Szalony mecz w Wąsoszu

Kibice, którzy wybrali się na spotkanie nie mieli powodów by narzekać na brak emocji. Padło łącznie osiem goli a okazji do strzelenia kolejnych było bez liku. Nim rozwiązał się worek z bramkami piłkę po strzale Sobieraja na poprzeczkę sparował Franaszczuk. Pierwsi z prowadzenia cieszyli się goście. W 36. min Machowski otrzymał podanie, obrócił się z piłką w polu karnym i strzelił nie do obrony w krótki róg bramki Wielogórskiego. 5 minut później był już remis kiedy po dośrodkowaniu Sobieraja bramkarza Nysy strzałem głową pokonał Stuczyk. Do przerwy zespół ze Zgorzelca zdołał odzyskać prowadzenie. Po interwencji Birka w polu karnym piłkę przejął Jaworski i po chwili skierował ją do sieci. Po przerwie Orla ruszyła do ofensywy. Wyrównanie nastąpiło w 63. min po strzale Kendzi z rzutu wolnego. Kilka chwil później po dośrodkowaniu Możdrzecha kapitalną przewrotką popisał się Węglarz i było już 3:2. Wydawało się, że gospodarze złapali właściwy rytm. Tymczasem chwila rozprężenia kosztowała ekipę z Wąsosza stratę kolejnego gola. Po zagraniu z głębi pola sytuacji sam na sam z Berezą (zastąpił kontuzjowanego Wielogórskiego) nie zmarnował Machowski. Na tym emocje się nie zakończyły. Kolejnego gola dla gospodarzy zdobył Węglarz. Nysa jednak nie załamała się i kolejny raz zdołała doprowadzić do remisu. W końcówce wynik ustalił wprowadzony chwilę wcześniej na boisko Binczarowski. Dodajmy, że w doliczonym czasie gry goście mogli mówić o szczęściu. Węglarz minął dwóch defensorów Nysy a następnie w dogodnej sytuacji nie trafił w światło bramki. - Był to zwariowany mecz. Nie wiem dlaczego gdy wychodzimy na prowadzenie zamiast grać spokojniej zaczynamy się denerwować. Jakby myśl o tym, że możemy wygrać zaczyna nas paraliżować - relacjonował Piotr Bolkowski, trener Orli. - W pierwszej połowie dwukrotnie wychodziliśmy na prowadzenie. Po przerwie z kolei to my musieliśmy gonić wynik. Punkt wywalczony na trudnym terenie szanujemy. Martwi jednak fakt, że trzy bramki straciliśmy po stałych fragmentach gry - dodał Stanisław Wojtczak, kierownik Nysy.

ORLA WĄSOSZ - NYSA ZGORZELEC 4:4 (1:2)

Bramki: 0:1 Machowski (36), 1:1 Stuczyk (41), 1:2 Jaworski (43), 2:2 Kendzia (63), 3:2 Węglarz (65), 3:3 Machowski (70), 4:3 Węglarz (76), 4:4 Binczarowski (88). Żółte kartki: Łuszczyk, Monik. Sędziował: Marcin Fajfer (Wrocław). Widzów: 100.

ORLA: Wielogórski (65 Bereza) - Kaczmarek (54 Kauch), Stuczyk, Jurga, Makieła, Sobieraj, Możdrzech, Węglarz, Birk (53 Koroś), Gęstwa, Kendzia.

NYSA: Franaszczuk - Kościuk, Łuszczyk, Monik, Duduć, Aftyka (86 Binczarowski), Rachański, Jaworski, Machowski, Witowski, R. Sareło.

(GB)