88 Peroński), Zaręba.

(GB)