To się wydarzyło naprawdę?

Karkonosze Jelenia Góra przegrały na inaugurację z AKS Strzegom 3-5. Sam wynik może nie szokuje, natomiast okoliczności meczu tak, bowiem biało - niebiescy w 55-ej minucie prowadzili już 3-0 i w kilka minut pozwolili gościom odebrać sobie wygraną.
W przerwie meczu kibice Karkonoszy mogli zacierać ręce, bo gospodarze prowadzili 2-0. Wynik otworzył Daniel Gałach, który przejął podanie z połowy boiska od Tomasza Palimąki, wbiegł między trzech defensorów AKS-u i uderzeniem z lewej nogi pokonał Rafała Kretkowskiego. Gol na 2-0 to w dużej mierze zasługa Oskara Gizińskiego. Nasz młodzieżowiec ostro dośrodkował w pole karne, a tam Kamil Sadowski niefortunną interwencją skierował piłkę do bramki AKS-u. Giziński asystował też przy kolejnej bramce. Tym razem uruchomił Tomasza Woźniczkę, który świetnie poradził sobie ze strzegomskim obrońcą i technicznym strzałem nie dał szans Kretkowskiemu. Sielanka na boisku, sielanka na trybunach! Nikt chyba nie przypuszczał, że za 10 minut nastroje ludzi związanych z KSK będą zgoła odmienne...
Jak się okazało pomimo trzech ciosów podopieczni trenera Roberta Bubnowicza nie złożyli broni, przeciwnie ostro zabrali się do pracy i już po chwili mogli świętować bramkę Dominika Radziemskiego. Mocne uderzenie z narożnika pola karnego i piłka ląduje przy drugim słupku. Akcja mogła się podobać. 60 sekund później jest już 3-2. Michał Skrypak z pięciu metrów pakuje piłkę do bramki nad rękami interweniującego Oskara Wieliczki. Po następnej akcji goście znów mają powody do radości. Przemysław Grosiak otrzymał prostopadłe podanie i pewnie pokonał miejscowego golkipera. Rozochoceni strzegomianie poszli za ciosem i w następnych minutach objęli prowadzenie. Znów w polu bramkowym KSK Skrypak robił co chciał i z trzech metrów skierował piłkę do bramki. W 67-ej minucie biało - niebieskich dobił Radziemski. Były gracz Karkonoszy przejął piłkę po kiksie Marka Siatraka i choć jego strzał był fatalny, to Wieliczko pozwolił piłce wylądować w sieci. Do końca spotkanie wynik się już nie zmienił.
Niestety porażka z AKS-em to nie jedyne zmartwienie trenera Siatraka tego wiczoru, gdyż w 90-ej minucie z powodu kontuzji plac gry musiał opuścić Giziński. - Rywal wjechał prostą nogą w mój staw skokowy. Mam opuchniętą kostkę, jest wielkości kolana. Byłem w szpitalu i wiem, że z kośćmi jest wszystko w porządku. Jutro wybieram się na USG i okaże się jak wygląda torebka stawowa i więzadła - mówi "Gizi". - Jeśli chodzi o mecz to jestem tak zażenowany tym co się stało, że nie chce mi się nawet komentować. Po prostu jak frajerzy przegraliśmy wygrane spotkanie - dodaje zawodnik. Miejmy nadzieję, że humor mu się poprawi po kolejnej wizycie u lekarza, a kontuzja okaże się niegroźna. Życzymy szybkiego powrotu do zdrowia.

KARKONOSZE JELENIA GÓRA - AKS STRZEGOM 3-5 (2-0)

Bramki: 1-0 Gałach 30', 2-0 Sadowski (sam.) 36', 3-0 Woźniczka 53', 3-1 Radziemski 55', 3-2 Skrypak 56', 3-3 Grosiak 57', 3-4 Skrypak 62', 3-5 Radziemski 67'.
Żółte kartki: Palimąka oraz Skrypak.
Sędziował: Adam Karasewicz.
Widzów: 150.

KSK: Wieliczko - Wawrzyniak, Woźniczka (67' Kozołubski), Siatrak, Bębenek, Pytel (67' Poszelężny), Giziński (90' Statkowski), Lekszycki, Gałach (85' Staniszewski), Firlej, Palimąka (60' Denis).
AKS: Kretkowski - Skrypak, Sobaczak (90'+3' Szerszeń), Radziemski, Posacki (78' Lewandowski), Sadowski, Morawski, Grosiak, Kokoszka, Sabat (90'+2' Kuczma), Chrapek.

Piotr Kuban
foto: Jan Ullrich