Rollercoaster w Przemkowie

Kolejny raz kibice w Przemkowie nie mieli powodów by narzekać na nudę. Na boisku przez pełne 90 minut działo się bardzo wiele. Gospodarze zaczęli agresywnie i szybko objęli dwubramkowe prowadzenie po strzałach Matkowskiego i Kunza. - Wiedzieliśmy, że rywal mocno zaczyna i musimy być na to przygotowani. Tymczasem po głupich stratach dostaliśmy dwa gole i później musieliśmy odrabiać straty. Choć był to chyba nasz najsłabszy mecz w sezonie, to mieliśmy szansę by zgarnąć komplet punktów. Rywalowi trzeba oddać, że powalczyli i zaprezentowali się pozytywnie - powiedział Jarosław Wichowski, trener Włókniarza. Jeszcze przed przerwą wynik odwrócili Dasiak oraz Wichowski. Z perspektywy gości mogło być jeszcze lepiej, ale tuż przed przerwą Żukowski w sytuacji sam na sam nie zdołał pokonać Sobczyńskiego. Po zmianie stron lepsze wrażenie sprawiał Włókniarz, ale bramkę zdobył Zamet. Konkretniej Matkowski, który pięknie przymierzył z dystansu czym udowodnił trenerowi, że warto na niego stawiać od pierwszych minut. Gospodarze dowieźli remis do końca, mimo że ostatni fragment meczu musieli grać w osłabieniu. Drugą żółtą kartką napomniany został bowiem Urbaniak. Mirszczanie jeszcze mocniej przycisnęli. W końcówce meczu punkt przemkowianom uratował debiutujący Sobczyński, który bronił strzały P. Niemienionka, Morzeckiego oraz Wichowskiego. Włókniarz zdołał nawet strzelić gola, ale arbiter dopatrzył się nieprawidłowości i nie został on uznany. W innej sytuacji goście domagali się podyktowania rzutu karnego. - Zremisowaliśmy na własne życzenie. Źle weszliśmy w mecz i taki kubeł zimnej wody też czasem się przyda - podsumował Jarosław Wichowski. - Szkoda, że jeszcze nie potrafimy dobijać rywali tak jak oni kilkakrotnie to już uczynili. W meczu z Włókniarzem przy wyniku 2:0 zmarnowaliśmy kolejną setkę, czym pomogliśmy gościom wrócić do gry. Po pierwszej połowie czuliśmy ogromny niedosyt i rozczarowanie, a po drugiej nasi przeciwnicy. Wynik trzeba zatem uznać za sprawiedliwy - powiedział Eugeniusz Kulesza, kierownik Zametu.

ZAMET PRZEMKÓW - WŁÓKNIARZ MIRSK 3:3 (2:3)

Bramki: 1:0 Matkowski (13), 2:0 Kunz (23), 2:1 Dasiak (30), 2:2 Wichowski (35), 2:3 Wichowski (43), 3:3 Matkowski (60).
Czerwona kartka: Urbaniak (Zamet, 72 - za dwie żółte).
Żółte kartki: Urbaniak oraz Popiel, Kowalski, Górny.
Sędziowali: Marcin Tomalski jako główny oraz Konrad Zawadzki i Mateusz Banaszak (Wrocław).
Widzów: 250.

ZAMET: Sobczyński - Piech (85 Wieczorek), Urbaniak, Sykuła, Kwiatkowski, Pilarek (70 Białocerkiewicz), Drabik, Niegot Szymkowiak, Matkowski, Kunz.
WŁÓKNIARZ: Jaworski - Zyner, Ł. Niemienionek, Kowalski, Dasiak (80 Górny), Juźwik, D. Grygiel (60 Badura), Żukowski, P. Niemienionek, Morzecki (85 Popiel), Wichowski.

(GB)
foto: Grzegorz Honcek