Frajerstwo Lotnika do potęgi "n"
Frajerska porażka, tak w dwóch słowach można skomentować, to co przydarzyło się dzisiaj piłkarzom Lotnika Jeżów Sudecki w meczu z Hutnikiem Pieńsk. Goście wygrali 3-2, choć w 90-ej minucie przegrywali 1-2 i w tym momencie była to dla nich najniższa kara ze strony gospodarzy, którzy w samej drugiej połowie zmarnowali tuzin okazji do zdobycia kolejnych goli...
Od początku meczu zarysowała się przewaga jeżowian, którzy powinni objąć prowadzenie, choćby po główkach Krzysztofa Kiecia czy Macieja Suchaneckiego. W 29-ej minucie Hutnik wyprowadził szybką kontrę, do prostopadłej piłki doszedł Dawid Kotelnicki, przebiegł z nią kilkanaście metrów i celnie uderzył przy krótkim słupku. Strzał był mocny, jednak wydawało się, że do obrony. Jak się okazało nie dla Adriana Jarosza. - Nie mam pretensji do niego o stratę tej bramki, mam je natomiast do asystenta arbitra, który nie zauważył dwumetrowego spalonego. Świąteczny prezent dla gości na koniec lata - irytował się Tadeusz Chwałek, prezes Lotnika. Golkiper Lotnika zrehabilitował się po chwili, wygrywając pojedynek sam na sam z Radomirem Kurianowiczem. Później groźnie z dystansu uderzył Sebastian Wyka, a tuż przed przerwą bomba Krzysztofa Białkowskiego z rzutu wolnego wylądowała na poprzeczce.
Po zmianie stron Lotnik ruszył do odrabiania strat. Akcje miejscowych zazębiały się i co rusz kotłowało się pod bramką Hutnika. Efekt tego był żaden, bo jeżowianie prześcigali się w marnowaniu tych okazji. Czasem wydawało się też, że chcą wejść z piłką do bramki. Na listę strzelców w tym okresie mogli się wpisać Michał Piwiński, Marcin Krupa, Robert Turczyk i Wyka. W 80-ej minucie udało się w końcu umieścić piłkę w sieci. Kamil Masel wypatrzył Krupę, a ten niecodziennym dryblingiem zwiódł obrońcę gości, minął bramkarze i posłał piłkę do pustej bramki. Napór podopiecznych trenera Artura Milewskiego nie ustawał. Bliski zdobycia drugiego gola był Suchanecki, ale dobrze dysponowany Łukasz Nafalski nie dał się pokonać. W 88-ej minucie po strzale Wyki Przemysław Linka zagrał piłkę ręką. Rzut karny i pewna egzekucja Białkowskiego. - Zasłużone prowadzenie po ambitnej walce - dało się usłyszeć wśród miejscowych fanów, którzy świętowali zdobycie kolejnych trzech punktów. Jak się okazało bardzo się mylili, bowiem po ostatnim gwizdku ich pupile zostali z pustymi rękami. Jak do tego doszło? W 90-ej minucie zespołową kontrę Hutnika strzałem z pięciu metrów wykończył Maciej Kiełbowicz. Wznowienie gry, momentalna strata piłki przez gospodarzy, podanie do Pawła Wojdaka i ten po strzale w długi róg tonie w ramionach kolegów z zespołu. Radość pieńszczan potęguje ostatni gwizdek arbitra.
LOTNIK JEŻÓW SUDECKI - HUTNIK PIEŃSK 2-3 (0-1)
Bramki: 0-1 Kotelnicki 29', 1-1 Krupa 80', 2-1 Białkowski 88', 2-2 Kiełbowicz 90', 2-3 Wojdak 90'+2'.
Żółte kartki: Suchanecki, Białkowski, Turczyk oraz Linka, Wojdak.
Sędziowali: Arkadiusz Dołęga jako główny oraz Dariusz Czechowski i Rafał Rzempała.
Widzów: 100.
LOTNIK: Jarosz - Białkowski, Ziomek, Piwiński, Niemirski (52' Masel), Suchanecki, Wyka, Krupa, Lis, Turczyk, Kieć (65' Kierlik).
HUTNIK: Nafalski - Szal, Linka, Gwara, Kuczyk, Kotelnicki, Kurianowicz, Wojdak, Kikut, Kowal, Kiełbowicz.
Piotr Kuban
foto: Piotr Kuban
Tomasz Żukiewicz
Leszek Wrotniewski
Konrad Rydzewski
Rafał Piotr Szymański
Kazimierz Piotrowski
Hubert Papaj
Wojciech Leszczyk
Maciej Lercher
Paweł Kucharski
Oliwer Kubicki
Jacek Jakubiec
Paweł Gluza
Wojciech Chadży