Porażka Nysy w Chocianowie

Gospodarze nie rozegrali jakiegoś wielkiego meczu, ale zdołali zainkasować komplet punktów. Duży wpływ na wynik miał początek spotkania. Rozpoczęło się po myśli Stali, którą po indywidualnej akcji na prowadzenie wyprowadził Sałata. W 37. min na 2:0 podwyższył Wolan, który wykorzystał nieporozumienie defensora rywali ze Spałkiem, który już przed meczem zmagał się z bólem pleców. Po zmianie stron Nysa spróbowała zaatakować wywalczyła rzut karny. Do piłki ustawionej na 11m podszedł Jaworski, ale jego uderzenie na słupek sparował Z tego faktu skorzystał Machowski. Po chwili jednak znów indywidualną akcją popisał się Sałata i zrobiło się 3:1. 5 minut później Wolan zabawił się z defensywą rywali, ograł trzech obrońców i strzelił do siatki. Goście grali do końca i po akcji Daniela Piechno zmniejszyli rozmiary porażki. - Można powiedzieć, że nie taki diabeł straszny jak go malują. Do przegranej przyczyniły się indywidualne błędy i ponownie brak skuteczności. Ale nie będziemy płakać i już skupiamy się na kolejnym spotkaniu - powiedział Adam Łuszczyk, trener Nysy. - Cieszymy się z drugiej wygranej z rzędu. Z pewnością stać nas jednak na lepszą grę - dodał Joachim Wiencek, kierownik Stali.

STAL CHOCIANÓW - NYSA ZGORZELEC 4:2 (2:0)

Bramki: 1:0 Sałata (4), 2:0 Wolan (37), 2:1 Machowski (64), 3:1 Sałata (67), 4:1 Wolan (72), 4:2 Daniel Piechno (90+3).
Żółte kartki: Otocki, Rogalski, Podziewski oraz Łuszczyk, Wójcik.
Sędziował: Radosław Kasprzyk (Wrocław).
Widzów: 250.

STAL: Rzeszut - Bekieszczuk, Szymik, R. Burda (62 Czerep), Kasiński, Bednarz, Otocki, Sałata, Bartuzel, Podziewski (81 Komarek), Wolan (84 Rogalski).
NYSA: Spałek (73 Nowakowski) - Pacak, Monik, Łuszczyk, Borowy, Witowski, Jaworski, Wójcik (80 Wojciechowski), Damian Piechno (82 Masalski), Daniel Piechno, Machowski.

(GB)