Apis zatrzymany w Jeleniej Górze
Podział punktów po meczu walki, tak można jednym zdaniem podsumować mecz przy Złotniczej pomiędzy Karkonoszami Jelenia Góra i Apisem Jędrzychowice. Bardziej z jednego punktu powinni być zadowoleni gospodarze, bo w doliczonym czasie gry instynktowi Oskara Wiliczki i poprzeczce zawdzięczają, iż nie zostali z pustymi rękami. Nie narzekał też trener Apisu Gerard Jurewicz, który powiedział, że punkt zdobyty w siedzibie Karkonoszy przyjmuje z szacunkiem.
Na pierwszego gola kibice czekali do 10-ej minuty. Na przedpolu bramki gospodarzy doszło do dużego zamieszania. Wyjątkową nieporadnością wykazali się obrońcy KSK, bowiem kilku z nich nie potrafiła wybić piłki, ta w końcu trafiła pod nogi Jakuba Chrzanowskiego i wylądowała w sieci. Odpowiedź Karkonoszy przyszła w 22-ej minucie. Mierzonym prostopadłym podaniem do Daniela Gałacha popisał się Bartosz Poszelężny. Pozyskany latem z Olimpii Kowary zawodnik nienagannie przyjął futbolówkę i uderzeniem w długi róg pokonał Marcina Gawlika. Do przerwy 1-1.
Drugą połowię jeleniogórzanie rozpoczęli od groźnego strzału z dystansu Poszelężnego. Z drugiej strony Wieliczkę próbował zaskoczyć Artur Paradowski. Z czasem inicjatywę przejmowali goście, jednak nie szło to w parze z klarownymi sytuacjami do zdobycia goli. Zmieniło się to w samej końcówce, a w zasadzie w doliczonym czasie gry, gdy Apis był bardzo blisko przechylenia szali na swoją korzyść. Najpierw bramkarz Karkonoszy instynktownie obronił piłkę odbitą od Tobiasza Kuźniewskiego, który mógł się wpisać na listę strzelców po niewłaściwej stronie. Chwilę później Chrzanowski huknął z 15-tu metrów w poprzeczkę. Piłka odbiła się od niej i spadła przed linię bramkową. Sytuacja nie była łatwa do oceny dla arbitra, zwłaszcza, iż końcówka meczu toczyła się w półmroku. Mimo to Marcin Teklak podjął właściwą decyzję, by po chwili zakończyć spotkanie.
- Zdecydowanie lepsza w naszym wykonaniu była pierwsza połowa. Pomimo, iż jako pierwsi straciliśmy bramkę, szybko potrafiliśmy odpowiedzieć golem i dyktować swoje warunki gry i realizowaliśmy te założenia, który przygotowaliśmy sobie przed meczem. Myślę, że graliśmy atrakcyjny futbol. W końcówce przewaga gości była trochę większa, a u nas wkradło się trochę niepotrzebnego chaosu. Wydaje mi się, że remis jest w miarę sprawiedliwy. Pracujemy dalej, bo to jest jedyny kierunek, aby zacząć w końcu wygrywać, bo nie jest tajemnicą, iż punkty są nam bardzo potrzebne - powiedział po meczu Marek Siatrak, trener KSK. - Karkonosze to fajny zespół. Tak jak my mają dużo nowych zawodników i potrzebują czasu, aby to się posklejało. Uważam, że to był dobry mecz na fajnym stadionie. Chciałbym więcej spotkań na takim poziomie. Szanuję ten jeden punkt. Powiedziałem przed chwilą chłopakom, że to jest dopiero trzecia kolejka i przed nami jeszcze 27 spotkań, w których można zdobywać punkty. Nie da się wygrać wszystkiego. Najważniejsze po tym meczu jest dla mnie to, że przychodzi 75 minuta, a my gramy i dominujemy. To efekt naszej pracy i frekwencji na treningach. W poprzednim sezonie nie było z tym tak dobrze - skomentował Gerard Jurewicz, trener Apisu.
KARKONOSZE JELENIA GÓRA - APIS JĘDRZYCHOWICE 1-1 (1-1)
Bramki: 0-1 Chrzanowski 10', 1-1 Gałach 22'.
Żółte kartki: Wawrzyniak oraz Krawczun, Kościuk.
Sędziowali: Marcin Teklak jako główny oraz Bartłomiej Tokarski i Sławomir Tokarski.
Widzów: 150.
KSK: Wieliczko - Kuźniewski, Wawrzyniak (55' Siatrak), Woźniczka (72' Statkowski), Denis (75' Wersocki), Bębenek, Pytel, Lekszycki (80' Staniszewski), Poszelężny, Gałach (90'+2' Kozołubski), Firlej.
APIS: Gawlik - W. Glanc (46' Wójcik), E. Bystryk, Woźniczka, P. Bystryk, Chrzanowski, Bryjak, Krawczun, Kościuk, Paradowski (70' Medvediev), Bochnia (46' Ganczarek).
Piotr Kuban
foto: Piotr Kuban
Tomasz Żukiewicz
Leszek Wrotniewski
Konrad Rydzewski
Rafał Piotr Szymański
Kazimierz Piotrowski
Hubert Papaj
Wojciech Leszczyk
Maciej Lercher
Paweł Kucharski
Oliwer Kubicki
Jacek Jakubiec
Paweł Gluza
Wojciech Chadży