Lotnik przegrywa w Kamiennej Górze

Spotkanie początkowo miało zostać rozegrane w ubiegłą sobotę, lecz ze względu na opady śniegu zostało odwołane przez arbitra Kamila Wieliczko. - Obie ekipy były gotowe do gry, lecz z uśmiechem przyjęliśmy decyzję sędziego. Po co piłkarze mieli narażać zdrowie - przyznał prezes Lotnika Tadeusz Chwałek.

Pierwszą część jeżowianie zagrali z wiatrem i ten fakt wykorzystali perfekcyjnie. Podopieczni Marka Herzberga często gościli pod bramką Olimpii i w 19 min. objęli prowadzenie, kiedy pozostawiony bez opieki Zieliński nie miał problemów z pokonaniem Samka. Od 22 min. jeżowianie grali w dziesięciu, bowiem za dwie żółte kartki boisko musiał opuścić Jończy. Nie przeszkodziło im to jednak w podwyższeniu rezultatu. W 30 min. dośrodkowanie Lisa z rzutu rożnego zamknął Rafiński i piłka zatrzepotała w siatce. Ten sam zawodnik w 38 min., tym razem po wrzutce Hamowskiego, zdobył głową trzecią bramkę dla przyjezdnych i wydawało się, że jest po meczu. Kamiennogórzanie rzucili się do odrabiania strat i z minuty na minutę byli coraz groźniejsi. Ich ataki przyniosły efekt po godzinie gry. Wojciechowski zacentrował do Wąchały i ten celną główką poderwał swój zespół do walki. Olimpia poszła za ciosem i najpierw po dwóch golach Moszyka doprowadziła do wyrównania, a w końcówce za sprawą kolejnych dwóch trafień Kwaśniewskiego odwróciła losy meczu.

OLIMPIA KG - LOTNIK JS 5-3 (0-3)

Bramki: 0:1 Zieliński (19), 0:2 Rafiński (30), 0:3 Rafiński (38), 1:3 Wąchała (60), 2:3 Moszyk (63), 3:3 Moszyk (83), 4:3 Kwaśniewski (86), 5:3 Kwaśniewski (89).

LOTNIK: Szaciłło - Jończy, Rafiński, Kowiel, Lis (55 Idzi), Marciniak, Hamowski, Romaniak, Zieliński, Martysiewicz (76 Zawadzki), Kondraciuk (46 Chrząszcz).

Grzegorz Bereziuk