Załamka w Osiecznicy...

Załamka, to słowo najlepiej oddaje grę Karkonoszy w meczu z Twardym Świętoszów, który odbył się w sobotnie popołudnie na stadionie w Osiecznicy. Jeleniogórzanie przegrali 0-2, tracąc gole już w pierwszych sześciu minutach. Mogli stracić ich więcej ale szwankowała skuteczność napastników Twardego, sami zaś praktycznie nie stworzyli realnego zagrożenia pod bramką Kondratowicza...
Największym zaskoczeniem sobotniego spotkania był skład ustalony przez pełniącego obowiązki trenera KSK Roberta Jałgiejczuka. Mianowicie w pierwszej jedenastce znalazło się miejsce dla najsłabszego w meczu z Kwisą Daniela Zalewskiego i juniora Dominika Kika, a na ławce rezerwowych zasiedli Tomasz Lizak i Przemysław Wajda, których umiejętności i forma na dzień dzisiejszy wydają się być większe...
Mecz rozpoczął się od zimnego prysznicu. W 2-ej minucie w pole karne Karkonoszy poszybowała prostopadła wrzutka. Do zagranej piłki z trudem doszedł jeden z zawodników Twardego, który dośrodkował wzdłuż linii bramkowej do nie obstawionego Bałuta. Nieco przysnął przy tej akcji Tomasz Ciepiela, zostając przy słupku co pozwoliło napastnikowi ze Świętoszowa skierować piłkę z metra do pustej bramki...
Zanim jeleniogórzanie się otrząsnęli z szoku po straconej bramce było już 2-0. W pole karne KSK "poszło" kolejne prostopadłe dośrodkowanie. Piłkę po odbiciu się jej od murawy, na ok. 12 metrze, ręką zatrzymał Wojciech Bijan. Czy piłkarz to zrobił celowo, czy było to przypadkowe uderzenie jest nieistotne, karny był ewidentny i taką właśnie decyzję podjął dobrze prowadzący zawody Piotr Konsur. Jedenastkę na gola zamienił Bałut.
W przeciągu kilkunastu kolejnych minut świętoszowianie stworzyli sobie co najmniej dwie znakomite okazje, jednak na nasze szczęście Tomasz Ciepiela uporał się z rywalami. Do przerwy wynik nie uległ zmianie.
W II połowie jeleniogórzanie ruszyli do ataków ale robili to bez głowy i mądrze grająca obrona Tawardego bez problemów radziła sobie z atakami biało-niebieskich. Nie pomogły zmiany dokonane jeszcze w I połowie (Lizak za Zalewskiego i Wajda za Kika), ani wprowadzenie w 76-ej minucie Mariusza Kowalskiego-Ciepieli. Jedyną "setkę" po przerwie miał Twardy ale na szczęście dla nas jeden z zawodników tego zespołu przeniósł piłkę nad poprzeczką. Tak więc trzy punkty pozostały w Świętoszowie, a jeleniogórzanie po raz drugi w tym sezonie zeszli z boiska pokonani, dodajmy jak najbardziej zasłużenie.
Po meczu piłkarze Karkonoszy podziękowali za doping swoim fanom, którzy przybyli w liczbie 100 osób z Jeleniej Góry. Kibice odwzajemnili brawami zachowanie piłkarzy i słusznie, bo czego jak czego ale zaangażowania i ambicji naszym zawodnikom nie można było odmówić, a przyczyny porażki tkwią zupełnie gdzie indziej.
Do zakończenia rundy jesiennej pozostał jeszcze jeden mecz. Za tydzień na Złotniczą przyjedzie Granica Bogatynia. Nie będzie łatwo, gdyż gra Karkonoszy daleka jest obecnie od ideału, a bogatynianie nie są już kopciuszkiem z początku rundy, który wszędzie zbierał baty. Miejmy nadzieję, że biało-niebiescy poradzą sobie z tą przeszkodą i zakończą rok co najmniej tak udanie jak go rozpoczęli, a rozpoczęli od zwycięstwa z Granicą 1-0!

TWARDY ŚWIĘTOSZÓW - KARKONOSZE JG 2:0 (2:0)

Bramki: 1:0 Bałut (2), 2:0 Bałut (6-karny).
Żółte kartki: Witczak, Makoś oraz Wajda.
Sędziował: Piotr Konsur.
Widzów: 200.

KARKONOSZE: Ciepiela - Smoliński, Bijan, Wawrzyniak, Siatrak, Kik (30' Wajda), Zalewski (30' Lizak), Suchanecki, Malinowski, Kotarba, Walczak (76' Kowalski-Ciepiela).
TWARDY: Kondratowicz - Dul, Wołyński, Witczak, Czachara, Iskrzak, Kossowski (80' Bolecki), Makoś, Rychter, Malinowski (46' Kotwica), Bałut.

Piotr Kuban
foto: Piotr Kuban