Rozmowa z Piotrem Lizakiem, prezesem Karkonoszy Jelenia Góra

Po rundzie jesiennej Karkonosze są liderem jeleniogórskiej klasy okręgowej. Mimo najlepszej pozycji do ataku czwartej ligi prezes klubu Piotr Lizak nie jest w pełni zadowolony zarówno z postawy drużyny, jak i współpracy z władzami miasta.
Cel jaki założył pan przed rundą jesienną piłkarze wypełnili w stu procentach?

PIOTR LIZAK: - Inne rozstrzygnięcie niż zajęcie pierwszego miejsca w tabeli byłoby dla mnie wielką porażką. Zarząd stworzył piłkarzom dobre warunki do pracy i to pozwalało nawet oczekiwać, że nie przegramy żadnego meczu. Dysponowaliśmy szeroką kadrą zawodników, którzy trenowali pod okiem doświadczonego szkoleniowca. Choć założony cel został osiągnięty, to styl w jakim go osiągnęliśmy pozostawia sporo do życzenia. Wiele spotkań rozstrzygnęliśmy na swoją korzyść w końcówkach. Z jednej strony świadczy to o dobrym przygotowaniu do rozgrywek, ale z drugiej rywale nie byli na tyle wymagający, aby tak się z nimi męczyć.

Pod koniec rundy jesiennej wokół Karkonoszy zrobiło się nerwowo. Z klubu odszedł trener Tomasz Arteniuk, a w ostatnich meczach zespół grał bez szkoleniowca.

- Trener Arteniuk jest osobą kontrowersyjną, bowiem we wcześniejszych klubach, w których pracował, często dochodziło do spięć między nim a piłkarzami, bądź działaczami. Liczyłem, że przychodząc do nas będzie miał świadomość pracy z ludźmi poważnymi. Nie odgryzam się nikomu, ale muszę stwierdzić, że się myliłem. Mając wiele argumentów nie zdołał tak poprowadzić zespołu, aby ten przewyższał rywali pod względem jakości i kultury gry. Powtarzał, że jest najlepszym trenerem w Polsce a ja stwarzałem mu jak najlepsze warunki do pracy. Czas pokazał, że nie zdołał ich wykorzystać a na dodatek zaczęły mu puszczać nerwy i pokłócił się z jednym z piłkarzy. Takie sytuacje nie mogą mieć miejsca w profesjonalnym klubie, a za taki się uważamy.

Znalazł pan już jego następcę?

- Obecnie prowadzimy rozmowy z Michałem Libichem, który prowadzi teraz reprezentację Polski do lat 15. Jest trenerem I klasy i osiągał chociażby bardzo dobre wyniki z grupami młodzieżowymi Polonii Warszawa, zdobywając wicemistrzostwo kraju juniorów starszych. Wszelkie decyzje personalne będą uzależnione jednak od zdania władz Jeleniej Góry na temat roli klubu w życiu sportowym miasta. W tym celu w najbliższym czasie spotkam się z prezydentem miasta Markiem Obrębalskim.

Władze miasta nie są przychylne Karkonoszom?

- Przed wyborami na nasze mecze przychodził były już prezydent Józef Kusiak. Wiele wskazywało na to, że zakochał się w piłce nożnej. Deklarował wsparcie dla klubu a w rzeczywistości uprawiał zwyczajną kiełbasę wyborczą. Poza tym w Jeleniej Górze kluby dzielą się na równe i równiejsze. Przykładowo Szkółka Piłkarska Gol, której jestem prezesem otrzymała dotację w wysokości 15 tysięcy złotych a Karkonoski Klub Sportowy 25 tysięcy, gdzie prezesem jest stary - nowy radny Jeleniej Góry, reprezentujący w radzie tę samą opcję polityczną co Józef Kusiak. Na dodatek miasto zwolniło klub z płacenia podatku za korzystanie z obiektu. Jeżeli w dalszym ciągu nie znajdziemy wspólnego języka z władzami miasta, to dalej będziemy bawić się w prowizorkę zamiast wracać do tradycji w dobrym tego słowa znaczeniu. Swoim działaniem pokazaliśmy, że do Jeleniej Góry po latach przerwy może powrócić futbol na dobrym poziomie.

Niedawno doszło do spotkania Bogusława Kempińskiego z Edwardem Ptakiem. Czy ten fakt może coś znaczyć dla przyszłości klubu?

- O spotkaniu obu panów dowiedziałem się po fakcie dokonanym. Nie ukrywam, że mocno mnie to zaskoczyło, bo póki co jestem prezesem Karkonoszy i wszelkie rozmowy na temat klubu powinny wychodzić ode mnie. Póki co nikt nie zgłosił się do mnie z propozycją inwestowania w klub i nie chcę się na ten temat wypowiadać.

Dziękuję za romowę.

Rozmawiał Grzegorz Bereziuk (Słowo Sportowe)