Cosmos nie daje się faworytom
Faworytem meczu była Nysa, która systematycznie odrabia straty do czołówki. W Zgorzelcu pamiętali jednak, że Cosmos zdołał niedawno wygrać na boisku lidera. Także w przygranicznym mieście zespół trenera Arkadiusza Ziomka grał bez kompleksów. - Rywalom trzeba oddać, że grali bardzo ambitnie. Przez 90 minut przysłowiowo jeździli na siedzeniach - chwalił gości Stanisław Wojtczak, kierownik Nysy. Cosmos wyszedł na prowadzenie w 37. min kiedy po zagraniu Tomaszewskiego na listę strzelców wpisał się Janczewski. Wyrównał tuż przed przerwą G. Monik, który zamknął głową dośrodkowanie Szczęsnego. W 52. min gospodarze mieli rzut karny. Do piłki podszedł Machowski ale huknął nad poprzeczką. Później goście mądrze się bronili i dowieźli korzystny dla siebie wynik do końca. - Biorąc pod uwagę ostatnie wyniki Nysy zdawaliśmy sobie sprawę, że w Zgorzelcu łatwo nam nie będzie. Dlatego remis już przed meczem bralibyśmy w ciemno. Z góry nastawiliśmy się na defensywę i taktyka okazała się skuteczna - przyznał Arkadiusz Ziomek, trener Cosmosu.
NYSA - COSMOS 1:1 (1:1)
Bramki: 0:1 Janczewski (37), 1:1 G. Monik (45+5).
Żółte kartki: Machowski, Witowski, Łuszczyk oraz Romańczuk, Winiarski.
Sędziował: Mateusz Owoc.
Widzów: 150.
NYSA: Franaszczuk - Czajkowski, G. Monik, Aftyka, Łuszczyk, Szczęsny, Komarzyniec, Borowy, Zarębski (46 Janicki), Machowski, Myczkowski (33 Pacak, 65 Witowski).
COSMOS: W. Wolanin - Trofimowicz, Szuchalski, D. Wolanin, Łamasz (90 Fąfara), Janczewski (90 Mruczyński), Sosnowski, Winiarski, Tomaszewski, Romańczuk (75 Świątek), Czarnota.
GB
Tomasz Żukiewicz
Leszek Wrotniewski
Konrad Rydzewski
Rafał Piotr Szymański
Kazimierz Piotrowski
Hubert Papaj
Wojciech Leszczyk
Maciej Lercher
Paweł Kucharski
Oliwer Kubicki
Jacek Jakubiec
Paweł Gluza
Wojciech Chadży