Świetny mecz w Kowarach, Orzeł pokonuje Olimpię

[di=13929|F|N||22.10.2006 14:31:07, text01.jpg]

77 min. - Decydująca akcja meczu. Piotr Grycki dośrodkowuje z prawej strony pola karnego...

[di=13930|F|N||22.10.2006 14:31:13, text02.jpg]

... piłka trafia do Mateusza Kraińskiego, który uderza ją z woleja...

[di=13931|F|N||22.10.2006 14:31:20, text03.jpg]

... a ta wpada do siatki pomimo rozpaczliwej interwencji Bieżuńskiego.


Znakomite spotkanie obejrzeli dzisiaj w Kowarach kibice miejscowej Olimpii i mysłakowickiego Orła. Blisko 250 fanów obejrzało pięć goli, z których trzy zdobyli goście i to oni mogli się cieszyć ze zwycięstwa oraz jakże ważnych trzech punktów.
Mecz rozpoczął się po myśli kowarzan. Już w 3 minucie na dośrodkowanie z prawej strony boiska zdecydował się Bartek Orłowski, nieczysto uderzona piłka zmieniła trajektorię lotu i ku zaskoczeniu Szeszki wylądowała w sieci. W 15-ej minucie było już 2-0 dla gospodarzy. Ponownie błąd popełnił bramkarz Orła, który niepotrzebnie wyszedł na 16 metr swojego pola karnego. Bez litości wykorzystał to Kamil Kosek podwyższając prowadzenie Olimpii.
Kolejne minuty to wymiana ciosów z obu stron. Nieco brakowało klarownych sytuacji ale kibice mogli obserwować zażartą walkę o każdą piłkę. Gorąco zrobiło się w końcówce I połowy. Najpierw czerwoną kartkę za drugą żółtą otrzymał Marek Procek, a minutę później czerwony kartonik zobaczył Marcin Szymański, który zatrzymał ręką podanie do wychodzącego na wolne pole piłkarza Olimpii. Pierwsze 45 minut zakończyło się wynikiem 2-0 dla gospodarzy.
Już pierwsza akcja po przerwie przyniosła mysłakowiczanom kontaktowego gola. Z lewej strony znakomite podanie otrzymał Sławomir Bącal i strzałem z 5 metrów pokonał Andrzeja Bieżuńskiego. Gol ten dodał skrzydeł Orłowi, którego piłkarze osiągnęli zdecydowaną przewagę. Podopieczni Leszka Żołędziejewskiego zmarnowali kilka dogodnych sytuacji, by w 63-ej minucie doprowadzić do wyrównania. Ponownie autorem bramki był Bącal sprytnie strzelając po ziemi obok bezradnego bramkarza gospodarzy.
Na wyrównaniu piłkarze Orła nie chcieli poprzestać. Mysłakowiczanie znakomicie prezentowali się kondycyjnie na tle gasnących w oczach kowarzan. W 77-ej minucie rozstrzygnęły się losy meczu. Prawą stroną przedarł się Grycki, napastnik Orła minął kilku rywali i dośrodkował na 10 metr do Mateusza Kraińskiego. Ten huknął z woleja nie do obrony czym zapewnił zasłużone zwycięstwo sobie i swoim kolegom. W ostatnich minutach Orzeł miał jeszcze kilka "setek", jednak żadnej z okazji piłkarzom z Mysłakowic nie udało się już zamienić na gola. Brawa za mecz należą się również trójce sędziowskiej z Władysławem Ziębą na czele. Pomimo ciężaru gatunkowego meczu, arbitrzy spisali się wręcz wzorowo prowadząc zawody praktycznie bez pomyłek.

Leszek Żołędziejewski (trener Orła): - Dziękuję moim chłopakom za walkę i bardzo dobre zawody. Zwycięstwo nad trudnym rywalem, odniesione w takim stylu naprawdę dobrze smakuje.
Przespaliśmy nieco początek I połowy, czego efektem były dwa gole dla Olimpii stracone po błędach naszego bramkarza. W II połowie narzuciliśmy swój styl gry i co najważniejsze posypały się gole. Jesteśmy dobrze przygotowani kondycyjnie do sezonu co było dzisiaj widoczne. Śmiem nawet zaryzykować twierdzenie, iż gra 10 na 10 po przerwie wyszła nam na dobre właśnie ze względu na lepszą kondycję moich zawodników. Wierzę, że w ostatnich dwóch meczach z Halniakiem i Pogonią sięgniemy po 6 punktów


OLIMPIA KOWARY - ORZEŁ MYSŁAKOWICE 2-3 (2-0)

Bramki: 1-0 Orłowski 4', 2-0 Kosek 15', 2-1 Bącal 46', 2-2 Bącal 63', 2-3 Kraiński 77'.
Żółte kartki: Procek x 2 oraz Grycki.
Czerwone kartki: Procek za 2 żółte oraz Szymański (akcja ratunkowa).
Sędziował: W. Zięba.
Widzów: 250.

OLIMPIA: Bieżuński - Szczurek, Maciejski, Hobgarski P. (55' Hobgarski J.), Procek, Orłowski, Janiak, Kolasa (60' Łyczek), Szujewski, Kosek, Jacak.
ORZEŁ: Szeszko - Larysz, Pożoga, Szymański, Kamiński, Paul (86' Pogoda), Tarczyński (65' Zieliński), Kraiński, Grycki, Ociepa, Bącal (87' Konieczny).

Piotr Kuban
foto: Piotr Kuban