Włókniarz wypuścił wygraną z rąk...

Goście po pierwszej połowie prowadzili różnicą dwóch goli. Kiedy w 60. min boisko z powodu otrzymania dwóch żółtych kartek musiał opuścić Augustyn wydawało się, że nic Włókniarzowi nie grozi. O tym chyba pomyśleli sami piłkarze z Mirska. Jeśli tak, to musiało się to zemścić. Granica nie mając czego bronić odkryła się i narażała na kontry rywali. Włókniarz miał kilka znakomitych okazji by podwyższyć wynik. Przyjezdnym nie udało się ich jednak wykorzystać. Granica z kolei za sprawą trafienia Bartnickiego w 72. min złapała kontakt. Tuż przed końcem gospodarze mieli rzut karny. Faulowany był Więckiewicz. Strzał samego poszkodowanego obronił jednak bramkarz Włókniarza. Bogatynianie grali jednak do końca i w doliczonym czasie gry dopięli swego. Punkt swojej drużynie uratował kapitan Mikulski. - Chwała chłopakom za zostawione na boisku zdrowie. Kolejny raz grając w osłabieniu udało nam się wrócić do gry - przyznał Ireneusz Słomiak, trener Granicy. - Swoją indolencją strzelecką pozwoliliśmy Granicy wrócić do gry. Mieliśmy masę stuprocentowych sytuacji by zamknąć mecz. Kolejny raz uciekły nam pewne punkty - denerwował się Jarosław Wichowski, trener Włókniarza.

GRANICA BOGATYNIA - WŁÓKNIARZ MIRSK 2:2 (0:2)

Bramki: 0:1 J. Jasiński (15), 0:2 B. Morzecki (22), 1:2 Bartnicki (72), 2:2 Mikulski (90+5).
Czerwona kartka: Augustyn (Granica, 60 - za dwie żółte).
Żółte kartki: Mikulski Augustyn oraz Dołęga, Badura, P Niemienionek, Ł. Niemienionek.
Sędziowali: Krzysztof Sobol jako główny oraz Mateusz Owoc i Dariusz Turek (Jelenia Góra).
Widzów: 200.

GRANICA: Gawlik - Czap, Mikulski, Sawczuk, Omelański, Mokijewski (10 Bartnicki), Kostrzewa, Szydło, Augustyn, Więckiewicz, Słomiak.
WŁÓKNIARZ: Swarzyński - Kowalski, Ł. Niemienionek, Jóźwik (35 Dołęga), Dasiak, Badura, P. Niemienionek, A. Grygiel, J. Jasiński (60 Becker), B. Morzecki, Wichowski (90 Górny).

GB